Słoma problemem czy pożytkiem?

Co zrobić ze słomą - to pożniwny dylemat wielu rolników. Wykorzystanie jej w produkcji zwierzęcej i "oddanie" glebie w postaci obornika to najlepszy ze scenariuszy, nie każdy jednak ma takie możliwości. Prof. Stanisław Pietr zwrócił uwagę, że przy obecnych cenach czystych składników w nawozach mineralnych kwota uzyskana za sprzedaż słomy najpewniej nie zrównoważy wartości nawozowej słomy. Wykorzystanie tej wartości w sytuacji, gdy słomę pozostawiamy na polu, zależy od dalszych zabiegów agrotechnicznych.

W tym momencie słoma może stać się problemem. Jak tłumaczył ekspert, możliwe są dwa scenariusze. W pierwszym, pożądanym przez rolników, po wstępnej hydrolizie skomplikowanych związków takich jak celuloza, hemiceluloza, ligniny do związków prostszych (np. maltoza, glukoza, aminokwasy), następuje ich rozkład tlenowy na drodze procesów biologicznych, prowadzących do powstawania próchnicy. Do tego konieczne są jednak odpowiednie warunki - słoma musi być dobrze rozdrobniona, dobrze wymieszana z glebą, a okres pożniwny niezbyt mokry. Gdy jednak jesień jest mokra, a warstwa słabo rozdrobnionej słomy wrzucona na dno bruzdy, tworzą się warunki beztlenowe. Wówczas produkty wstępnej hydrolizy ulegają fermentacji, a produkty fermentacji (kwasy organiczne i alkohole) oddziałują fitotoksycznie na następcze rośliny uprawne, powodując uszkodzenia systemu korzeniowego. Zewnętrznymi objawami, jakie obserwujemy na polu uprawnym, to żółknięcie, gorsze przezimowanie, większa podatność roślin na porażenie przez sprawców chorób (szczególnie widoczne w "pasach" po kombajnie).

Związki, które powstają w procesie fermentacji produktów hydrolizy słomy przyczyniają się także do obniżenia pH gleby, uwstecznienia składników pokarmowych niezbędnych roślinom, strat węgla organicznego z gleby. W warunkach beztlenowych (niepożądanych) wprowadzony z nawozami azot w formie azotanowej ulega stratom na skutek denitryfikacji.

Na słomę azot czy wapno?

Jak tłumaczył prof. Stanisław Pietr, w latach suchych różnice między słomą potraktowaną azotem i wapnem nie są wyraźne. W warunkach mokrej jesieni zastosowanie wapna najsilniej wpływa jednak na redukcję stężenia niekorzystnych dla roślin uprawnych związków, będących produktami fermentacji. Po zastosowaniu wapna odnotowuje się też największy przyrost zawartości węgla organicznej i kwasów huminowych w glebie.

Przeciwko stosowaniu azotu na słomę świadczy także hamujący wpływ tego pierwiastka na wiązanie wolnego azotu przez wolno żyjące bakterie, których w naszych warunkach jest ponad 270 gatunków. W sprzyjających dla mikroorganizmów warunkach mogą one związać i "dostarczyć" do gleby 20-30 kg N/ha rocznie. Nie zrobią tego jednak, gdy azot zostanie dostarczony z nawozów mineralnych, by nie wydatkować niepotrzebnie energii. Do wiązania wolnego azotu niezbędny jest za to wapń i magnez.

Jak wapnować?

W swoim wykładzie prof. Pietr przekonywał do tzw. wapnowania zachowawczego, czyli stosowania wapna każdego roku w dawce równoważącej obniżający pH efekt nawożenia azotowego i przyorania słomy. Takie postępowanie zapobiegnie gwałtownym zmianom odczynu gleby, jednak ma sens jedynie wtedy, gdy ów odczyn został już ustabilizowany na odpowiednim poziomie.

Prof. Pietr zaznaczył, iż wapnując słomę powinno stosować się jedynie wapno węglanowe, ponieważ wapno tlenkowe działa drastycznie alkalizująco i ogranicza aktywność mikroorganizmów glebowych. Istotne jest również rozdrobnienie nawozów - im nawóz bardziej rozdrobniony, tym bardziej efektywny i reaktywny.

- Najlepszym rozwiązaniem byłoby stosowanie wapna pylistego, ale niewiele gospodarstw ograniczają w tym zakresie możliwości techniczne, sprzętowe - mówił ekspert.

Cały wykład prof. dr. hab. Stanisława Pietra z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu oraz odpowiedzi eksperta na pytania widzów obejrzycie na retransmisji webinaru: