Ulewne deszcze trwające w sierpniu ubiegłego roku odbiły się nie tylko na przedłużających się żniwach, ale i na siewach rzepaku. Ci rolnicy, którzy przerwali zbiory by wykonywać uprawę przedsiewną, a następnie zasiać rzepak, mogą poszczycić się folderowymi plantacjami. Niestety, w wielu przypadkach było tak mokro, że wjazd w pole nie był możliwy, o czym informowaliśmy na bieżąco na łamach portalu.

Pchełka zdziesiątkowała obsadę

Generalnie trzeba przyznać, że rzepaki w całym kraju przezimowały całkiem dobrze. Najwięcej problemów można zaobserwować na plantacjach sianych w pierwszym i drugim tygodniu września. Ze względu na masowe wystąpienie pchełki rzepakowej, rośliny znajdujące się w fazie liścieni nie były w stanie poradzić sobie z agrofagiem. Często nie było nawet czasu na wykonanie oprysku, bowiem szkodnik w 2-3 dni zjadł młode rośliny do cna, powodując znaczące straty w obsadzie. 

Rośliny rzepaku ozimego zgryzione przez pchełkę pod koniec września minionego roku, fot. HJ
Rośliny rzepaku ozimego zgryzione przez pchełkę pod koniec września minionego roku, fot. HJ

Następnie doszły ulewne, jesienne deszcze, które również nie wpłynęły pozytywnie na rozwój upraw. W konsekwencji rośliny weszły w spoczynek zimowy nie osiągnąwszy optymalnej fazy rozwojowej i budząc słuszny niepokój plantatorów o ich przyszłość.

Rzepak do przesiewu

Czas pokazał, że ze względu na brak minimalnej obsady roślin na metrze kwadratowym, czyli 25 szt., wiele plantacji wymagać będzie przesiewu. W przypadku, gdyby obsada została zachowana, a rośliny znajdowały się w fazie 4-6 liści, można byłoby próbować powalczyć o plon wysokości 2-2,5 tony nasion z hektara. W podjęciu decyzji o likwidacji z pewnością nie pomaga fakt, iż ceny podstawowych środków produkcji, a i sama cena surowca, ulegają bardzo dynamicznym zmianom nawet w ciągu doby. 

Wybrakowana obsada jest największym problemem plantacji zakładanych we wrześniu, fot. HJ
Wybrakowana obsada jest największym problemem plantacji zakładanych we wrześniu, fot. HJ