- Obserwujemy od lat, że olej rzepakowy jest coraz częściej i chętniej używany w gastronomii, przede wszystkim do smażenia czy pieczenia, jako odporny na wysokie temperatury - powiedział w rozmowie z Witold Belka z Zachodniopomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Barzkowicach. Jak podkreślił, olej z odmian obecnie uprawianych zawiera dużo kwasów nienasyconych; omega-3 jest nawet dziesięciokrotnie więcej niż w oliwie z oliwek.

Jak wskazał, tegoroczne uprawy rzepaku "nie wyglądają w tej chwili źle". - Oceniamy, że przezimowały dość dobrze, nie zmarzły. Szyjka korzeniowa rośliny (tzw. serce) nie przemarzła, jest silnie wykształcona, gruba. Jeśli będą wysokie temperatury i rośliny otrzymają dużo wody i odpowiedni nawóz, będą pięknie rosnąć - powiedział Belka.

Zaznaczył jednak, że rośliny ozime, siane jesienią, potrzebują do rozwoju tzw. okresu z temperaturami minusowymi, do zawiązania nasion.

- W tym roku zdarzyło się kilka dni z ujemnymi temperaturami - mamy nadzieję, że wypełnił się w ten sposób okres jarowizacji - powiedział Belka. Zaznaczył, że rośliny rosły nieprzerwanie i nie było jednak okresu, w którym przeszłyby "w stan spoczynku". Czy warunki zimowania były odpowiednie, okaże się, gdy zaczną się wiązać nasiona.

Rzepak to - jak wskazują eksperci - roślina o dużych wymaganiach, ale obecne odmiany pozwalają na uprawianie go także na słabszych glebach. Potrzebuje jednak dobrych warunków wodnych i odpowiedniego nawożenia.

Dr hab. inż. Marek Bury z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego (ZUT) wskazał, że rośliny będą teraz prawdopodobnie bardzo szybko wzrastać, o ile nie pojawią się przymrozki. "Późne przymrozki, obniżenie temperatury, kiedy roślina rozpoczęła wegetację, niszczy ją, rzepak straciłby wtedy bardzo" - wskazał badacz.

Jego zdaniem, jeśli warunki atmosferyczne pozwolą na prawidłowy wzrost, zbiory nastąpią w tym roku prawdopodobnie wcześniej - być może już w czerwcu. - Podobnie zdarzyło się w połowie lat 90. ub. wieku, także po wyjątkowo ciepłej zimie - zaznaczył Bury.

Ciepła zima sprawiła też, że konieczne było wcześniejsze nawożenie azotowe rzepaku (w zwykłych warunkach przepisy pozwalają na to od 1 marca). W tym roku rolnicy mogli - za zgodą Unii Europejskiej - nawozić rośliny od 15 lutego.

Badacz z ZUT zaznaczył, że na uprawę rzepaku mają także wpływ odczuwalne w regionie od kilku lat zmiany klimatyczne, objawiające się suszą, która zagraża szczególnie oziminom.

W Zachodniopomorskiem na uprawę rzepaku pozwalają warunki glebowe i klimatyczne, m.in. łagodne zimy i odpowiednia wilgotność powietrza. Szczególnie dobre warunki występują w pasie nadmorskim. Rzepak jary i ozimy uprawiany jest w województwie na ok. 84 tys. ha, czyli na ok. 10 proc. użytków rolnych. Jak zaznaczył Belka, powierzchnia uprawy rzepaku w regionie wzrasta z roku na rok.

Według danych GUS zbiory rzepaku i rzepiku wyniosły w ub.r. w kraju ok. 2,35 mln ton - o 7 proc. więcej od zbiorów z 2018 r. Powierzchnia uprawy rzepaku i rzepiku ogółem w ub.r. zwiększyła się w porównaniu do 2018 r. o ok. 2 proc. i wyniosła ok. 860 tys. ha.