Nie względy agrotechniczne, lecz rachunek ekonomiczny jest dla wielu rolników decydującym argumentem przemawiającym za uprawą tej rośliny. Niewątpliwą zachętą jest także system dopłat do roślin strączkowych - obecnie nazywanych bobowatymi. W ostatnim sezonie w ramach wsparcia specjalnego była to kwota 556,37 zł do ha.

Farmer: Dlaczego soja?

Marian Kowalski z Grupy Producenckiej Marzenin w Wielkopolsce: - Chodziło o przełamanie płodozmianu. Wprowadziłem ją po buraku cukrowym jako przedplon pod kukurydzę. Liczyłem też na inne korzyści. Soja, jak wszystkie rośliny strączkowe, działa na glebę fitomelioracyjnie i fitosanitarnie. Jej korzenie penetrują głębsze warstwy gleby, rozpulchniając je, a jednocześnie pobierają wymyte tam składniki mineralne. Soja po buraku cukrowym oznacza 2-letnią przerwę w uprawie zbóż na danym polu. Tym samym spada presja ze strony grzybów patogenicznych wywołujących u zbóż choroby odglebowe, jak np. podsuszki.

Farmer: Czy opłaca się siać soję?

- Jestem bardzo zadowolony. Wysokość plonu zależała od pola. Najniższy uzyskany to 2,5 t/ha. Trzeba jednak zaznaczyć, że przy niskim nakładzie pracy i w sumie niewielkich kosztach nawożenia i ochrony, które wyniosły 1 800 zł/ha, jej uprawa się opłaca. Przy kukurydzy też uprawianej w moim gospodarstwie, koszty związane z ochroną i nawożeniem wyniosły 2 000 zł/ha. Zebrane obserwacje z lepszych pól pozwalają mi stwierdzić, że w moich warunkach mogę śmiało liczyć na plon rzędu 3-4 t/ha. Dlatego w tym sezonie zmniejszę obszar uprawy kukurydzy na ziarno, a zwiększę do 40 ha soi.

Zakładając nawet tak niski plon jak 2,5 t/ha, i uwzględniając fakt, że za tonę nasion paszowych soi w ubiegłym sezonie uzyskać można było 1 600 zł, przychód z ha wynosił 4 000 zł. Cena tony soi nasiennej jest wyższa o 35 proc. (po stronie rolnika jest czyszczenie ziarna i workowanie), czyli ok. 2 200 zł/t. W sumie przychód z ha plantacji nasiennej plonującej na poziomie (tylko) 2,5 t to ok. 5 500 zł. Porównajmy go z kukurydzą. Przeciętny plon mokrego ziarna to 10-12 t/ha. Średnia ubiegłoroczna cena skupu to 370 zł/t, zatem przychód z ha wynosił 3 700 zł do nieco ponad 4 400 zł. Porównując przy tym koszty uprawy, wybór jest prosty - soja.

Farmer: Jak przygotowywane są pola pod soję?

- Na zimę są zaorywane. Wiosną rozsiewam nawozy mineralne, dając na ha: 30 kg N, 80 kg P2O5 i 80 kg K2O. Soja nie wymaga wysokiego nawożenia azotem i stosuje się go tylko przedsiewnie. Wyższe nawożenie tym składnikiem zwiększa masę wegetatywną bez wpływu na plon nasion, wydłuża wegetację, a tym samym opóźnia dojrzewanie. Ostateczne doprawienie gleby pod zasiew wykonuję agregatem uprawowo-siewnym.

Przed siewem zabiegiem bezwzględnie koniecznym jest szczepienie materiału siewnego bakteriami brodawkowymi, żyjącymi w symbiozie z tą rośliną. Soja jako gatunek obcy florze europejskiej nie może liczyć na naturalną ich obecność w glebie. Pominięcie tego zalecenia oznacza spadek plonu nasion nawet o 20 proc. Aby go ograniczyć, należałoby zastosować pogłównie 100-150 kg/ha saletry amonowej.

Szczepienie bakteriami brodawkowymi należy wykonać po zaprawieniu nasion - ja stosuję Vitavax 200 FS w dawce 400 ml/100 kg nasion z dodatkiem wody w proporcji 1:1 Nasiona najlepiej szczepić na mokro, bezpośrednio przed siewem. Po ok. 2 godz. od wysypania z zaprawiarki i lekkim ich podsuszeniu można je wysiewać.

