Spotkanie online odbyło się 20 maja w ramach konferencji pt. „Uprawa rzepaku a Europejski Zielony Ład” zorganizowanej m.in. przez Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych. O czym konkretnie mówił naukowiec? Jak podkreślał, rzepak zalicza się do roślin wymagających i aby mógł zrealizować potencjał plonotwórczy i jakość technologiczną nasion, musi zarówno w okresie wiosennym, jak i jesiennym być prawidłowo odżywiony. W ramach założeń EZŁ, które m.in. mówią, że do 2030 r. trzeba będzie ograniczyć zużycie nawozów mineralnych o co najmniej 20 proc., a do 2050 r. Europa ma się stać neutralna klimatycznie, będzie to trudne. Bo jak pogodzić z jednej strony wspomniane potrzeby i wdrożyć konieczne wymagania? Trzeba znaleźć tzw. złoty środek. Co nim będzie?

RACJONALNE NAWOŻENIE RZEPAKU

– W Polsce mamy odsetek gleb zakwaszonych w niektórych województwach powyżej 50 proc. i z tego punktu widzenia nie wyobrażam sobie ograniczać liczby nawozów wapniowych, często też nawozów fosforowych, potasowych, siarkowych i magnezowych. Dlaczego? Bo rzepak potrzebuje tych składników. Cele ambitne, ale bądźmy szczerzy, że będą one wymagały określonych przepisów – powiedział na konferencji prof. Witold Szczepaniak.

Prelegent wymienił czynniki, które decydują o plonie rzepaku (podzielił je na trzy grupy):

  • Definiujące plon – fizjologia, fenologia, hodowla roślin, architektura łanu, promieniowanie, dwutlenek węgla i temperatura;
  • Ograniczające plon – woda, azot i pozostałe składniki odpowiedzialne za efektywność wykorzystania wody i azotu;
  • Redukujące plon – chwasty, patogeny, szkodniki, zanieczyszczenie powietrza i gleb.

W jego ocenie czynnikiem, który definiuje zawartość oleju w nasionach, jest m.in. odmiana. Jednak jak wynika z tabeli, bardzo duży wpływ na potencjał i jakość plonu w ostatnich latach miał też przebieg pogody. Zawartość tłuszczu w zależności od sezonu wegetacyjnego wahała się plus/minus 2 proc. w danym roku, jeśli patrzyliśmy na wyniki średnie. Jeśli jednak dołożymy czynniki związane np. z terminem siewu czy czynnik odmianowy, to już ta zamienność może być większa, ponieważ np. im wyższy poziom nawożenia azotem, tym mniejsza zawartość tłuszczu. I ta korelacja wynika z uwarunkowań fizjologicznych. Trzeba jednak mieć świadomość, że im wyższy poziom nawożenia, tym wyższy plon. Oczywiście, do pewnej granicy rozsądku – mówił Witold Szczepaniak.

Jak zaznaczał ekspert, w literaturze jest też dużo publikacji, które mówią, że dobre odżywienie siarką zwiększa również zawartość tłuszczu w nasionach. Plantacja jednak nie może być „przenawożona” azotem. – Jeśli dawki azotu będą bardzo wysokie i do tego dołożony będzie ten bardzo ważny makroelement, którego rzepak potrzebuje w dużych ilościach, to może zaistnieć taka sytuacja, że osiągniemy odwrotną zależność. A wzrost poziomu nawożenia siarką zamiast zwiększać zawartość oleju, może czasami zmniejszać, bo poprawi warunki związane z azotem. To nie oznacza, że mamy rezygnować z nawożenia siarką, wręcz przeciwnie. Musimy bardziej racjonalnie podejść do nawożenia azotem – wyjaśnił obrazowo. Na zawartość oleju w nasionach mają wpływ też takie składniki, jak magnez i potas. Trzeba bowiem pamiętać, że wysoka zasobność gleb w potas jest bardzo ważna dla rzepaku. Jeśli chodzi o mikroelementy, to kluczowe znaczenie mają bor, mangan i molibden.

STAN ROŚLIN JESIENIĄ

Zdaniem prof. Szczepaniaka nie warto opóźniać siewu rzepaku. – Lepiej mieć rzepak częściowo przerośnięty jesienią, bo wtedy jest większa szansa na wyższy plon i na lepszą jakość niż w przypadku rzepaku, który jest nierozwinięty – zaznaczał prelegent. Zawiązywanie pąków kwiatowych odbywa się od fazy 8. liścia. – Te rośliny, które w okresie jesiennym nie osiągną takiego rozwoju, cały ten potencjał muszą zbudować na wiosnę. A warunki pogodowe bywają wówczas bardzo różne. Ten rok nam pokazał, że nie było możliwości, aby nadrobić te zaległości – mówił.

Wiosną z kolei ważne jest, aby rzepak szybko się zregenerował i zaczął gromadzić duże ilości składników pokarmowych. Kwitnąc, ma z nich korzystać, bo to zapewnia warunki do tworzenia wysokiego plonu i jego jakości. – Jeśli podaż azotu będzie zbyt duża dopiero w okresie po kwitnieniu, to może się skończyć tym, że rośliny będą mocno rozbudowywane. Będą wciąż tworzyły nowe liście, które mogą stanowić konkurencję dla zawiązanych łuszczyn i tym samym nasion – zaznaczał podczas spotkania Szczepaniak.

JAK OSIĄGNĄĆ ZAKŁADANE CELE?

Na koniec naukowiec odpowiedział na pytanie, które kryło się za tytułem wykładu. – Aby sprostać wyzwaniom Europejskiego Zielonego Ładu, należy wybierać odmiany, które charakteryzują się zarówno wysokim plonem, jak i zawartością tłuszczu, odpornością lub tolerancją na patogeny (wyzwanie dla hodowli), efektywnym gospodarowaniem wody, dużą elastycznością w dostosowywaniu się do zmiennych warunków pogodowych. Trzeba uprawiać rzepak na glebach żyznych, bo możemy w ten sposób ograniczać nawożenie. Powinno się także stosować racjonalne nawożenie dostosowane do potrzeb fazy rozwojowej i warunków pogodowych, jak również wprowadzać biologiczne metody poprawy żyzności gleby oraz wspomaganie rozwoju i ochrony roślin. Nie bez znaczenia jest też wprowadzanie rozsądnych regulacji prawnych – mówił.