Maciej Frąckowiak prowadzi gospodarstwo specjalizujące się w hodowli trzody chlewnej. Posiada stado zarodowe liczące 80 loch, a produkcja roślinna w dużej mierze ukierunkowana jest na wytwarzanie komponentów do żywienia zwierząt. Uprawia również takie gatunki jak orzech włoski czy czarna porzeczka.

Innowacje w niedużym gospodarstwie

Chciałbym przekazać, że w niedużym gospodarstwie również można stosować rolnictwo precyzyjne i wprowadzać innowacje. Podstawą optymalizacji nawożenia są mapy zasobności gleb i system prowadzenia maszyn. Korzystamy z sygnału RTK, posiadamy też opryskiwacz i rozsiewacz nawozu z wagą, zmiennym dawkowaniem i automatycznym sterowaniem sekcjami. Absolutną podstawą jest badanie zasobności gleby. My badamy glebę co drugi rok. Ze względu na obfite nawożenie gnojowicą mamy bardzo wysoką zawartość fosforu. Zakwaszamy gnojowicę kwasem siarkowym, co pozwala ograniczyć straty azotu. Stosujemy około 1 l kwasu na 1 m3 gnojowicy - mówi Maciej Frąckowiak.

Podkreśla, że w prowadzeniu gospodarstwa najważniejszy jest efekt ekonomiczny. Nie sztuką jest osiągnąć wysoki plon, a dobrze na nim zarobić.  Kluczowe znaczenie ma odpowiednio ułożony płodozmian i dostosowanie uprawianych gatunków do stanowiska. Zaznacza, że nie warto siać pszenicy na słabych glebach, gdzie nie wykorzystamy jej potencjału.

Plany na przyszłość

Planujemy, czy właściwie obecnie już bardziej marzymy, o budowie chlewni na 200 loch. Przy obecnej sytuacji na rynku niestety nie możemy sobie teraz pozwolić na taką inwestycję. W najbliższym czasie zamierzam natomiast kupić wóz asenizacyjny z aplikatorem, bo tego bardzo mi brakuje do ograniczenia strat azotu. W przyszłości chcemy wprowadzać fosfor wgłębnie, nawet na 45-50 cm, aby umożliwić intensywny rozwój systemu korzeniowego na dużej głębokości – mówi rolnik.

Rozwijając poruszony wcześniej przez Łukasza Łowińskiego z Sieci Badawczej Łukasiewicz wątek wprowadzania innowacji w pierwszej kolejności przez największe gospodarstwa, dodaje, że rozmawiając z kierownikami i właścicielami takich gospodarstw, często słyszy, że jest problem z wykwalifikowanym operatorami, którzy byliby w stanie efektywnie wykorzystać te nowoczesne rozwiązania. Obaj prelegenci zgodzili się, że pogłębia się problem braku rąk do pracy w rolnictwie, a starsi pracownicy często nie chcą obsługiwać najnowocześniejszych maszyn.