• Ciepły styczeń oraz luty spowodowały, że rośliny nie są w pełni zahartowane i prowadzą obecnie tzw. pełzającą wegetacje (szczególnie regiony południowo-zachodnie).
  • Luty to dobry moment na podanie oziminom uzupełniających dawek: siarki, magnezu oraz potasu. Problem jednak tkwi w tym, że są poważne problemy aby swobodnie i bez przeszkód wjechać w każde pole. 

Kiedy rusza wegetacja?

Rok temu w lutym raczej nikt nie myślał o aplikacji nawozów (siarkowych czy też potasowych) w pierwszej połowie tego miesiąca – niemal w całej Polsce na polach zalegał śnieg, a mrozy trwały w najlepsze. Zgoła inna sytuacja jest w tym roku. Na Dolnym Śląsku w czwartek termometry pokazywały lokalnie nawet 13 stopni C. Tak wysoka – jak na tę porę roku – temperatura, w połączeniu ze słoneczną pogodą, spowodowała, że w niejednym gospodarstwie farmerzy zaczęli myśleć o wjeździe na plantacje z siarką czy też potasem.

Pamiętać musimy, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Tak samo w przypadku temperatury – jeden słoneczny i ciepły dzień nie spowoduje, że na polach pełną parą ruszy wegetacja ozimin. Sytuacja jest jednak inna, jeśli dodatnie temperatury w dzień i brak przymrozków w nocy utrzymuje się przez kilka dni z rzędu. Rośliny żyją wszak kalendarzem biologicznym i przy takich warunkach będą ruszały z wiosenną wegetacją. Poza tym, choć czasem wydaje nam się, że jest zbyt chłodno, by rośliny się rozwijały, to w warunkach umiarkowanej zimy możemy mieć do czynienia z tzw. wegetacją pełzającą – w ostatnich sezonach (poza rokiem 2021) mieliśmy z nią styczność właściwie co roku, zwłaszcza w warunkach Dolnego Śląska. Oznacza to, że de facto oziminy nie zapadły w zimowy sen i ich wegetacja trwa niemal niezakłócona przez całą zimę. Z takimi sytuacjami spotkamy się np. podczas bezśnieżnych zim z częstymi dodatnimi temperaturami.

 Czy wjeżdżać w pola już z nawozem?

W zdecydowanej większości regionów południowo – zachodnich temperatury od początku lutego w ciągu dnia utrzymują się na poziomie dodatnim, dochodząc niejednokrotnie w ciągu dnia do 9 – 10 stopni C. W warunkach Dolnego Śląska dni kiedy słupki rtęci spadały w granice zera i poniżej można właściwie policzyć na palcach jednej ręki. To oznacza, że rośliny nie rozhartowały się i w wielu przypadkach należy się zastanowić nad zasileniem  rzepaków oraz zbóż porcją siarki, magnezy oraz potasu (tam gdzie to konieczne lub wcześniej założono podział dawki tego składnika).

Niezależnie od punktu widzenia i podejścia do tematu wczesnego nawożenia musimy się zgodzić z faktem, że to nawóz ma czekać na roślinę, a nie odwrotnie. Składniki, o których tu mowa, mają wspomagać nawożenie azotem, stąd powinny być dostępne dla roślin wcześniej, zanim zacznie działać azot.  Wówczas dobrze wspomagają efektywność nawożenia tym składnikiem. 

Sytuacja ta dotyczy zwłaszcza rzepaków, które przy odpowiedniej sumie temperatur rozpoczną pełną wiosenną wegetację. I choć nie możemy jak na razie, w myśl obowiązujących na dziś przepisów, wjechać z azotem (swoją drogą azot w przypadku nieprzewidzianych dużych mrozów, które mogą wciąż się pojawiać, może czasem okazać się niebezpieczny) to pomysł aplikacji nawozów siarkowych czy potasowych jest godzien rozważenia.

Środki do produkcji znajdziesz także na Giełdzie Rolnej!

Siarka w rzepaku

Siarka w rzepaku zajmuje niezmiernie ważną pozycję – na tonę nasion (i odpowiednią ilość słomy) potrzeba aż 15 kg S. Co jednak równie ważne – rośliny dobrze odżywione w siarkę znacznie lepiej pobierają azot. Ciekawym aspektem tego składnika w rzepaku są również jego możliwości jeśli chodzi o działania prozdrowotne - w pewnym stopniu siarka działa grzybobójczo, więc wspomaga czyszczenie rzepaku po długiej jesieni z niektórych patogenów chorobotwórczych. Dobrze jest więc podać nawóz siarczanowy możliwie szybko (oczywiście w przypadku aplikacji siarki solo – stosując saletrosan musimy wjechać, kiedy pozwolą na to przepisy dotyczące nawożenia azotem), ale już np. kizeryt, który jest chemicznie siarczanem magnezu takich obostrzeń już nie mamy. Zapotrzebowanie na siarkę wykazują także zboża.

Uzupełniająco potas

Dobrze wiemy z praktyki, że wcześnie należy podać także potas. Rzepak ma znacznie większy apetyt na ten składnik aniżeli zboża, dlatego w tej roślinie dobrze jest podać go najszybciej. Luty to bardzo dobry moment, gdyż składnik ten jest najefektywniej wykorzystywany przy odpowiednio wczesnej aplikacji.

W wielu miejscach wjazd na pole jest niemożliwy

Biorąc pod uwagę te czynniki oraz zbliżającą się wiosnę dobrze byłoby zaspokoić potrzeby pokarmowe ozimin, zwłaszcza rzepaku. Nie jest to jednak łatwe. Pomimo średniej temperatury na plusie brakuje często jednego jeszcze elementu – podłoża umożliwiającego przejazd z rozsiewaczem. Idealnie jest wjeżdżać o tej porze roku z nawozami o świcie, kiedy temperatura jest jeszcze ujemna, ale mrozów praktycznie nie ma. Ostatnie, weekendowe przymrozki, na niewiele się zdały, gdyż w piątek przez prawie cały kraj przeszła fala opadów, która sprawiła, że w ścieżkach było jedno wielkie błoto – zwłaszcza na mocniejszych kawałkach i w dolinach. Wcześniej – choć opadów wiele nie było – to mieliśmy do czynienia z nieustannymi mżawkami, które powodowały, ze wierzchnia warstwa gleby była rozmoknięta. Lokalnie nawet tworzyły się zastoiska wody.

Przejazd taką ścieżką stanowi niejednokrotnie spore wyzwanie. Najgorzej, kiedy ciągnik stanie – z pomocą liny i kolegi z drugiego ciągnika damy radę, ale bałagan na ścieżce i dziury pozostaną z nami do żniw. Oczywiście przy okazji nieco zniszczy się wierzchnia struktura gleby. Niemniej – jeśli przez pole da się przejechać, to nawóz warto już podać. Chyba, że ma to być droga przez mękę i ciąganie linami przez całe pole. Wtedy dajmy sobie jeszcze spokój i zaczekajmy na może nieco lepsze warunki.