W gospodarstwie Krzysztofa Bogacza rzepak ozimy jest uprawiany od 2015 r. W pierwszym sezonie uprawy rzepaku uzyskano wynik na poziomie 2,9 t/ha przy wilgotności 8 proc. Rok później plon był już znacznie gorszy i rzepak sypał zaledwie 1,9 t/ha, ledwo odrabiając koszty produkcji. W kolejnych latach poziom plonowania był dość stabilny:

  • 2016 – 2,9 t/ha,
  • 2017 – 1,9 t/ha,
  • 2018 – 3,34 t/ha,
  • 2019 – 3,3 t/ha,
  • 2020 – 3,45 t/ha,
  • 2021 – 4 t/ha.

Rzepak w gospodarstwie dawał zazwyczaj przychód na akceptowalnym poziomie (poza sezonem 2016/2017). Jak podkreśla rolnik, wartością dodaną jest jednak zawsze stanowisko, które pozostawia po sobie rzepak.

Nasiona to ponad 30 proc. jesiennych kosztów

W sezonie 2021/2022 w gospodarstwie po raz pierwszy zasiano odmianę tolerancyjną na kiłę. Na 20 ha (klasa III i IV) wysiana została odmiana LG Anarion. Jak wiadomo, „kiłówki” są droższe od konwencjonalnych odmian hybrydowych. Koszt jednej jednostki siewnej wyniósł niespełna 1600 zł brutto. Na cały areał wysiano 6 jednostek siewnych (przy normie wysiewu 1,57 kg/ha). Łączny koszt nasion w gospodarstwie stanowił więc kwotę 9600 zł, co daje koszt przeznaczony na poziomie 480 zł/ha. Obsada roślin wyniosła nieco ponad 30 roślin/m2. Wcześniej w gospodarstwie stosowano wyższe normy wysiewu, zwłaszcza w przypadku odmian populacyjnych. Niemniej w sezonach 19/20 i 20/21 niższa obsada docelowa dała lepsze wyniki.

Należy dodać, że przedplonem była pszenica ozima. Rzepak wysiany został zarówno w technologii pełnej, jak i w uprawie uproszczonej (18 ha po orce oraz 2 ha po uprawie samą talerzówką).

Półtora tysiąca na jesieni. Przed podwyżkami…

Bezpośrednio po siewie wykonana została ochrona herbicydowa. Oprysk doglebowy kosztował 160 zł/ha (150 zł ochrona + 10 zł/ha adiuwant doglebowy). Plantacja została ochroniona z zastosowaniem chlomazonu oraz petoksamidu. Dopełnieniem zabiegów herbicydowych był zabieg zwalczający chwasty jednoliścienne. Tu zastosowano chlizalofop-P-etylowy (Labrador) w dawce 1 l/ha. Koszt zabiegu to 40 zł/ha. Łącznie ochrona herbicydowa zamknięta została więc w kwocie 200 zł/ha.

Zabieg regulacyjno-fungicydowy został jesienią oparty na dwóch substancjach aktywnych – tebukonazolu oraz chlorku mepikwatu (tebukonazol „250” w dawce 0,7 l/ha oraz chlorek mepikwatu „300” w dawce 0,5). Koszt takiego zabiegu to ok. 110 zł/ha. Tu w porównaniu z poprzednimi dwoma sezonami również nastąpiła zmiana w technologii – w sezonach 19/20 oraz 20/21 w gospodarstwie regulacja oraz ochrona fungicydowa były rozkładane jesienią na dawki dzielone. Tym razem jednak warunki pogodowe były zgoła inne niż w ostatnich latach – jesień była dość chłodna, co spowodowało podjęcie decyzji o wykonaniu jednego zabiegu.

Łącznie ochrona herbicydowa oraz fungicydy zastosowane jesienią w rzepaku kosztowały w gospodarstwie 
310 zł/ha.

Koszt jesiennego nawożenia przedsiewnego opiewał na kwotę  400 zł/ha. Zaaplikowano nawóz NPK 5-15-30 w dawce 210 kg/ha. Dodatkowo wraz z zabiegiem fungicydowym podano bor (20 zł/ha) oraz dokarmianie dolistne (40 zł/ha). Podanie pokarmu dla rzepaku w okresie jesiennym dało więc kwotę na poziomie 460 zł/ha.

Jeśli chodzi o koszty paliwowe, to sam nakład na orkę wyniósł 120 zł/ha (przy czym 2 ha w uprawie uproszczonej to koszt niższy, ok. 60 zł/ha). Paliwo na inne czynności agrotechniczne, tj. siew, wysianie nawozów, zabiegi pestycydowe, to z kolei 150 zł/ha w okresie jesiennym. Łącznie daje nam to 270 zł kosztów paliwowych na jesieni. Całość pierwszej części sezonu prezentuje się następująco:

  • paliwo – 270 zł/ha,
  • nawożenie NPK – 400 zł/ha,
  • dokarmianie dolistne – 60 zł/ha,
  • ochrona herbicydowa + fungicydy – 310 zł/ha,
  • nasiona – 480 zł/ha,
  • razem: 1520 zł/ha.

