• Rzepak przezimował dobrze, nadal odtwarza rozetę, nieśmiało strzela także w pęd (głównie regiony południowo-zachodnie).
  • W fazie strzelania w pęd rzepak wymaga wielu zabiegów pielęgnacyjnych takich jak: regulacja pokroju, dokarmiania dolistnego, ochrony przed chowaczami łodygowymi. 

Tegoroczne plantacje przezimowały dobrze. Na skutek łagodnej zimy rośliny nie utraciły większości liści rozetowych, nie zostały także uszkodzone, stąd nie potrzebowały inwestować energii w regenerację. Przedwiośnie póki co nie dało szans na dynamiczny rozwój rzepaku. Wstrzymywały to codzienne nocne przymrozki. Na plantacjach pojawiły się także liczne przebarwienia. Ich geneza jest różna.

Fioletowe i purpurowe liście– często oznaczają przejściowe problemy z pobieraniem fosforu, powstałe na skutek niskich temperatur.  Mocno przebarwione rośliny z kolei to najczęściej oznaka silnie uszkodzonego systemu korzeniowego np. po żerowaniu śmietki kapuścianej lub porażonego kiłą kapusty. Łagodna zima pozwoliła na przezimowanie i takich okazów. Takie rośliny próbują teraz regenerować się, odtwarzając prowizoryczny system korzeniowy. Mają jednak problemy z pobieraniem składników pokarmowych. 

Okazy silnie przebarwione zazwyczaj zwiastują problemy z systemem korzeniowych. Zimę przeżyły także rośliny uszkodzone przez śmietkę korzeniową czy porażone kiłą kapusty Fot. A. Kobus
Okazy silnie przebarwione zazwyczaj zwiastują problemy z systemem korzeniowych. Zimę przeżyły także rośliny uszkodzone przez śmietkę korzeniową czy porażone kiłą kapusty Fot. A. Kobus

Przebarwienia żółte są czasem pokłosiem niedoboru azotu, często są to liście wymoknięte, porażone przez choroby – naturalna konsekwencja po zimie.

Natomiast kremowe/pergaminowe plamy – to z kolei najczęściej efekt działania rozpuszczonego na liściu stężonego nawozu azotowego, który zamiast na glebę – trafił na liść. 

Na liściach można także odnaleźć oznaki suchej zgnilizny kapustnych. Pochodzą one z jesiennych infekcji.

Środki do produkcji znajdziesz na Giełdzie Rolnej!

Brak opadów a rozwój rzepaku

Wczesnowiosenne przymrozki pozwoliły producentom rzepaku na swobodne wjechanie w plantacje rozsiewaczami nawozów i wykonanie aplikacji azotem. W wielu regionach od prawie trzech tygodni nie spadła jednak kropla deszczu, co rodzi obawę o efektywne wykorzystanie zastosowanych w marcu nawozów. Nawóz co najwyżej się rozpuścił i jest związany w wierzchniej warstwie gleby, jednak nie przemieścił się w głąb profilu glebowego.

Lustrując rzepaki w centrum kraju można już zauważyć, że rośliny szykują się to przejścia w fazę strzelania w pęd. Przeszkodą jest jeszcze czynnik temperaturowy, a w zasadzie zbyt chłodne jeszcze noce. Gdy to się wyrówna wegetacja będzie postępować bardzo szybko.

Druga dawka azotu a widmo suszy

Kiedy rzepak wyraźnie rozpocznie wydłużanie pędu głównego, to oznaka także zakończenia wiosennego programu nawożenia azotem. Ostatnia dawka powinna być podawana na min. 4 tygodnie przed rozpoczęciem kwitnienia, co w praktyce przypada na 2.-3. dekadę marca. Niestety brak opadów i brak perspektyw na zmianę pogody rodzi obawę, że drogi nawóz nie zostanie zagospodarowany w odpowiedni sposób. Granule nawet jeśli się rozpuszczą to ich przenikanie w głąb gleby jest ograniczone. Zasadność zastosowania drugiej dawki azotu w tych okolicznościach jest przez wielu podważana. 

Żółte naczynia w rzepaku

Przede wszystkim to dobry moment na wystawienie na pola żółtych naczyń. Pomogą one monitorować naloty chowaczy łodygowych, które wkrótce pojawią się na rzepaku. Chowacze zazwyczaj pojawiają się licznie w czasie piku temperaturowego. Jeśli ich nie zwalczymy w dobrym momencie, w wyniku późniejszego żerowania larw tego szkodnika łodyga rzepaku ulega wygięciu, jest podatna na wyleganie i wytwarza w nadmiarze pędy boczne.

Naczynia należy ustawić na ok. 20 m w głąb pola, wypełnić wodą. Warto dodać do niej kilka kropel płynu do naczyń co zmniejszy napięcie powierzchniowe cieczy, a to uniemożliwi złapanym owadom wydostanie się z pułapki. W przypadku chowaczy próg szkodliwości to 20 chrząszczy w żółtym naczyniu przez 3 dni lub 6 chrząszczy na 25 roślinach.

Przygotowania do regulacji pokroju rzepaku i zabiegów dokarmiania

Początek wydłużania się pędów rzepaku to także okres stosowania regulatorów wzrostu łącznie z ochroną fungicydową. Tu jednak temperatury muszą się ustabilizować i przekroczyć 12 st.C. To jest minimalna temperatura dla dobrego działania substancji z grupy triazoli (komponenty wielu preparatów przeznaczonych do tego celu). Celem takiego zabiegu jest przede wszystkim przyhamowanie wzrostu pędu głównego i premiowanie wzrostu pędów bocznych, które wówczas są lepiej doświetlone.

Odtworzona rozeta i nowe przyrosty to sygnał do tego aby wkrótce rozważyć pierwsze zabiegi dokarmiania dolistnego. Aplikacje takie jednak wymagają jednak jeszcze wyższych temperatur oraz ustania przymrozków nocnych. Fot. A. Kobus
Odtworzona rozeta i nowe przyrosty to sygnał do tego aby wkrótce rozważyć pierwsze zabiegi dokarmiania dolistnego. Aplikacje takie jednak wymagają jednak jeszcze wyższych temperatur oraz ustania przymrozków nocnych. Fot. A. Kobus

 Po ociepleniu, kiedy metabolizm roślin przyspieszy, warto także rozpocząć planowane zabiegi dokarmiania dolistnego. Podać należy nie tylko ważny dla tej uprawy bor. Rzepak odwdzięczy się za składniki, które wspomogą transport i przetworzenie azotu w roślinie np. mangan, molibden czy magnez i siarka (zwłaszcza jeśli istnieje ryzyko, że na czas nie zadziałają te składniki wraz z wprowadzonymi nawozami posypowymi). Przykładowo kizeryt zastosowany w okolicy pierwszego marca, z powodu braku opadów nadal jest widoczny na powierzchni gleby. Oznacza, że to źródło siarki i magnezu zostanie pobrane przez rośliny ze znacznym opóźnieniem. Warto w tej sytuacji, zwłaszcza w obliczu przedłużających się braków opadów zadbać o inne, tymczasowe źródło tych ważnych dla rzepaku składników, np. aplikując dolistny roztwór siarczanu magnezu.