Swoje przemyślenia na temat nowego KPS Daniel Słomka opiera na planach strategicznych innych państw Unii Europejskiej, które w pewnych punktach znacznie się różnią, jak również problemach, które zmiana przepisów wygeneruje w jego własnym gospodarstwie, położonym na ciężkich madach Żuław Wiślanych i charakteryzującym się specyficznym 25-procentowym udziałem grochu w strukturze zasiewów. Podkreśla, że w jego ocenie działania urzędników zatwierdzających nowy KPS są nieprzemyślane i oderwane od rzeczywistości polskiego rolnictwa, a o skali tego problemu uświadomiło go przeczytanie podobnych dokumentów przygotowanych przez inne kraje UE.

Orać czy nie orać?

Daniel Słomka jest zdania, że w pewnym sensie norma GAEC 6 zmusza do wykonywania orki wiosną. Podkreśla, że na takich glebach jakie ma w swoim gospodarstwie będzie się to wiązało z trudnościami, gdyż po normalnej zimie zabiegi uprawowe są możliwe dopiero od kwietnia. Orka zimowa w jego przypadku wpływa natomiast pozytywnie na stan gleby, która przemarza, a dzięki temu wiosną bardzo dobrze wykonuje się zabiegi uprawowe pod przyszłe zasiewy. Dodaje, że mady i rędziny stanowią 5 proc. gruntów rolnych w Polsce i na tym obszarze norma GAEC 6 na pewno będzie problematyczna. Jednocześnie jest zdania, że w wielu przypadkach uprawa bezorkowa jest przyszłościowym rozwiązaniem.

 

- Niektórzy twierdzą, że tylko orka jest jedynym słusznym zabiegiem uprawowym. Mój teść też pukał się w głowę, jak można uprawiać bezorkowo, a teraz sam przyznaje, że widać poprawę jakości gleby. Na Żuławach w uprawie uproszczonej jest problem z wyczyńcem polnym, dlatego tutaj orka raz na kilka lat ma sens. U mnie po pszenicy w poprzednich latach był rzepak w strip-tillu. W tym roku zaorałem i to było złe rozwiązanie, bo następnego dnia po orce już musiałem siać, żeby nie robiły się bryły. Ale pod groch na pewno planuję w dalszym ciągu wykonywać orkę zimową, bo dużo lepiej się dzięki temu doprawia na wiosnę - tłumaczy rolnik.

Płodozmian

Analizując zapisy normy GAEC 6 informowaliśmy, że dotknie ona zwłaszcza gospodarstwa ze specyficznym płodozmianem, w który trudno jest wpisać międzyplony. Jak wyjaśnia Daniel Słomka, tak właśnie jest w jego przypadku.

 

- Zastanawiam się, jaki międzyplon siać przed uprawą grochu na suche nasiona. W moim płodozmianie trudno jest dobrać gatunek nie spokrewniony z rośliną uprawną. Mam 25 proc. grochu w strukturze zasiewów i przez to będzie mi brakowało okrywy roślinnej przez zimę. Gdybym miał bydło, siałbym jęczmień ozimy, zbierał w połowie lipca, zaraz w to siał mieszankę traw, zbierał jeden pokos na jesieni, drugi w maju, po nim siał jeszcze kukurydzę na kiszonkę i okrywa gleby mogłaby być cały czas – wyjaśnia.

Nieprzemyślane terminy

Daniel Słomka wyjaśnia, że czytał nie tylko polski Krajowy Plan Strategiczny, ale też podobne dokumenty przygotowane przez Litwę, Łotwę, Czechy, Słowację, Niemcy, Austrię czy Danię. Wynika z nich, że Komisja Europejska nie narzucała konkretnych terminów, kiedy ma być zachowana okrywa gleby, a poszczególne kraje wyznaczyły różne okresy.

