W połowie września rozmawiamy z Tadeuszem Szymańczakiem na temat sytuacji na rynku kukurydzy, nie tylko jeśli chodzi o sytuację kosztów produkcji, cen skupu ale też sytuacji w zakresie dostępności wody czy presji szkodników.

Jak wskazuje rolnik - od wielu lat mamy suszę hydrologiczną, czyli w niższych warstwach gleby nie ma praktycznie wody. W tym regionie Mazowsza można powiedzieć, że te warunki były przeciętne dlatego spodziewamy się przeciętnych plonów. Są w Polsce również takie regiony, gdzie ta kukurydza nie zawiązała kolb i tam rolnicy mają problem. Tutaj te kolby nie są za bogate, może to będzie poniżej średniego plonu, ale plon jest.

Druga rzecz, to robimy to po to, by mieć zysk, dochód rolniczy, a z tym dochodem jest teraz tragicznie. Koszty produkcji niesamowicie wzrosły. W związku z tym w moich kalkulacjach koszty i nakłady nie spinają się z dochodem - wyjaśnia Tadeusz Szymańczak.

Koszty to jedno, a omacnica nadal generuje straty

W gospodarstwie rodzinnym Tadeusza Szymańczaka od lat jest monitorowana omacnica prosowianka. Niestety i w tym roku ten szkodnik dał się we znaki. - Monitorujemy omacnicę, można powiedzieć, że zajmujemy się tym profesjonalnie. Omacnica prosowianka na jednym hektarze może zniszczyć od 1 do 2 ton plonu- mówi rolnik.

Więcej o sytuacji na rynkach rolnych będzie można dowiedzieć się w trakcie konferencji Narodowe Wyzwania w Rolnictwie, która odbędzie się już 27 października br. Zarejestruj się już dziś na to spotkanie!

Co z suszeniem zebranej kukurydzy

Na podwórku Tadeusza Szymańczaka znajdujemy dwa dodatkowe zbiorniki gazu, ale jak sam podkreśla i tak nie wystarczą na wysuszenie całych zbiorów.

- Zajmuję się ekonomiką, czyli opłacalnością a ostatnio nieopłacalnością produkcji roślinnej. Kupiłem dwa zbiorniki gazu, które do tej pory w sezonie były mi niepotrzebne. Dlaczego to zrobiłem? Boję się czy będę miał dostępny gaz do suszenia kukurydzy. Zbiorniki są postawione ale to i tak wystarczy mi na połowę zbiorów w naszym gospodarstwie rodzinnym. Jak spróbujemy przeanalizować sytuację, to może dojść do tego, że nie będzie tego gazu i będzie trzeba sprzedawać kukurydzę na mokro. W związku z tym pojawienie się na rynku dużej ilości ziarna do sprzedania może spowodować obniżenie cen, ale również może być tak, że firmy które zajmują się skupem nie od wszystkich będą mogły odebrać taki towar - podkreśla.

O tym jak wygląda sytuacja w zakresie handlu kukurydzą w związku z wojną w Ukrainie, a także czy dopłaty do nawozów wpłynęły korzystnie na sytuację rolników dowiecie się Państwo z powyższego materiału wideo.