W uprawie soi nie ma większego zagrożenia chorobami i szkodnikami, jednak jest to roślina wrażliwa na zachwaszczenie. Po siewie powinien zostać wykonany oprysk środkiem chwastobójczym. Niestety, dotychczas brakowało zarejestrowanych herbicydów dla tej uprawy.

Z doświadczeń prowadzonych w Instytucie Ochrony Roślin wynika, że do przedwschodowego zwalczania chwastów dwuliściennych można byłoby wykorzystywać Afalon Dyspersyjny 450 SC w dawce 1,6 l/ha i Nuflon 450 SC w dawce 1,5 l/ha. Powschodowo na dwuliścienne można byłoby wykorzystać Basagran 480 SL w dawce 2 l/ha.

Doświadczenia IOR wskazują, że dobre efekty zwalczania chwastów jednoliściennych przed wschodami soi można uzyskać, stosując Dual Gold 960 SC w dawce 1 l/ha. Natomiast powschodowo Fusilade Forte 50 EC w dawce 1,5 l/ha.

W tym sezonie sytuacja będzie łatwiejsza, ponieważ mamy wreszcie zarejestrowany herbicyd do przedwschodowego odchwaszczania soi. We wrześniu ubiegłego roku rozszerzono zakres stosowania herbicydu Sencor Liquid 600 SC. Można go będzie stosować w soi przeciwko chwastom dwuliściennym w dawce 0,55 l/ha.

Farmer: Na co trzeba zwrócić szczególną uwagę przy uprawie soi?

- Bardzo ważna jest głębokość siewu. Musi to być 3-4 cm. Gdy siałem płycej - 1-2 cm, wschody były słabsze i wystąpiło większe zachwaszczenie. Chwasty trzeba było wyrwać ręcznie. To była jedyna niedogodność w czasie całej uprawy. Później soja tworzy na tyle gęsty łan, że chwasty nie stanowią dla niej konkurencji.

Farmer: Nie było problemu ze zbytem nasion?

- W naszym przypadku, poprzez umowę kontraktacyjną podpisaną z dostawcą materiału siewnego, mamy zapewniony zbyt. Dobrze jest zakupić materiał siewny u takiego dostawcy, który zagwarantuje odbiór nasion i przede wszystkim mieć to zapisane w kontrakcie.

Po zbiorze soi kombajnem we wrześniu nie było potrzeby dosuszania nasion. Miały one wilgotność na poziomie 13,5 proc. i zdolność kiełkowania 98.

Tyle nasz rozmówca. Należy jeszcze dodać, że oprócz firm oferujących materiał siewny, które mogą być późniejszym odbiorcą nasion, pojawiły się też na rynku podmioty zainteresowane ich skupem i przetwórstwem. Pisaliśmy o tym między innymi we wrześniowym numerze "Farmera".

Na uprawę soi w naszym kraju warto spojrzeć w szerszym kontekście. Obecnie podstawowym źródłem białka jest importowana poekstrakcyjna śruta sojowa, sprowadzana głównie ze Stanów Zjednoczonych, Brazylii, Argentyny, pozyskiwana z odmian soi modyfikowanej genetycznie. Można wręcz mówić o uzależnieniu chowu zwierząt od jej dostaw. Przy istotnym wzroście areału uprawy soi w kraju, istnieje realna szansa zaopatrzenia przemysłu paszowego w rodzime, tańsze białko. Powinno to zdecydowanie wpłynąć na ekonomikę tuczu wszystkich gatunków zwierząt.

Jest też inny aspekt przemawiający za popularyzacją soi. Konsumenci europejscy bardzo ostrożnie podchodzą do wszelkiej żywności - w tym mięsa - wyprodukowanej w oparciu o GMO. Nie bez powodu więc w takich krajach Unii Europejskiej jak Włochy, Węgry, Francja, Austria, Słowacja, a ostatnio także Niemcy, sukcesywnie wzrasta produkcja soi. Zmierzają one do ograniczenia importu "niechcianej" przez odbiorcę finalnego modyfikowanej soi. Jeżeli będziemy trwali przy obecnym modelu zaopatrzenia przemysłu paszowego w białko paszowe, to może się zdarzyć, że za kilka lat nikt ani na wschodzie, ani na zachodzie Europy nie będzie chciał naszego mięsa czy jaj.