Bardzo niska obsada roślin, utrudnione wschody rzepaku, twarda skorupa na powierzchni gleby powstała w wyniku burzy - te czynniki spowodowały, że zdecydowaliśmy się przesiać naszą plantacje.

Z deszczu pod rynnę 

Pierwotnie rzepak został wysiany 23 sierpnia, co w realiach północnego Podkarpacia należy uznać za termin optymalny. Wówczas warunki do siewu były trudne, panowała susza i istniała obawa czy wschody będą zadowalające. 

Będąc na finiszu siewu rozpętała się burza, której nie przewidzieli synoptycy, a która przyniosła 43 l/m2 ulewnego deszczu. Stało się dla nas jasne, że taki opad może zasklepić glebę, skutecznie utrudniając wschody.

Skorupa mimo bezorki

Warto w tym miejscu wspomnieć, że pole przed siewem rzepaku uprawione zostało bezorkowo całopowierzchniowo za pomocą pługa dłutowego.

Gleba zbita po ulewie niemal uniemożliwiła wschody nasion rzepaku, fot. TK
Gleba zbita po ulewie niemal uniemożliwiła wschody nasion rzepaku, fot. TK

W efekcie na powierzchni gleby znajdowało się sporo resztek pożniwnych po pszenicy, które w połączeniu z rozsądnie doprawionym stanowiskiem przy użyciu brony wirnikowej dawały nadzieję na zadowalające wschody roślin, tym bardziej że po siewie struktura gruzełkowata była naszym zdaniem bliska ideału.

Na naturę nie ma mocnych

Dokładnie po tygodniu od siewu podjęliśmy decyzję o przesianiu plantacji, bowiem obsada wynosiła zaledwie od 5 do kilkunastu roślin na metrze kwadratowym.

Obserwując aktualne, wysokie ceny nawozów azotowych nie mogliśmy sobie pozwolić, aby wiosną wysiewać azot na plantację, która nie do końca rokuje.

Zdecydowaliśmy aby nie wykonywać dodatkowego przejazdu niszczącego skiełkowane rośliny, bowiem uznaliśmy że brona wirnikowa poradzi sobie z nimi w sposób wystarczający.

Tak też było w istocie, łopaty wirnika ustawione na nieco poniżej głębokości pierwotnego siewu rzepaku skutecznie likwidowały rośliny. Mimo to zdecydowaliśmy się nieco obniżyć obsadę schodząc do 38-40 roślin/m2, aby nawet jeśli pojedyncze sztuki z pierwszego siewu przetrwają, uzyskać optymalną obsadę.

Po pierwotnym siewie struktura gleby była bardzo dobra, jednak obfite opady deszczu zasklepiły ziemięna calej powierzchni, fot.TK
Po pierwotnym siewie struktura gleby była bardzo dobra, jednak obfite opady deszczu zasklepiły ziemięna calej powierzchni, fot.TK

Taki przesiew to naturalnie dodatkowe koszty, które w tym wypadku wynoszą ok. 500 zł/ha jeśli chodzi o nasiona odmiany mieszańcowej oraz ok. 10 l/ha oleju napędowego potrzebnego na ponowny siew. 

Pełna relacja z tego zdarzenia znajduje się w filmie poniżej.

A czy Wy mieliście podobne problemy ba Waszych plantacjach? Przesiewalibyście, czy wolelibyście czekać na ewentualne dalsze wschody?