Stosowane w czasie kwitnienia rzepaku zabiegi przeciwko szkodnikom łuszczynowym nie zabezpieczą w 100 proc. plantacji przed ich atakiem. Czy wystąpi szkoda o znaczeniu gospodarczym w dużej mierze zależy od stopnia nasilenia nalotów i terminów wykonywanej ochrony. Z zeznań wielu producentów rolnych wynika, że pomimo zastosowanej ochrony z dnia na dzień uwidacznia się duży udział porażonych łuszczyn, w których żerują larwy, przede wszystkim pryszczarka kapustnika.

Wynika to głównie z tego powodu, że w tym sezonie notuje się rozciągnięte w czasie, często masowe naloty tych szkodników, którym wyjątkowo sprzyjał ciepły maj oraz kwiecień.
Warto pamiętać, że pryszczarek tworzy kilka pokoleń w ciągu roku i nie jedno a dwa pokolenia mogą składać jaja w łuszczynach rzepaku.

Producenci rzepaku jednak pytają: czy jest możliwość oraz sens walki ze szkodnikami łuszczynowymi, w momencie widocznych uszkodzeń, a więc gdy już larwy zasiedlą łuszczyny?

- Zwalczanie larw pryszczarka kapustnika jest trudne, gdyż żerują one w łuszczynach, które stanowią naturalną barierę chroniącą je przed działaniem substancji czynnych o działaniu powierzchniowym – mówi w rozmowie z farmer.pl prof. dr hab. Marek Mrówczyński, przewodniczący Komisji ds. Środków Ochrony Roślin. - Jednocześnie w wielu regionach rzepak jest w fazie końca kwitnienia, a więc wybór substancji czynnych jest niewielki ze względu na nadal odwiedzające rzepak zapylacze. Zabieg będzie można wykonać po przekwitnięciu rzepaku (BBCH>69). Wówczas jedynym preparatem, którego etykieta pozwala na przeprowadzenie takich zabiegów jest Pyrinex Supreme 262 ZW (chloropiryfos , beta-cyflutryna).

- Zabieg taki należy wykonać wieczorem, gdyż w łanie będzie jeszcze niewielki udział kwiatów odwiedzanych przez pszczoły. Stosowanie w tej fazie pyretroidów mija się z celem, gdyż substancje te działają jedynie powierzchniowo i nie dotrą do wnętrza łuszczyn.

- Warto także zlustrować plantacje, gdyż często liczne uszkodzenia łuszczyn dotyczą tylko brzegów plantacji. Im dalej w głąb, tych uszkodzeń może być zdecydowanie mniej. Na dużych polach warto się decydować na zabiegi korekcyjne, które przeprowadza się na około 30 metrowych pasach, licząc od krawędzi pola. Wcześniej jednak należy sprawdzić czy w ogóle są jeszcze larwy w łuszczynach, mogą one już powoli je opuszczać, by się przepoczwarczać w glebie – dodaje prof. Mrówczyński.

-Warto także pamiętać, że w łanie, choć mniej liczne, ale nadal są obecne chrząszcze chowacza podobnika oraz muchówki pryszczarka, które będą jeszcze składać jaja. Zabieg na krótko po kwitnieniu oczywiście także zabezpieczy rzepak przed dalszym rozwojem tych szkodników.