Jęczmień ozimy skoszony, rzepak na wielu polach został już także zebrany. W tych warunkach parowanie wody z odkrytych pól jest bardzo intensywne. Zaradzić temu można w jeden sposób, niezwłocznie wykonać płytką uprawę gleby. W ten sposób przerwany zostanie system kapilarny odprowadzający wodę z głębszych warstw do atmosfery.

To główny cel tego zabiegu, ale nie jedyny. Umożliwia on wymieszanie z glebą słomy, resztek pożniwnych, osypanych nasion chwastów i roślin uprawnych, nawozów wapniowych, a także zniszczenie chwastów. Wymieszana z glebą słoma oraz resztki pożniwne szybciej się rozkładają, a nasiona chwastów, rzepaku i ziarna zbóż szybciej kiełkują. Ułatwia to ich późniejsze zwalczanie w uprawach następczych. Zmniejsza też koszty ochrony herbicydowej.

Dawniej głównym sposobem uprawy ścierniska była podorywka wykonywana za pomocą pługa. Aktualnie jest on do tego wykorzystywany jedynie przez część małych gospodarstwach. W większych wykorzystywane są brony talerzowe wyposażone w różnego typu wały, bądź agregaty uprawowe czyli kultywatory wielobelkowe, które zrywają ściernisko, rozdrabniają słomę, resztki pożniwne i równomiernie je mieszają z pokruszoną glebę, na głębokość do 10 cm. Dobry efekt wymieszania resztek pożniwnych uzyskuje się wtedy, gdy maszyny do uprawy poruszają się po polu z prędkością ponad 10 km/ha.

Przejście z pługa na inne maszyny do uprawy ścierniska jest spowodowane czterema zasadniczymi wadami tego systemu uprawy. Po pierwsze pług układa słomę i resztki pożniwne warstwowo co jest niekorzystne dla jej rozkładu jak i kolejnych zabiegów. Drugim minusem tego sposobu uprawy jest duża trudność z wbiciem pługa w glebę w lata suche. Po trzecie podorywka wykonywana pługiem jest czasochłonna czyli mało wydajna.

Czwartym argumentem przemawiającym na jej niekorzyść jest duża energochłonność, co wiąże się ze znacznymi kosztami zakupu paliwa.