Jadąc na spotkanie polowe poświęcone soi, zorganizowane pod koniec I dekady września przez firmę Agro Youmis w Klemensowie k. Zamościa, zastanawiałem się, czy zbierze się grupa 15-20 niepoprawnych optymistów, którzy mimo ubiegłorocznej porażki wciąż wiążą swoje plany z uprawą soi. Na miejscu spotkało mnie miłe zaskoczenie. Przyjechało ponad 100 rolników i to nie tylko z woj. lubelskiego, ale także podlaskiego i podkarpackiego. Mało tego, z ożywionych rozmów wynikało, że o jakimkolwiek zniechęceniu nie może być mowy. Na moje pytanie, skąd w nich tyle spokoju i pewności na przyszłość, padła prosta odpowiedź - z pokory wobec przyrody. Bywają lata klęskowe dla ozimin, ale nikt z tego powodu nie rezygnuje z siewu rzepaku ozimego czy pszenicy w kolejnym roku. Miniony sezon ze względu na niewielkie opady i niespotykane upały w sierpniu okazał się niesprzyjający dla wszystkich roślin jarych. Reakcja soi na stres środowiskowy była podobna jak innych gatunków. W ich opinii z takimi zdarzeniami losowymi rolnik musi się co jakiś czas liczyć. Na tym właśnie polega ludzka pokora wobec natury.

Błędy, których trzeba unikać

Jak wszystkie imprezy tego typu, spotkanie rozpoczęło się częścią referatową. Bazując na popełnianych przez praktyków błędach agrotechnicznych, przypomniano m.in., że soję można siać dopiero, gdy temperatura gleby w momencie siewu wynosi 12-14oC. Nasiona szybko wówczas kiełkują, a siewki mają dobre warunki do szybkiego wzrostu początkowego. Decyduje to o długości łodygi i wysokości osadzenia najniższych strąków. Przeprowadzenie tego zabiegu w I połowie kwietnia bardzo wydłuża okres wschodów i naraża siewki na uszkodzenia mrozowe. Z kolei opóźnienie go o trzy tygodnie - zamiast końcem kwietnia, dopiero 20 maja - powoduje obniżenie plonu o 40 proc.

Zabiegiem bezwzględnie koniecznym jest szczepienie materiału siewnego bakteriami brodawkowymi. Soja jako gatunek obcy florze europejskiej nie może liczyć na naturalną ich obecność w glebie. Stąd pominięcie tego zalecenia oznacza spadek plonu nasion nawet o 20 proc.

Biorąca udział w spotkaniu firma NaturalCrop przedstawiła wyniki swoich badań nad przedsiewnym stosowaniem azotu. Wynika z nich, że dopuszczalna startowa dawka to 30 kg N/ha. Wyższa powoduje spadek brodawkowania (bakterie mniej licznie zasiedlają korzenie), co przekłada się na istotny spadek plonu nasion.

Bardzo interesujące wyniki doświadczeń nawozowych na soi przedstawiła firma Ekoplon. Na ich podstawie opracowała program odżywiania soi mikroelementami. Najistotniejszymi w nim pierwiastkami są - cynk, bor i molibden. Z uwagi na generalnie niską zasobność naszych gleb w magnez, firma proponuje nalistne jego podawanie.

Zajmująca się rolnictwem precyzyjnym firma Thorus Agro Group zwróciła zebranym uwagę na fakt, że soja nie znosi gleb kwaśnych. Najbardziej jej odpowiada odczyn obojętny, czyli pH 6-7.

Pole prawdę ci powie

Lustracja polowa okazała się zapowiedzią zmian uprawianych odmian. Co sobą reprezentuje Annushka, osoby zainteresowane tematem doskonale wiedzą. Połączenie wczesności dojrzewania z dobrą plennością. To przede wszystkim za jej sprawą soja zyskała w naszym kraju popularność. Wydaje się jednak, że - przynajmniej w południowo-wschodniej Polsce - zdetronizuje ją wkrótce Violetta. Odmiana o podobnym, wyprostowanym pokroju, nieco bardziej masywnej łodydze i wyraźnie wyższej plenności. O ile Annushka wytwarza strąki z 1 lub 2 nasionami, to u Violetty duży jest udział strąków z 3 nasionami, a ponadto są one większe (cięższe). Obserwacje wskazują, że dojrzałość zbiorczą osiąga 10 do 12 dni później, czyli na terenie Lubelszczyzny jest gotowa do zbioru w połowie września. Kolekcję uzupełniały - Mavka wpisana do Krajowego Rejestru w 2013 r. oraz Atlanta najpóźniej dojrzewająca z zaprezentowanych w kolekcji odmian.

5 lat Agro Youmis w Polsce

Powierzchnia uprawy soi w Polsce do 2012 r. miała wymiar symboliczny. Dość powiedzieć, że np. w 2009 r. plantacje nasienne tej rośliny zajmowały aż… 2 ha. W 2011 r. dynamicznie zaczęła działać w naszym kraju firma Agro Youmis, w efekcie czego wiosną 2012 r. soją obsiano ponad 2000 ha. Wzrost powierzchni nastąpił dzięki odmianie Annushka. Ta bardzo udana kreacja hodowlana utorowała drogę innym firmom i ich odmianom w popularyzowaniu uprawy w Polsce. Według danych Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa w 2013 r. było to już 597 ha kwalifikowanych plantacji nasiennych 7 odmian soi, w 2014 r. - 2075 ha 13 odmian, a w 2015 4164 ha 18 odmian.

Po 5 latach działalności w Polsce firma okrzepła, sprzedaje materiał siewny już nie jednej, a kilku odmian i cieszy renomą rzetelnego hodowcy. Cenią ją za to rolnicy i szanuje konkurencja.