• 8 września 2021 r. odbyły się rekordowo późne żniwa rzepaku jarego.
  • W gminie Kramsk w sierpniu spadło ok. 80 mm deszczu, co znacznie opóźniło zbiór.
  • Silne nawałnice w dniach poprzedzających zbiór "złamały opór" łuszczyn i doprowadziły do znacznych strat nasion.

Czytelnicy, którzy śledzili przebieg naszych redakcyjnych wirtualnych Dni Pola, zapewne pamiętają zlokalizowaną na wschodzie Wielkopolski plantację rzepaku jarego.

Pogoda temu winna

Mogło się wydawać, iż zapomnieliśmy o obiecanej relacji z rzepakowych żniw, opóźnienie zostało jednak wywołane przez pogodę, która nie pozwoliła na wjazd kombajnu wcześniej niż 8 września. Do zbioru rzepaku jarego przystępuje się później niż w przypadku rzepaku ozimego - zwykle w połowie sierpnia - co oznacza, iż żniwa odbyły się z około trzytygodniowym "poślizgiem".

Na sporym obszarze kraju tegoroczne żniwa nie należały do najłatwiejszych i wielu przypadkach były znacznie opóźnione. Nie inaczej było w gminie Kramsk, gdzie w sierpniu spadło ok. 80 mm deszczu. Sprawę dodatkowo utrudniał fakt, iż rzepak dojrzewał bardzo nierównomiernie, a rezygnując z desykacji, właściciel plantacji był zdany "na łaskę i niełaskę" pogody. W tym roku niestety była to bardziej niełaska.

W obserwowanym przez nas gospodarstwie przedplonem dla rzepaku jarego był owies. Po zbiorze zboża dokonano uprawy głęboszem, a następnie broną talerzową. Rzepak zasiano 1 kwietnia, lecz z powodu niskich temperatur w okresie po siewie wschody roślin niebezpiecznie się przedłużały. Ochrona fungicydowa objęła dwa niezbędne, profilaktyczne zabiegi. W minionym już okresie wegetacji rzepaku roślinom najbardziej zagrażały pchełki, słodyszek rzepakowy oraz chowacze. Pozytywnie zaskoczyła niewielka presja ze strony pryszczarka kapustnika.

Chowacze łodygowe wygryzają w pędach charakterystyczne otwory (fot. JŚ-S).
Chowacze łodygowe wygryzają w pędach charakterystyczne otwory (fot. JŚ-S).

W kluczowym okresie największego zapotrzebowania na wodę - w fazie kwitnienia - na terenie gminy Kramsk nastąpiła fala upałów i susza. Deficyt opadów podczas kwitnienia rzepaku zwykle silnie odbija się na plonie.

Ściernisko prawdę ci powie

Zastosowana w łanie ochrona fungicydowa wydawała się wystarczająca i stan fitosanitarny roślin był zadowalający. W momencie zbioru uwagę zwracały jednak oznaki porażenia rzepaku przez sprawcę zgnilizny twardzikowej. Noszące symptomy choroby, zdrewniałe łodygi łuszczą się w charakterystyczny "anielski włos".

Noszące symptomy zgnilizny twardzikowej, zdrewniałe łodygi łuszczą się w charakterystyczny
Noszące symptomy zgnilizny twardzikowej, zdrewniałe łodygi łuszczą się w charakterystyczny

Nawalne opady nie pozostały obojętne na stan rzepaku. Właściciel plantacji w obliczu bardzo wysokiej wilgotności i intensywnych opadów obawiał się, iż nasiona zaczną porastać w łuszczynach. Zastosowanie "sklejaczy" okazało się jednak dobrą decyzją i pozwoliło uniknąć tego niekorzystnego zjawiska. Przez pierwsze tygodnie preparat sklejający skutecznie chronił także przed osypywaniem nasion, jednak silne nawałnice w dniach poprzedzających zbiór "złamały opór" łuszczyn i doprowadziły do znacznych strat. W efekcie już w dniu żniw można było z dużą pewnością stwierdzić, iż ściernisko będzie w dużym stopniu zdominowane przez samosiewy rzepaku jarego.

Silne nawałnice w dniach poprzedzających zbiór doprowadziły do osypywania nasion (fot. JŚ-S).
Silne nawałnice w dniach poprzedzających zbiór doprowadziły do osypywania nasion (fot. JŚ-S).

Na skutek osypywania już w dniu żniw można było dostrzec sporo wschodzących samosiewów rzepaku (fot. JŚ-S).
Na skutek osypywania już w dniu żniw można było dostrzec sporo wschodzących samosiewów rzepaku (fot. JŚ-S).

Ukradziony plon

Tegorocznych żniw rzepaku jarego nie da określić się inaczej, jak "kradzieżą" nasion. Wyjątkowo niesprzyjający przebieg warunków atmosferycznych przed zbiorem podsuwał niewesołe scenariusze i pytanie - czy nasiona uda się w ogóle zebrać? Udało się, choć oczekiwany plon został zdziesiątkowany i wyniósł 1,8 t/ha. Należy oczywiście pamiętać, iż rzepak jary plonuje gorzej niż forma ozima. W doświadczeniach COBORU odmiana Karo, z jaką mieliśmy do czynienia w obserwowanym gospodarstwie, daje plony nasion w graniach 2,1-2,3 t/ha.