Regulację wysokości rzepaku ozimego wykonuje się jesienią i wiosną. Jesienne zabiegi skracające rośliny zostały już dawno wykonane. Czas zatem pomyśleć o tych, które należy wykonać po wiosennym ruszeniu wegetacji. Zanim to jednak nastąpi, należy dokładnie zlustrować plantację, oceniając jej stan i potencjał po zimie. Szczególną uwagę należy zwrócić na obsadę roślin na m2 oraz ich kondycję po zimowym spoczynku, uwzględniając cechy odmianowe oraz wiosenny wigor. Określając obsadę roślin na m2, należy pamiętać, że najkorzystniej na architekturę łanu przy intensywnej technologii uprawy wpływa obsada roślin plasująca się w przedziale od 30 do 35 szt./m2. Cała plantacja powinna charakteryzować się taką obsadą, a rośliny powinny być równomiernie rozmieszczone na całej powierzchni. Jeśli kondycja roślin jest słaba oraz rzepak uprawiany jest na gorszym stanowisku, wówczas obsada roślin na jednostce powierzchni powinna być wyższa. Planując wiosenną regulację wysokości rzepaku, należy ponadto uwzględnić takie cechy odmianowe, jak genetycznie zaprogramowaną wysokość roślin oraz odporność ich na wyleganie. Przed wyborem substancji czynnej wykorzystywanej do wiosennej regulacji wysokości rzepaku należy zapoznać się ze składem preparatu, jaki stosowano jesienią oraz w jakiej dawce był aplikowany.

Prace nad architekturą łanu zawsze się opłacają
Prace nad architekturą łanu zawsze się opłacają

W tym roku plantacje rzepaku są dość zróżnicowane we wzroście. Wynika to z faktu, że nie wszyscy skracali rośliny. Część plantatorów zrezygnowała z aplikacji preparatów regulujących wysokość. Takie plantacje są nadmiernie wybujałe. Wielu stosowało mniejsze dawki, ich plantacje są niższe, jednak odbiegają wysokością od tych, gdzie intensywnie skracano rośliny. W tym roku zdarzają się przypadki, że mimo stosowania pełnych dawek preparatów nie wszystkie plantacje są mocno skrócone, co związane jest głównie z warunkami atmosferycznymi, które jesienią sprzyjały intensywnemu wzrostowi rzepaku. Zróżnicowanie to sprawia, że do wiosennej regulacji wysokości należy podejść indywidualnie, a decyzje podjąć po uprzednio wykonanej lustracji.

Potencjał rozgałęzień to ważna sprawa

Podczas wiosennej oceny obsady roślin oraz ich kondycji należy pamiętać, aby nie ograniczać się do powierzchownej oceny wizualnej polegającej na stwierdzeniu „plantacja ruszyła” oraz całe pole robi się zielone – jest dobrze. Takie podejście jest nieprofesjonalne. Nad wiosenną oceną trzeba się nieco pochylić, sprawdzić miąższość szyjki korzeniowej oraz stan korzeni po zimie. Jest to ważne, gdyż na stan korzeni nie tylko negatywnie wpływa mróz, lecz także żerujące larwy śmietki kapuścianej. Trzeba pamiętać, że jesienią szkodnik ten nie odpuszczał i często dochodziło do większego czy mniejszego uszkodzenia korzeni. W niektórych przypadkach uszkodzenia korzeni przez śmietkę stwierdzano na plantacjach zaprawianych insektycydowymi zaprawami nasiennymi, choć w tym przypadku uszkodzenia były zdecydowanie mniejsze. Podczas oceny należy określić potencjał rozgałęzień. Jeśli jesienią rośliny wytworzyły 12 lub więcej liści, a stan szyjki korzeniowej i korzeni jest dobry, to można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że rośliny takie wydadzą dużą liczbę rozgałęzień bocznych. Ponadto na każdym z nich będzie znajdować się znaczna liczba łuszczyn wypełniona nasionami. Taki pokrój roślin korzystnie wpływa na wielkość plonu. Dzięki solidnemu i zdrowemu korzeniowi ilość dostarczanej wody oraz składników pokarmowych będzie odpowiednia, przekładając się na dużą masę nasion, a to będzie miało dodatni wpływ na wielkość plonu. Oceniając potencjał liczby rozgałęzień bocznych, należy przyjąć, że na każdy liść rozetowy przypada 0,7-0,9 rozgałęzienia. W przypadku rozety składającej się z 12 liści można przyjąć, że zostanie wytworzonych 9-10 pędów bocznych.

12 liści x 0,9 = 10,8 rozgałęzień bocznych

Parasolka, a nie choinka

Pracując nad architekturą łanu, należy pamiętać, że ok. 20 proc. plonu znajduje się na pędzie głównym. Pozostałe 80 proc. to plon ulokowany na pędach bocznych pierwszego, jak i drugiego rzędu. Dlatego nie wolno ograniczać regulacji wysokości rzepaku do zabiegów jesiennych, ale sumiennie popracować wiosną nad architekturą łanu. Celem wiosennej regulacji jest przede wszystkim niwelowanie dominacji pędu głównego oraz stymulowanie rozwoju pędów pierwszego i drugiego rzędu. Takie postępowanie jest wręcz wymagane, gdyż dzięki niemu rzepak zamiast pokroju choinki, który jest naturalny, przyjmie pokrój bardziej pożądany, a mianowicie parasolki. Pokrój taki jest pożądany z kilku bardzo ważnych powodów: uzyskuje się harmonijne kwitnienie, łuszczyny są odpowiednio doświetlone, a ich dojrzewanie równomierne. Ma to ogromne znaczenie w uzyskaniu wysokich plonów o dobrych parametrach jakościowych. Kolejną ważną przesłanką za wiosenną regulacją wysokości rzepaku jest skrócenie i usztywnienie łodyg. Dzięki temu ryzyko związane z wyleganiem jest znacznie mniejsze. Wiosenna regulacja nie tylko korzystnie wpływa na wielkość plonu oraz jego jakość czy też ograniczenie wylegania roślin, ale także sprawia, że zbiór jest szybszy. Ogranicza to koszty. W przypadku zbioru z jednego hektara różnica jest nieodczuwalna, ale jeśli zbiór wykonywany jest na kilku czy kilkunastu hektarach, oszczędności są znaczące.   

Regulacja i ochrona

Wiosna to nie tylko czas na regulację wysokości, ale także okres, w którym należy zadbać o zdrowie rzepaku. Jesienią 2020 r. rzepak był dobrze rozwinięty, na wielu plantacjach wytworzył ponad 12 liści, co zapowiada dobry plon. Jednak aby ten cel osiągnąć, nie wolno zapomnieć o architekturze łanu i zdrowotności roślin. Duża ilość biomasy sprawia, że zdrowotność plantacji może być zagrożona, szczególnie przez sprawców takich chorób, jak: sucha zgnilizna kapustnych, czerń krzyżowych czy szara pleśń. Po ruszeniu wegetacji rozwój tych chorób szybko się nasili, dlatego podczas regulacji łanu należy pamiętać o ochronie fungicydowej, którą można wykonać zarówno środkami przeznaczonymi tylko do regulacji wysokości roślin (tab. 1), jak i preparatami regulującymi wysokość roślin przy jednoczesnym zwalczaniu niektórych chorób.