Chyba każdy sam miał taką sytuację lub zna z doświadczenia znajomych, kiedy ubezpieczenie upraw na nic się zdało, bo uszkodzenia spowodowane były innym czynnikiem niż ujęte w polisie. Mogę tu podać przykład zeszłorocznego rzepaku, który był ubezpieczony od gradu, a kilka dni przed żniwami zniszczył go nawalny deszcz.

Uszkodzenia upraw

Właściwym punktem wyjścia do tematu ubezpieczenia upraw mogą być niedawne ekstremalne zjawiska pogodowe. W wielu regionach Polski grad zniszczył kukurydzę i kłosy zbóż, silne wiatry i nawalne deszcze spowodowały wylegnięcie roślin, a w wielu miejscach susza zatrzymała wegetację, powodując zasychanie roślin.

Warto pamiętać, że niestety często te uszkodzenia są dopiero początkiem problemów. Miejsca uszkodzeń są łatwą drogą wnikania grzybów z rodziny Fusarium, powodujących choroby roślin. Z kolei w przypadku zbóż grad miejscami spowodował osypanie ziarna czy wręcz odcięcie kłosów, które w całości spadły na ziemię, co oznacza całkowitą stratę tej części plonu. Z kolei zboża, które wyległy w wyniku silnego wiatru i deszczu trudno będzie zebrać, silniej porażone chorobami dochodzić będzie do zwiększonego ryzyka porastania ziarna w kłosie. Takie fragmenty mogą także przerastać chwastami, przez co straty będą się pogłębiać.

Kukurydza uszkodzona przez grad, fot. Maciej Sacha
Kukurydza uszkodzona przez grad, fot. Maciej Sacha

Ubezpieczenia upraw

Niestety, w sytuacji masowego występowania ekstremalnych zjawisk pogodowych, firmy ubezpieczeniowe nawet nie próbują się kryć z tym, że ubezpieczanie upraw zwyczajnie przestaje im się opłacać. Podczas niedawnego Europejskiego Forum Rolniczego przedstawiciele branży ubezpieczeniowej tłumaczyli, że obecnie coraz częściej sumy odszkodowań przekraczają znacznie wysokość zbieranych składek. Z tego też względu niektórych gatunków nie można ubezpieczyć od pewnych czynników, ewentualnie koszt ubezpieczenia przewyższa potencjalny dochód z uprawy.

Jak wiemy, punkt widzenia rolnika jest zupełnie inny. W sytuacji wzrostu zagrożenia ze strony czynników, na które nie mamy wpływu, chcielibyśmy się od nich ubezpieczyć, aby utrzymać kondycję ekonomiczną gospodarstwa. Niestety musimy się obecnie liczyć z tym, że ubezpieczenia od częściej występujących czynników są i będą droższe. Warto jednak by było, gdyby można było ubezpieczyć uprawy od skutków suszy, a szacowanie szkód było uczciwe i miało na uwadze nie tylko już widoczne uszkodzenia, ale i ich możliwe następstwa, jak choćby wspomniane porażenie chorobami grzybowymi czy porastanie ziarna w kłosie.

Podczas wspomnianego Europejskiego Forum Rolniczego przedstawiciele ubezpieczycieli i rolników zgodzili się, że pewnym rozwiązaniem jest prowadzenie przez rolników księgowości, dzięki której ubezpieczenie mogłoby dotyczyć zabezpieczenia przychodu rolnika. Ta obecnie obowiązuje wyłącznie VAT-owców, a dla wielu rolników ryczałtowych jest nie do przyjęcia.