Na warunki wilgotnościowe w warstwie glebowej wpływ ma nie tylko bieżąca pogoda, lecz także przebieg warunków meteorologicznych w poprzedzających miesiącach. Dla sytuacji w okresie wczesno-wiosennym i wiosennym niezwykle istotny jest więc przebieg miesięcy zimowych, a nawet późnojesiennych roku poprzedniego. Z tego względu wprowadzono pojęcie roku hydrologicznego, który w warunkach polskich trwa od 1 listopada do 31 października. Obejmuje on pełen cykl zjawisk związanych z opadami atmosferycznymi i ich retencją w okresie zimowym, zwiększonym odpływem rzecznym w czasie topnienia śniegu oraz utratą wody w wyniku zwiększonego parowania z gleby i roślin w czasie lata.

OPADÓW JAK NA LEKARSTWO

Rok hydrologiczny 2019 był okresem odbiegającym od warunków przeciętnych zarówno pod względem meteorologicznym, jak i hydrologicznym. Głęboka susza, którą obserwowaliśmy w 2018 roku, zaczęła ustępować dopiero od grudnia. Jeszcze w listopadzie, czyli pierwszym miesiącu hydrologicznego roku 2019, notowano w Polsce wyjątkowo niskie sumy opadów atmosferycznych - informował w swoich raportach Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW).

Sytuacja uległa znaczącej poprawie w grudniu 2018 r. i styczniu 2019 r., kiedy to sumy miesięczne opadów atmosferycznych na przeważającym obszarze kraju przekroczyły wartości średnie z wielolecia 1971-2000 (przyjęte jako norma) i stanowiły analogicznie: 138 proc. i 139 proc. normy. W lutym i w marcu sumy opadów zbliżone były do normy, choć od ostatniej dekady marca zaczęto obserwować ich niedobór. Przeciągnął się on na cały kwiecień. Maj był najbardziej wilgotnym miesiącem w całym 2019 roku hydrologicznym - prawie 150 proc. normy. Czerwiec okazał się na większości terytorium Polski miesiącem bardzo suchym (25-50 proc. normy) lub skrajnie suchym - poniżej 25 proc. normy. Jedynie na Pojezierzu Pomorskim był przeciętny (75-125 proc. normy). Również w lipcu w przeważającej części kraju odnotowano niedobory (średnio ok. 70 proc. normy opadów).

Choć średnio w Polsce suma opadów za sierpień była bardzo zbliżona do normy (ponad 90 proc. średniej z wielolecia), to w województwach południowo-wschodnich i południowych znacznie tę normę przekraczała. Na Pojezierzu Pomorskim była zbliżona do normy. Natomiast w pasie centralnym, od Ziemi Lubuskiej, poprzez Wielkopolskę i Mazowsze, aż po Lubelszczyznę i część Pojezierza Mazurskiego, odnotowano istotne niedobory wilgoci. Na wymienionych obszarach sierpień należał do suchych (50-75 proc. normy) lub nawet bardzo suchych (25-50 proc. normy).

Wrzesień okazał się bardzo wilgotny, a miejscami nawet skrajnie wilgotny, szczególnie w Polsce Północnej, tj. na terenie pobrzeży oraz pojezierzy Pomorskiego i Mazurskiego. Odnotowano w nim prawie 130 proc. normy opadu. Październik na przeważającym obszarze kraju był suchy i bardzo suchy, a lokalnie w centrum, na wschodzie i południu nawet skrajnie suchy.

GORĄCO JAK NIGDY WCZEŚNIEJ

We wszystkich miesiącach roku 2019 temperatury były wyższe od normy. Wyjątkiem był maj, zarówno najbardziej wilgotny w całym roku, jak i nieco chłodniejszy od normy (o 0,7oC). Z kolei czerwiec okazał się najcieplejszym w historii pomiarów.

Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG) w swoich raportach już od 1 maja 2019 r. stwierdzał wystąpienie na obszarze Polski suszy rolniczej. Sytuacja ta utrzymywała się nieprzerwanie do końca sierpnia. Średnia wartość klimatycznego bilansu wodnego (KBW), tj. różnicy między opadem jako przychodem a ewapotranspiracją jako rozchodem wody, na podstawie którego dokonywana jest ocena stanu zagrożenia suszą, była ujemna i wynosiła od -87 mm do -40 mm. Największy deficyt wody odnotowano na obszarze Pojezierza Lubuskiego oraz w zachodniej części Pojezierza Wielkopolskiego, na Nizinie Wielkopolskiej, Śląskiej, Podlaskiej, w południowej części Niziny Mazowieckiej, na Polesiu Lubelskim oraz we wschodniej części Pobrzeża Słowińskiego. Deficyt na tych obszarach wyniósł od -160 do -230 mm.

Podsumowując, specjaliści IMGW stwierdzają, że okres wegetacyjny (od kwietnia do końca września) w 2019 r. charakteryzował się niższymi sumami opadów atmosferycznych od średniej z 50-letniego ciągu obserwacyjnego 1966-2015 na większości obszarów kraju. Równocześnie na całym terytorium Polski odnotowano wyższe temperatury powietrza od średniej z wymienionego wielolecia.

Obecnie, czyli w pierwszych miesiącach 2020 roku hydrologicznego, stany wody w Polsce utrzymują się w strefie wody niskiej i średniej, co jest rzadko spotykane o tej porze roku. Poprawę sytuacji hydrologicznej mogłoby zapewnić długie zaleganie znaczącej pokrywy śnieżnej i związane z tym intensywne roztopy wiosenne. Niestety, obecne analizy długoterminowe nie przewidują takiej sytuacji. Grozi to dalszym pogłębianiem się suszy i zmniejszaniem zasobów wodnych kraju w 2020 r., szczególnie w przypadku ciepłych miesięcy letnich.