Integrowana produkcja roślin (IP) nie jest czymś nowym, ponieważ funkcjonuje w Polsce już od 1991 r., kiedy to jeszcze ówczesny Instytut Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach (dzisiaj Instytut Ogrodnictwa – PIB) wydał pierwsze wytyczne dotyczące integrowanej produkcji jabłek. Następnie w latach 2002-2013 nadzór nad IP prowadziła Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, a od 2014 r. już jednostki certyfikujące. Od samego początku system ten cieszył się zainteresowaniem wśród sadowników, rzadziej rolników prowadzących uprawę roślin rolniczych – ewentualnie ziemniaków. Według danych PIORiN w 2020 r. mieliśmy ok. 3 tys. rolników, którzy stosowali zasady IP na ponad 17 tys. ha. Z udziałem tej metody wyprodukowano ok. 0,5 mln t certyfikowanych produktów. Czy teraz te powierzchnie się zwiększą? Owszem, mogą to zmienić założenia związane z EZŁ, które zostały wymienione w ramach przedstawionego Komisji Europejskiej projektu „Planu strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027”. Jego tzw. wersja 4.0 trafiła pod ocenę środowiskową do KE. Opisane są w niej m.in. tzw. ekoschematy, w tym również poświęcony tej produkcji. W ramach ekoschematu „Prowadzenie produkcji roślinnej w systemie Integrowanej Produkcji Roślinnej” (I.4.13) szacowana stawka wsparcia to 1300 zł/ha dla areału 28 tys. ha. Czy to wystarczy?

IP – co to za system?

W ramach 62. Sesji Naukowej Instytutu Ochrony Roślin PIB odbył się panel Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa – „Innowacje, integracje, współpraca”. Poruszono w nim m.in. temat IP. Omówił go dr Grzegorz Gorzała, główny specjalista GIORiN. Jak zaznaczał, IP opiera się na koncepcji i wymaganiach integrowanej ochrony roślin. I jest, ale też i będzie, bo dobrowolne ekoschematy mają być certyfikowanym systemem jakości żywności w Polsce, w którym uczestnictwo jest warunkowane corocznym zgłoszeniem uprawy przez producenta rolnego do jednostki certyfikującej. Zgłoszenie należy złożyć nie później niż 30 dni przed siewem albo sadzeniem, a w przypadku roślin wieloletnich do 1 marca każdego roku. Podstawowym warunkiem uzyskania certyfikatu IP jest spełnienie wymogów prawnych dotyczących IP, w tym w szczególności prowadzenia produkcji i ochrony roślin według szczegółowych metodyk zatwierdzonych przez Głównego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa oraz szczegółowego dokumentowania wykonanych działań. Ważny jest też fakt, że stosuje się w nim nawożenie na podstawie faktycznego zapotrzebowania roślin na składniki pokarmowe, określone w szczególności na podstawie analiz gleby lub roślin. Dodatkowo m.in. w celach środowiskowych system IP ogranicza możliwość stosowania środków ochrony roślin tylko do wskazanych pestycydów. Weryfikacja prawidłowości prowadzonych działań w IP opiera się na listach kontrolnych oraz kontrolach prowadzonych przez jednostki certyfikujące. Przedstawiciel GIORiN przypomniał, że kontrolowane jest przynajmniej 20 proc. producentów pod kątem pozostałości środków ochrony roślin oraz azotanów, azotynów i metali ciężkich.

Warto wiedzieć, że metodyki integrowanej produkcji roślin zawierają listy kontrolne. A więc listę obligatoryjnych czynności i zabiegów w integrowanej produkcji roślin – 100 proc. zgodności. Ale też i listę kontrolną: wymagania podstawowe – 100 proc. zgodności, wymagania dodatkowe – min. 50 proc. zgodności, zalecenia – min. 20 proc. zgodności. Jak wymienił dr Grzegorz Gorzała podczas wykładu, realizację wszystkich wymogów z listy obligatoryjnych czynności i zabiegów w systemie IP należy udokumentować w notatniku IP.

Ekspert przedstawił na sesji IOR szczegóły dotyczące ekoschematu (I.4.13), w ramach którego płatności zostały powiązane ze spełnieniem przez beneficjentów zobowiązań. Podał kilka przykładów, w tym np. stosowanie odpowiedniego płodozmianu, zabiegów agrotechnicznych zastępujących stosowanie herbicydów przedwschodowo i doglebowo czy wskazanie odmian odpornych na choroby, szkodniki lub też niedobory wody. Ważne jest też zaostrzenie wymogów o obligatoryjne stosowanie metod ochrony roślin alternatywnych dla metod chemicznych, w szczególności tych biologicznych. Kolejnym bardzo istotnym wymogiem ma być stosowanie kwalifikowanego materiału siewnego, a więc bezpośrednie przeniesienie postępu biologicznego do praktyki, które w Polsce, nazwijmy to wprost – kuleje. Rolnik przystępując do tego systemu w ramach ekoschematu, będzie też musiał m.in. wykazać się dbałością o zwiększenie liczby organizmów pożytecznych w pobliżu uprawy poprzez zarośla śródpolne, pasy kwietne, ustawianie domków dla murarek, kopców dla trzmieli. – Prowadzone są aktualnie prace nad zmianą rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 24 czerwca 2013 r. w sprawie dokumentowania działań związanych z integrowaną produkcją roślin – powiedział dr Gorzała.

Integrowana produkcja rzepaku

Mamy obecnie drugi sezon z rzędu ok. 1 mln ha rzepaku. Tak duży areał jest wynikiem m.in. wysokich cen surowca, którego cena dochodzi (pierwszy kwartał marca 2022 r.) do 4000 zł za tonę. Ale roślina ta jest na polu przez okres prawie 11 miesięcy, stąd narażona jest na wiele niedogodności. Konkretnie bardzo duży wpływ ma na nią czynnik pogodowy, ale również i wzrastający problem z agrofagami. Tych ostatnich przybywa z roku na rok, a ochrona (wachlarz środków ochrony roślin) systematycznie się kurczy. Dlatego uprawa rzepaku jest też trudniejsza i bardziej wymagająca. Rozwiązaniem może być integrowana produkcja, która ma w ramach nowych działań być wspierana dopłatami, ale jak na razie pula przeznaczonych pod ten ekoschemat pieniędzy dotyczy jedynie 28 tys. ha. Z tego już dzisiaj pod IP (ogólnie), jak już wyżej pisaliśmy, funkcjonuje ponad 17 tys. ha. Czy to jest za mało? Zdecydowanie. Zdaniem organizacji związanych z uprawą rzepaku, ale też i roślin białkowych, wsparcie w ramach IP powinno obejmować przynajmniej 100 tys. ha. Z danych GIORiN wynika, że w 2020 r. dla rzepaku wydano 31 certyfikatów IP na blisko 59 ha.

Niemniej skupmy się na konkretach. Do najważniejszych wymagań wg listy kontrolnej IP dla rzepaku należą (dokładna lista kontrolna w tabeli obok): czteroletnia przerwa w uprawie rzepaku ozimego, stosowanie kwalifikowanego materiału siewnego, ale też i zaprawionego materiału siewnego. Ważne jest też wykonanie przynajmniej jednego zabiegu przy użyciu biologicznych środków ochrony roślin, ale też zakaz desykacji rzepaku.