Gmina położona jest w warszawsko-berlińskiej pradolinie Warty i charakteryzuje się nizinnym ukształtowaniem powierzchni. Niestety, na tym terenie przeważają mało żyzne gleby najniższych klas bonitacyjnych – V i VI, które łącznie stanowią niemal 70% wszystkich gruntów ornych. Gleb klas I, II oraz IIIa nie spotka się w tych okolicach w ogóle.

Dużą powierzchnię gminy zajmują gleby bielicowe i brunatne. W dnach dolin, terasie zalewowej i innych obniżeniach terenu występują gleby murszowo-mineralne, torfy oraz mady.

Na kształt produkcji rolniczej w całym powiecie konińskim przez lata znacząco wpłynęły odkrywki węgla brunatnego. Charakterystyczna dla całego województwa niewielka średnia roczna suma opadów (w gminie Kramsk poniżej 550 mm) w połączeniu z wywołanym przez wydobycie węgla odwodnieniem terenu często bywają dla lokalnych rolników katastrofalne w skutkach.

Słabe gleby to wyzwanie

Gospodarstwo rolne, na którym będziemy skupiać się podczas naszych obserwacji, ma powierzchnię około 20 hektarów (grunty własne i dzierżawione), z których niemal całość zajmują grunty orne. Podobnie jak w całej gminie, większość gleb w gospodarstwie należy do V klasy bonitacyjnej, w mniejszym stopniu także klas: IVb, IVa oraz VI. Są to przede wszystkim gleby lekkie, bielicowe, choć charakterystyczna dla tych okolic duża zmienność glebowa (mozaikowatość) sprawia, że w obrębie jednego pola można natknąć się także na iły, a nawet gliny. W gospodarstwie, nie biorąc pod uwagę przydomowego chowu drobiu, prowadzona jest wyłącznie produkcja roślinna. Od ponad 10 lat na polach uprawnych stosowana jest uprawa bezorkowa lub zerowa.

Lustracja pszenżyta ozimego

W obecnym sezonie wegetacyjnym jedyną oziminą w obserwowanym gospodarstwie jest pszenżyto krótkosłomej odmiany Grenado. Zima obeszła się ze zbożem stosunkowo łagodnie. Pszenżyto uniknęło porażenia przez pleśń śniegową, która w tym roku była zmorą wielu rolników kraju. Niestety część areału „padła ofiarą” żarłocznych ślimaków nagich.

Uszkodzenia pszenżyta ozimego przez ślimaki Fot. J.Ś.
Uszkodzenia pszenżyta ozimego przez ślimaki Fot. J.Ś.

Bieżący rok póki co rozpieszcza opadami deszczu przyzwyczajonych do suchych wiosen rolników wschodniej Wielkopolski. Wiosną zboże zostało dwukrotnie zasilone azotem, a okienko pogodowe pozwoliło na wykonanie zabiegu T-1 w fazie końca krzewienia (BBCH 29). Wskazaniem do ochrony fungicydowej w tym, nieco wczesnym terminie był fakt wczesnego siewu zboża oraz sporej presji ze strony mączniaka prawdziwego.

Rzepak jary startował powoli

Całkiem niedawno, bo w pierwszej dekadzie kwietnia zasiano rzepak jary, którego wschody znacznie spowolniły niesprzyjające warunki atmosferyczne.

Obecnie (ostatnie dni kwietnia) siewki rzepaku jarego dopiero nieśmiało wydostają się na powierzchnię gleby.

Z powodu kwietniowych chłodów, notuje się słabe wschody rzepaku jarego Fot. J.Ś
Z powodu kwietniowych chłodów, notuje się słabe wschody rzepaku jarego Fot. J.Ś

Chłody dały się we znaki

W planach jest również siew kukurydzy, na który nie pozwala jeszcze temperatura gleby.

Zgodnie z założeniami gospodarstwa, każdego roku w płodozmianie musi pojawić się roślina strączkowa. Tym razem miał być to łubin, któremu jednak nie udało się wzejść na skutek utrzymujących się niskich temperatur – nasiona zbutwiały w glebie. Możliwe, że na jego miejsce „wejdzie” soja.

Będziemy także podglądać okoliczne uprawy, by dostarczać Wam więcej spostrzeżeń płynących z tego regionu.