Ostatnio Mładanowicz udostępnił nam dane dotyczące informacji, że na Ukrainie funkcjonują 93 agroholdingi, które według ichniejszego ministerstwa rolnictwa, posiadają ok. 32 proc. wszystkich gruntów rolnych Ukrainy. Więcej w artykule poniżej. Teraz przechodzimy do innych zagadnień.

Farmer: Podczas ostatniej rozmowy, powiedział Pan, że będziemy mogli omówić sytuację na rynku rzepaku, bo te zbiory zbliżają się wielkimi krokami. Czy nasiona tego gatunku mogą pojawić się na naszym rynku w takich ilościach, jak teraz kukurydzy, a nawet większych? I czy podziela Pan zdanie Juliusza Młodeckiego, prezesa KZPRiRB, który mówił naszej redakcji, że inne państwa unijne, powinny w ramach solidarności z Ukrainą, odebrać rzepak również do siebie?

Rafał Mładanowicz: O rzepak boję się najbardziej. Nie wierzę w to, że np. Francja czy Włochy, będą kupować go w ramach solidarności z Ukrainą i transportować do swoich krajów. To są za wysokie koszty. Chociaż trzeba o tym głośno mówić i wywierać tzw. presję. Warto ten temat przedstawić na forach organizacji rolniczych, również tych europejskich np. Copa Cogeca. Bo zaraz rozpoczną się u nas żniwa i będziemy mieli pewnie ponad 3 mln t swojego surowca, do tego Ukraina wstępnie może wyprodukować ok. 2,5 mln t. Ile do nas trafi trudno na razie oceniać, ale oni będą chcieli się pozbyć tego towaru, bo go nie przerobią.

Farmer: To może biopaliwa?

Rafał Mładanowicz: My jako Polska pod kątem instalacyjnym i technologicznym nie jesteśmy w stanie przetworzyć więcej rzepaku. Ale mogą to zrobić takie kraje jak Niemcy i Francja. To ich trzeba w te działania zaangażować i do tego będziemy dążyć. Jeśli doszłoby do realnego przesunięcia tych nasion, które trafią z Ukrainy na rynki niemiecki i francuski, na zasadzie porozumienia, wówczas ta spodziewana nadprodukcja, nie wywierałaby presji na ceny na naszym lokalnym rynku. Na pewno nie tak wielkie, jak mogłoby się to zadziać, gdyby takiego rozwiązania nie udało się wprowadzić. Ale jak zostaniemy z tym sami, a na razie mimo wszystkich deklaracji Unii Europejskiej, tak jest i to praktycznie pod każdym względem, dotyczącym transportu ziarna z Ukrainy, to może mieć to złe skutki dla cen rzepaku.

Farmer: Z aktualnych danych pojawiła się też ostatnio informacja, że Ukraina i Mołdawia podpisały 29 czerwca w Lyonie umowę z Komisją Europejską o zniesieniu zezwoleń w przewozach drogowych w ruchu dwustronnym i tranzytowym. Czy to zwiększy przepustowość na granicy i tym samym przewóz zbóż?

Rafał Mładanowicz: Według mojej oceny dużo się nie zmieni w perspektywie krótkoterminowej. Dlaczego? My mamy obecnie 7 przejść granicznych kołowych, z czego w dwóch miejscach mamy zamknięty ruch do obsługi samochodów osobowych i ruch transportu ciężarowego. Tam są teraz olbrzymie kolejki. Poza tym trudno jest też znaleźć przewoźników, który będą chcieli z terenu UE wjechać na terytorium kraju, gdzie prowadzona jest wojna. Trzeba się liczyć z zabezpieczeniami, jak np. ubezpieczenia. Może się coś w tej kwestii zmieni, ale na razie tak to funkcjonuje. Poza tym wewnętrzne rozporządzenie Ukrainy na czas wojny mówi o tym, że kierowcy z Ukrainy mają możliwość wjazdu na teren Rzeczpospolitej na czas ograniczony.

Farmer: Jakie są najnowsze dane dotyczące importu surowców rolnych z Ukrainy? Ile konkretnie tych towarów, zbóż, kukurydzy do nas trafiło?

Rafał Mładanowicz: Posiadam ostatnie dane Krajowej Administracji Skarbowej za okres od 24 lutego, czyli wybuchu wojny, do 6 czerwca 2022 r. z których m.in. wynika, że przywieziono do Polski z Ukrainy 520 tys. t kukurydzy, wobec ok. 1 tys. t w analogicznym okresie roku 2021. Poza tym trafiło do nas 528 t pszenicy, wobec 1,4 tys. t analogicznie do roku 2021.

Ale też dysponuję danymi dotyczącymi tranzytu. Tylko trzeba pamiętać, że w Polsce mamy trzy rodzaje tranzytu. Pierwszy to, gdy państwem docelowym jest Polska. Drugi, gdy państwem docelowym rozładunku jest kraj UE. Trzeci, kiedy jest nim tzw. kraj trzeci.

Zgodnie z danymi Administracji Skarbowej od momentu rozpoczęcia wojny do 15 maja tranzytem przejechało m.in. 421 tys. t kukurydzy, 52,3 tys. t soi, 4,9 tys. t słonecznika i 396 t pszenicy.

Z kolei z danych Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa w okresie od 1 stycznia do 19 czerwca 2022 r. na podstawie wydanych świadectw fitosanitarnych, nie odnotowano eksportu kukurydzy do krajów trzecich. A w okresie od 1 stycznia do 26 czerwca 2022 r. – na podstawie wydanych świadectw fitosanitarnych – wyeksportowano 469 tys. t pszenicy do krajów trzecich, w tym 394 tys. t od rozpoczęcia wojny.

Farmer: To bardzo ciekawe dane, które z jednej strony mówią, że do Polski napłynęło jednak, jak już pisaliśmy, stosunkowo mało pszenicy. Z drugiej, że nie są to milionowe wartości. Z trzeciej strony, że płody rolne z Ukrainy, czyli przede wszystkim kukurydza, nie trafiły do krajów trzecich. Czy nie ma komu sprzedać tej kukurydzy?

Rafał Mładanowicz: Wprost przeciwnie zainteresowanie jest bardzo duże. Rozmawiamy z Egiptem, Bangladeszem, z Rwandą i wieloma innymi krajami, które docelowo zainteresowane są nie tylko pszenicą. 

Farmer: Ale pszenicy, o której się najwięcej mówi, praktycznie z Ukrainy nie ma?

Rafał Mładanowicz: Bo Ukraińcy nie sprzedają jej chętnie. To może się zmienić. Prognozy mówią o tegorocznych zbiorach w wysokości 18 mln t, jak tak będzie, to możliwe że będą chcieli wyeksportować nawet do 12 mln t tego ziarna.

Farmer: Ale czy Państwo coś zrobili, w ramach działań też międzyresortowych, aby to ziarno było rzeczywiście kierowane w tranzycie, ale nie do Polski, tylko dalej? Czy to jest kontrolowane?

Rafał Mładanowicz: Właśnie chcę o tym powiedzieć. To jest najważniejsza kwestia, którą chcę przekazać. Od 4 czerwca UE zniosła cła na towary z Ukrainy, a Polska od 4 lipca, czyli ok. 30 dni od obowiązywania tych przepisów, wprowadza kontrolę deklaracji importerów. Chcemy po prostu ich rozliczyć i sprawdzić, jak wygląda w praktyce deklaracja przewozu. W połowie sierpnia powinniśmy mieć pierwsze dane w tej sprawie.

Farmer: Co to oznacza dokładnie? Kto będzie dokonywał tych kontroli i w jaki sposób?

Rafał Mładanowicz: W wyniku rozmów, uzgodniliśmy, że zajmie się tym Krajowa Administracja Skarbowa, która będzie prowadziła kontrole w sposób wyrywkowy. Będzie ona sprawdzać deklarację tranzytu. To jest bardzo ważna informacja dla importerów. W momencie, kiedy zadeklaruje on dany towar i docelowe miejsce jego rozładowania, a musi to zrobić w ciągu trzydzieści dni, KAS będzie sprawdzał wyrywkowo, czy rzeczywiście trafił on we wskazany adres. Tak się teraz niestety często nie dzieje. Mimo deklaracji, surowce rolne, wpływają w inne miejsca i zostają tym samym w Polsce.

Farmer: Chcemy teraz rozliczyć stronę rządową, co Polsce udało się zmienić w ostatnim miesiącu?

Rafał Mładanowicz: W najbliższych tygodniach, pojawiają się dla Polski i współpracy z Ukrainą, ważne działania. Tymczasem dzięki pracy zespołu międzyresortowego w ostatnich tygodniach, nie licząc powyższego, czyli kontroli deklaracji tranzytu, m.in. poprawiliśmy kwestie drożności bocznic kolejowych na wschodzie Polski. Istotne jest to, że w naszych portach, w ciągu ostatnich dwóch tygodni udało  się przeorganizować kwestię obsługi PKP, czyli wydolności przeładunku. Operatorzy, którzy mają zdolności przeładunkowe nawet 10 tys. t na dobę, często nie mogli tych poziomów uzyskać. Ale w porcie w Gdańsku zwiększyliśmy, tak jak w wypadku firm prywatnych, pracę zespołów na ostatnim odcinku załadunku, czyli tzw. ostatniej mili, do 7 dni w tygodniu i 24 godz. na dobę. To automatycznie przyczynia się do zmniejszenia kolejek, które były tak długie, jak przy granicach z Ukrainą. Zatorowane były drogi dojazdowe do nabrzeży. Chcemy zwiększyć potencjał przeładunkowy portów, ale o tym powiem w kolejnych rozmowach. Dużo się dzieje, bo i sytuacja jest dynamiczna.

Z takich nowości mogę powiedzieć, że od 1 lipca, co ważne dla producentów owoców miękkich, uporządkowaliśmy struktury informacji dotyczących poszczególnych gatunków roślin uprawnych. Było w tej kwestii duże zamieszania, właśnie w wypadku owoców miękkich, teraz będziemy mieli większą kontrolę nad przepływem informacji dotyczących ile wjeżdża ich do Polski, również z krajów UE. Wcześniej było to wrzucone do jednego koszyka, teraz będzie podział w rozbiciu na gatunki.

Farmer: Dobrze będziemy dalej dopytywać. Dziękuję za rozmowę.