Kolejne informacje o ograniczeniu produkcji nawozów przez polskie koncerny, zalewają media w ostatnich dniach.

Komentarza w tej sprawie udzielił portalowi Farmer.pl - Wiktor Szmulewicz, Prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Jak podkreślał, istotny w tym momencie jest fakt, że rolnicy nie mają możliwości wykonania zapasów na sezon wiosenny i z racji tego, warte rozważenia jest uruchomienie drugiej transzy dopłat do nawozów - również dla gospodarstw wielkotowarowych.

Nawozów na sezon jesienny wystarczy, co dalej?

W odpowiedzi na słowa wicepremiera, Henryka Kowalczyka, który uspokajał rolników tłumacząc, że nawozów na sezon jesienny wystarczy, Szmulewicz objaśniał, że w tym okresie nawozy azotowe nie są stosowane w takich dawkach, jakie wymagane są wiosną. 

Jak mówił, -Jesienią nie ma takiego zapotrzebowania na nawozy azotowe, które stosuje się głównie wiosną. Dotychczas rolnicy starali się robić zapasy na sezon wiosenny, w obawie jak może on wyglądać. Obecnie, przy tak wysokich cenach na rynku nawozów, mało kto praktykuje takie działania, bo nikt nie wie jaka będzie cena i co będzie się działo, jeśli ta produkcja ruszy dalej – wyjaśniał Szmulewicz.

- Mamy wiele wątpliwości w tej sprawie, bowiem z cenami gazu może być jeszcze gorzej. Jesteśmy jednym z większych producentów nawozów azotowych w Europie, więc nie wiem jak wyglądają zobowiązania eksportowe spółki, która będzie musiała wywiązać się z kontraktów. – dodawał prezes KRIR.

Brak nawozów wieloskładnikowych to również istotny problem

Pisaliśmy już na łamach portalu Farmer.pl, że podobnie jest nie tylko ze wzrostem cen nawozów, ale z ich ograniczoną dostępnością. Na ten moment, pod siewy rzepaku ozimego i zbóż, wieloskładnikowe nawozy są niezbędne, a zamawiając NPK w hurtowniach, czas oczekiwania znacznie się wydłuża.

Prezes KRIR, podzielił swoje zaniepokojenie sytuacją i dodał - Uważam, że jeśli tak dalej pójdzie, to konieczne będzie uruchomienie drugiej transzy dopłat. Powinna ona być nie do 50 ha, ale co najmniej do 300 ha, gdyż gospodarstwa towarowe które też mają koszty, powinny być objęte pomocą. – objaśniał.

Jeżeli sytuacja będzie się utrzymywać, rolnicy zwyczajnie ograniczą stosowanie nawozów, na które nie będzie ich stać. – W naszym kraju, jeśli produkujemy wysokiej jakości żywność, to powinniśmy dalej maksymalnie to kontynuować. Jednak jeśli koszty będą tak wysokie, to producenci rolni również ograniczą nawożenie, a tym samym produkcję – tłumaczył Szmulewicz.

-W dalszej perspektywie, żywność będzie coraz droższa, dlatego społeczeństwo musi zauważyć, że te braki to nie jest już tylko problem rolników. Koszty ogólne rosną, a nasza produkcja rolna jest uzależniona od czynników zewnętrznych, które jak widzimy mają olbrzymi wpływ na sytuację krajową. – podsumował Prezez KRIR.

 

Pogorszenie sytuacji w kwestii nawozów, nastąpiło po tym jak Anwill i Grupa Azoty wstrzymały produkcję, tłumacząc to rekordowymi cenami gazu - głównego surowca do produkcji tego nawozów azotowych.

Zarząd Grupy Azoty podjął decyzję o czasowym zatrzymaniu pracy instalacji do produkcji: nawozów azotowych, kaprolaktamu i poliamidu 6 oraz o ograniczeniu produkcji amoniaku do około 10 proc. możliwości. Podobne informacje przedstawiła należąca do PKN Orlen, włocławska spółka Anwil. Decyzje swoje tłumaczono wysokimi cenami gazu.