Rośliny wydają się nie zwracać uwagi na warunki zewnętrzne. Wciąż są zielone, nie odrzucają liści co jest wstępem etapem ich przechodzenia w fazę dojrzewania.

Wynika to ze splotu kilku okoliczności. Pierwszą z nich były warunki pogodowe panujące już w momencie siewów tej rośliny. Były na tyle sprzyjające, że praktycznie to co zostało posiane, to i powschodziło. Nie było bardzo sucho, ale też nie na tyle mokro, aby rośliny nie musiały już na starcie szukać wody w głębszej warstwie gleby. Zmuszone przez pogodę zaczęły wytwarzać silnie rozbudowany system korzeniowy. Warunki radykalnie się zmieniły po miesiącu od siewów.

Cała III dekada września i I dekada października charakteryzowały się częstymi i obfitymi opadami. Dla rzepaku ozimego okazało się to zbawienne. Wzrost roślin gwałtownie przyspieszył. W konsekwencji plantacje w spoczynek zimowy wchodziły z wysoką lub bardzo wysoką obsadą roślin w dobrej kondycji.

Zima praktycznie nie poczyniła szkód i nie przerzedziła zasiewów. Chłodny, ale i obfitujący w deszcze kwiecień i maj co prawda spowolniły rozwój wiosenny, ale jednocześnie stworzyły warunki do powstania zapasów wody w glebie. Kwitnienie było przesunięte w czasie o ponad 2 tygodnie. Rośliny w tym czasie przesłoniły glebę gęstym, zwartym kobiercem, niedopuszczającym do wysychania gleby. 

Połączenie silnie rozbudowanych korzeni, zwartego łanu, relatywnie dużych opadów sprawiły i opóźnionej wegetacji wiosennej sprawiły, że w I dekadzie lipca rośliny nie zamierzają kończyć wegetacji. Łany bardzo skutecznie ograniczają parowanie wody z gleby, a głęboko sięgające korzenie stwarzają im luksusową sytuację poboru wody do syta.

Podsumowując obecną sytuację należy wziąć pod uwagę ewentualność zbioru rzepaku ozimego na Mazowszu dopiero na początku sierpnia.