Zwrot cenowy o 180 stopni

Wiosna to dla wszystkich rolników ogromny szok cenowy. Zaczynając od nawożenia mineralnego, poprzez zastosowanie odżywek, koszt zakupu paliwa… W niespotykanie dynamicznym tempie odczuwamy zmiany w całym rynku rolnym i wciąż nie wiemy, w którą stronę pójdzie cała branża. W gospodarstwie Krzysztofa Bogacza azot na rzepak oraz zboża został kupiony pod koniec listopada. Cena już wówczas nie należała do najkorzystniejszych, ale jak czas pokazał, później pik cenowy nawozów osiągnął zawrotne, nieakceptowalne tempo. Saletra amonowa została kupiona za 2890 zł netto. Przy dawce 170 N/ha (500 kg saletry) koszt nawożenia azotowego wyniósł 1560 zł brutto/ha. Cena podania samego azotu była więc wyższa niż całkowity koszt produkcji jesienią. Azot podany został w gospodarstwie w dwóch dawkach. Pierwsza dawka – 280 kg/ha – została zaaplikowana 1 marca. Uzupełnieniem było 220 kg/ha w drugiej połowie tego miesiąca.

Oprócz azotu zaaplikowana została także siarka. Siarkomix G+ (SO3 40 proc., CaO 30 proc., SiO2 10 proc.) podany został w ilości 100 kg/ha. Tona nawozu kosztowała 800 zł, co daje łączny koszt na poziomie 80 zł/ha. Całe wiosenne nawożenie mineralne opiewa w gospodarstwie na 1640 zł/ha. Warto podkreślić, że nawożenie wykonane zostało jeszcze na „tańszym” paliwie (kupionym poniżej magicznej w tym sezonie granicy 6 zł/l). Kolejna dostawa paliwa kosztowała już 6,80 zł/l – po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę. Wiemy jednak dobrze, że już nawet cena 8 zł w hurcie nikogo nie zdziwi, a koszt paliwa w każdym gospodarstwie należy przecież do tych z grupy kluczowych.

Koszt ochrony rzepaku uzależniony od pogody

W gospodarstwie wykonane zostaną jeszcze zabiegi ochronne – opadanie płatka oraz opcjonalnie dodatkowe zabiegi uzupełniające. W poprzednich sezonach oprócz dwóch aplikacji fungicydowych na wiosnę wykonywany był jeszcze oddzielny zabieg na szkodniki łuszczynowe. Na ten moment nie wiadomo, czy pomiędzy zabiegiem regulacyjno-fungicydowym a opadaniem płatka nie zajdzie jeszcze konieczność dodatkowej aplikacji chroniącej przed chorobami. Tu karty rozda pogoda. Trudno bowiem określić, jaka przerwa będzie dzielić pierwszy zabieg fungicydowy od zabiegu na płatek. Były przecież już lata, kiedy rzepak wchodził w fazę kwitnienia nawet w połowie kwietnia. Jest to oczywiście zjawisko niekorzystne, spowodowane często suszą. Jednak przy wczesnej aplikacji fungicydu zachodzi czasem konieczność wjazdu opcjonalnego z opryskiwaczem na koniec kwitnienia – zdarza się, że przedłużające się kwitnienie trwa nawet około miesiąca. Przy aplikacji preparatów na płatek na koniec kwietnia nie są one w stanie czasem utrzymać rośliny do końca wegetacji w odpowiedniej kondycji zdrowotnej. Z kolei przy chłodnym i deszczowym kwietniu przerwa między regulacją a rozpoczęciem kwitnienia może być zbyt długa. W przypadku, gdy trwa ona czasem nawet ok. 6 tygodni, warto zastosować zabieg dodatkowy. W poprzednich sezonach w gospodarstwie rodzinnym Bogaczów sytuacja taka miała miejsce dwukrotnie – wówczas w drugiej połowie kwietnia zastosowano jeszcze difenokonazol, który spinał w całość pierwszą aplikację fungicydu z zabiegiem na płatek. Według gospodarzy, choć ogólny koszt ochrony jest wówczas wyższy, to w końcowej ocenie podnosi on plon dzięki ciągłości ochrony oraz zachowaniu zdrowotności rośliny przez dłuższy czas.

W każdym razie pierwszy zabieg regulacyjny został wykonany pod koniec marca. Oczywiście oprócz regulacji miał on za zadanie również, a na wiosnę w zasadzie przede wszystkim, zabezpieczyć roślinę przed patogenami chorobotwórczymi. W gospodarstwie postawiono na Toprex w dawce 0,3 l /ha oraz Tarczę Łan w dawce 0,7 l/ha. Koszt zabiegu to 115 zł/ha. W poprzednich sezonach stosowano zamiast tebukonazolu również metkonazol, który świetnie, jak podkreśla Krzysztof Bogacz, zabezpieczał rzepak w okresie wczesnowiosennym. Dodatkowo podano acetampipryd w celu zwalczania szkodników. Aby ograniczyć liczbę przejazdów, jednocześnie dokarmiono rzepak borem. Jak dobrze wiemy, cena boru znacznie wzrosła w stosunku do roku ubiegłego i dawka podobna jak w okresie jesiennym kosztowała ponaddwukrotnie więcej (45 zł/ha). Acetamipryd to z kolei koszt 70 zł/ha. Do tej pory ochrona wiosenna kosztowała 185 zł/ha. Ponadto dokarmianie borem to 45 zł. Koszt paliwa zużytego na wiosnę pod koniec marca to kolejne 100 zł/ha. Łączny koszt poniesiony już wiosną (nawożenie, paliwo, dokarmianie) to 1970 zł/ha. Wraz z jesiennymi wydatkami daje nam to 3490 zł/ha.