- Czechy mają okres zachowania okrywy gleby od 1 czerwca do 31 października i to zupełnie zmienia postać rzeczy. Co więcej, Słowacja ma też w tym okresie przewidziane dwa tygodnie na ponowne zasiewy. W Danii, zależnie od kategorii gleb istnieją trzy okresy, w których rolnik musi utrzymywać wysoki stopień pokrycia gruntu - od zbiorów do 1 października, od zbiorów do 20 października i od zbiorów do 1 lutego następnego roku. W Niemczech okres minimalnego okrycia gruntu jest ustalany do 15 listopada roku składania wniosków lub do 15 stycznia następnego roku. Do tego w Niemczech czy Austrii w tym okresie dopuszczona jest uprawa bezorkowa, nie można tylko orać. Moim zdaniem polski KPS jest pisany na szybko i nikt nie zadał sobie trudu przystosowania go do zróżnicowanych warunków w Polsce, bo to by było za dużo pracy dla urzędników - wyjaśnia rolnik.

Jego zdaniem, dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie obowiązkowej okrywy od 1 czerwca do 31 października. Jej rolę mogłyby pełnić rośliny uprawne, międzyplony, mulcz albo rośliny miododajne. Nie można by było zostawiać czarnego ugoru. W tym czasie na ponowny zasiew po zbiorze byłoby 14 dni, z tego względu, że nie zawsze warunki pozwalają, żeby siać od razu i musi być przewidziany czas na uprawę. Ponadto uważa za ważną rejonizację norm z uwzględnieniem kategorii gleb i/lub nachylenia terenu, choć jednocześnie przyznaje, że w Polsce byłoby to trudne ze względu na mozaiki i urozmaiconą rzeźbę terenu.

Zbyt duża powierzchnia okrywy

Czytając plany strategiczne państw sąsiadujących z Polską, Daniel Słomka odkrył, że 80 proc. okrywy gleby, zapisane w naszym KPS, nie jest wartością obowiązującą w całej Unii Europejskiej, a wręcz są duże różnice między graniczącymi ze sobą obszarami. Są wprawdzie kraje, gdzie jest 80 proc., a nawet więcej, ale jednocześnie w innych wartości są mniejsze, a nawet wprowadzona jest rejonizacja w obrębie również niedużych powierzchniowo państw. 

- Na Łotwie okres zachowania okrywy roślinnej tak jak u nas przypada na zimę, ale wynosi 55-65 proc. zależnie od regionu kraju. Na Litwie gospodarstwa do 50 hektarów mają zapewnić okrywę na zimę na 50 proc. areału, a powyżej 50 hektarów na 65 proc. Nie rozumiem tego, że między Suwałkami a Wilnem jest znikoma odległość, a obowiązują zupełnie różne przepisy, choć w obu przypadkach argumentowane troską o stan gleby. Z kolei między Suwałkami a Wrocławiem jest przepaść jeśli chodzi o okres wegetacji, a przepisy są identyczne - tłumaczy rolnik.

Dodaje, że wersja KPS zatwierdzona przez radę ministrów miała 30 proc. okrywy roślinnej i na tę wartość przystali polscy rolnicy, a 80 proc. zostało przekazane opinii publicznej dopiero po uwagach Komisji Europejskiej, która zasugerowała, że 30 proc. to za mało.

Niejasne ekoschematy

Daniel Słomka, podobnie jak wielu innych rolników, podkreśla niejasność zapisów odnośnie realizowania i łączenia ekoschematów, a także brak możliwości uzyskania jednoznacznych informacji od organów państwowych.

 

Dodaje, że wiele zapisów jest nieprecyzyjnych, co może być polem do nadużyć i odmiennych interpretacji. Jako przykład podaje, że nie jest określone, jak będą weryfikowane ograniczenia czasowe, związane choćby z przyoranie obornika. Ponadto zauważa, że starsze pokolenie będzie mieć problem ze zdjęciami geotagowanymi, przy których dodatkowo może wystąpić problem z porą wykonania zdjęcia czy rozdzielczością aparatu, co sprowadza się do tego, czy na zdjęciu będzie cokolwiek widać.

- Niewykorzystane pieniądze z ekoschematów przepadną, więc moim zdaniem powinno się zrobić tak, żeby rolnicy brali i korzystali jak najwięcej, czyli żeby mogli łączyć poszczególne praktyki. Ponadto nawozy naturalne powinny być łączone z planem nawożenia azotem i pieniądze powinny być dawane za rozdysponowanie pełnej dawki, w zamian za oświadczenie o przyoraniu w terminie – podsumowuje Daniel Słomka.