Przypomnijmy - ze względu na obfite opady deszczu w sierpniu ubiegłego roku i opóźnione żniwa, wielu rolników zostało zmuszonych do siewu rzepaku we wrześniu. Plantacje zakładane z niemal trzytygodniowym opóźnieniem zostały najpierw zdziesiątkowane przez działalność pchełki rzepakowej, a następnie wymyte przez obfite opady deszczu. Wiosną wielu właścicieli takich pól zdecydowało się na ich likwidację ze względu na nieopłacalność produkcji. Jedynie ci rolnicy, którzy zaryzykowali i przerwali żniwa, by zasiać rzepak, wygrali los na loterii (jednak również do czasu). I na tych plantacjach skupimy się w tym tekście.

Rzepak - trudny start przez chłodną i suchą wiosnę

Jednak zacznijmy od początku. Najlepszym momentem w tym regionie na wysiew wiosennej dawki nawozów azotowych przypadał na 15-20 lutego. Wówczas i gleba była odpowiednio uwilgotniona, i rośliny wykazywały pierwsze oznaki zapotrzebowania na azot. Jednak ze względu na dyrektywę azotanową rolnicy zmuszeni byli czekać z nawożeniem aż do 1 marca, co, jak pokazała praktyka, było terminem zdecydowanie zbyt późnym. Następnie przyszedł okres posuszny - przez cały marzec nie spadła ani kropla deszczu, dlatego też drogocenne nawozy zadziałały w niewielkim stopniu, a rośliny, które po zimie wyglądały wzorowo, zaczęły wykorzystywać azot z najstarszych liści i wykazywać poważne objawy niedoborów różnych składników pokarmowych. Do tego należy dodać dużą amplitudę temperatur dobowych, która hamowała wzrost rzepaku. Następnie przyszedł kolejny suchy miesiąc - kwiecień, który przyniósł raptem 25 mm wody w dwóch opadach.

Słodyszek rzepakowy został w porę zwalczony, jednak w tym roku nie stanowił najważniejszego czynnika redukującego plon, fot. HJ
Słodyszek rzepakowy został w porę zwalczony, jednak w tym roku nie stanowił najważniejszego czynnika redukującego plon, fot. HJ

Susza redukuje plon nasion

Biorąc pod uwagę wszystkie wymienione wcześniej czynniki, a mianowicie niską temperaturę w marcu oraz długotrwały brak opadów deszczu, można zauważyć, że rośliny redukują plon. Jeszcze w lutym ich kondycja i ogólny pokrój wskazywały na uzyskanie wydajności conajmniej 4 ton nasion z hektara, dziś natomiast widać wyraźnie, że liczba pędów bocznych została zredukowana, a co za tym idzie - kwitnie mniej kwiatów. Rolnicy w rozmowach przyznają, że według ich ostrożnych szacunków już dzisiaj redukcja wynosi 15-20 proc. pierwotnego plonu. Jak mówi fizjologia roślin, następnym krokiem roślin, które cierpią w powodu suszy, będzie zrzucanie kwiatów, a na dalszym etapie - zamieranie najsłabszych łuszczyn. W Polsce północno-wschodniej pilnie potrzeba conajmniej 30-40 mm deszczu, gdyż według doświadczeń naukowych dopiero taka ilość wody jest w stanie zaspokoić najważniejsze potrzeby roślin a także rozpuścić granule nawozowe i przemieścić składniki do strefy włośnikowej korzeni.

Jak do tej pory rośliny zredukowały plon poprzez zmniejszenie liczby pędów bocznych. Pilnie potrzebny jest deszcz! fot. HJ
Jak do tej pory rośliny zredukowały plon poprzez zmniejszenie liczby pędów bocznych. Pilnie potrzebny jest deszcz! fot. HJ