Co dalej?

Na opadanie płatka planowany jest zabieg preparatem Capartis (boskalid + piraklostrobina). Koszt takiej ochrony będzie wynosić 200 zł/ha. Zapewne konieczne będzie także zastosowanie insektycydu (nie pamiętamy już chyba lat, by nie zagrażały nam łuszczynowce), co podniesie koszt ochrony o kolejne 70 zł/ha.

Inne zabiegi nie są już planowane. Potem czekamy do zbiorów, choć tradycyjnie – jak wcześniej wspominaliśmy – niewykluczone są opcjonalne aplikacje wymuszone warunkami pogodowymi i aktywnością insektów. Wielką niewiadomą jest w tej chwili koszt zbiorów. Zbiór rzepaku będzie dokonywany własnym kombajnem. Zużycie paliwa, w zależności rzecz jasna od warunków i stanu plantacji, może oscylować w granicach 20-25 l/ha. Trudno określić, po ile kupimy paliwo na żniwa. Jeśli będzie po ok. 8 zł/l, to koszt paliwa może wynieść ok. 200 zł. Do tego doliczyć trzeba amortyzację sprzętu. Podniosą się także wydatki na paliwo związane z transportem rzepaku do punktów skupujących.

Oczywiście oprócz kosztów produkcji należy doliczyć również wydatki związane z ubezpieczeniem upraw, KRUS-em czy też tzw. podatek gruntowy. Pakiet ubezpieczeniowy w gospodarstwie kosztował 240 zł w przeliczeniu na hektar. KRUS i podatek z kolei dają łącznie kwotę 200 zł/ha.

Planowane koszty, jakie poniesione zostaną w gospodarstwie na rzepak jeszcze tej wiosny, szacowane są w tej chwili na ok. 570 zł/ha + podatki i ubezpieczenia na kwotę ok. 440 zł. To oznacza, że łączny koszt produkcji mógłby zamknąć się w kwocie 4500-4700 zł na hektar.

Nadzieja na uczciwą cenę za rzepak

W porównaniu do poprzedniego sezonu nakład na hektar rzepaku zwiększyłby się o ponad 30 proc. (w roku 2021 koszt produkcji wyniósł ok. 3000 zł). Przy ubiegłorocznej cenie sprzedaży (2600 zł/t) zysk rozpoczynał się już od 1,2 t/ha. Przy czym koszty były znacznie niższe, a cena – jak na ówczesne realia – wydawała się wysoka. Na dziś ceny rzepaku są znacznie wyższe, aczkolwiek pamiętajmy, że ceny środków do produkcji osiągnęły horrendalną, często już nieakceptowalną, wartość. Nawet sprzedając rzepak po 4000 zł/t, nie wiemy, jaka będzie siła nabywcza pieniądza w okresie letnio-jesiennym, kiedy trzeba będzie inwestować w zakładanie plantacji na kolejny sezon. Niemniej w gospodarstwie spogląda się z nadzieją na zbiory. Zakładany plon minimalny to 3 t z ha, choć optimum to 3,5 t/ha z nadziejami na więcej. Tu jednak główne skrzypce zagra pogoda. To właśnie ona będzie miała decydujący głos w batalii o plon. W omawianym gospodarstwie zdecydowano jednak, że ochrona będzie zapewniona na podobnym poziomie jak w latach ubiegłych. Także samo nawożenie znacząco nie odbiega od ubiegłych sezonów. Pomimo wyższych kosztów produkcji, tak jak w większości gospodarstw, tli się nadzieja na uczciwe ceny dostarczanego do skupujących surowca. Dawno jednak nie było aż tak dużej niepewności. Zysk na czysto ponad 7000 zł z hektara? Tak, jest to możliwe, jeśli ceny będą wyższe aniżeli rok temu. Pamiętajmy jednak, że jeśli saletra będzie kosztowała 6000 zł/t, to zysk rolnika jest tylko iluzoryczny. Jeśli paliwo przekroczy 10 zł, to taka kwota również nie będzie żadną łaską, ale minimum, które będzie mogło zapewnić ciągłość produkcji. Przy tak wysokich kosztach produkcji każde, nawet drobne tąpnięcie będzie kosztować zbyt wiele. Trochę nieurodzajnej pogody, załamanie na rynku rzepaku i powiedzmy cena z roku poprzedniego, a sytuacja w wielu gospodarstwach może być trudna. Po to jednak produkujemy, by dostarczać żywność na rynek i otrzymywać za to godziwą zapłatę.