Na początek chciałbym przeprosić za długą przerwę w relacjonowaniu moich doświadczeń z uprawą jęczmienia, podczas której korzystałem przy zabiegach ochronnych z preparatów firmy BASF.

Wcześniejszy opis działań zakończyłem na czynnościach, które udało się przeprowadzić do końca kwietnia. Już wtedy brakowało opadów, ale wydawało się, że to tylko chwilowe zmartwienie. Niestety, okazało się, że silny deficyt opadów to problem, który narastał i utrzymał się niemal do żniw. Jedyny pozytywny efekt suszy to stosunkowo niska presja chwastów. Mimo to w pierwszym tygodniu maja wykonałem zabieg herbicydem Biathlon 4d wspomaganym adiuwantem Dash HC.

Biathlon 4D to herbicyd w formie sypkiego granulatu – dość łatwo rozpuszcza się w wodzie)
Biathlon 4D to herbicyd w formie sypkiego granulatu – dość łatwo rozpuszcza się w wodzie)

Działanie tego herbicydu nie jest spektakularne w pierwszym okresie, kiedy to chwasty wrażliwe powoli słabną, jednak w dłuższej perspektywie okazuje się on bardzo skuteczny i całkowicie eliminuje zachwaszczenie z pola.

Druga połowa maja – jęczmień jest jeszcze pełen wigoru)
Druga połowa maja – jęczmień jest jeszcze pełen wigoru)

Maj był przełomowy

W maju moja uprawa wyglądała jeszcze dobrze i sukcesywnie była poddawana zalecanym zabiegom ochronnym. W fazie 1. kolanka wykonałem oprysk regulatorem wzrostu Medax Max w dawce 0,5 kg/ha, a także fungicydem Duett Star w dawce 1 l/ha. Z perspektywy czasu wiem, że zabieg „skracania” mogłem sobie darować, notoryczny brak wody spowodował, że nawet rośliny na pasie kontrolnym nie były zbyt wysokie. Regulator wzrostu zadziałał dość wyraźnie – finalnie różnica w roślinach wyniosła blisko 10 cm. Jednak wydaje mi się, że w tym roku zastosowanie regulatora wzrostu w jęczmieniu jarym nie było konieczne. Zarówno skracany łan, jak i nieskracany fragment jęczmienia nie wyległy przed zbiorem.

Koniec maja i początek czerwca były okresem utrzymującej się suszy)
Koniec maja i początek czerwca były okresem utrzymującej się suszy)

W fazie strzelania w źdźbło plantację zasiliłem azotem w postaci saletry amonowej w dawce 120 kg/ha – warto przypomnieć, że było to stanowisko po łubinie. No cóż, nawóz też czekał na deszcz i się nie doczekał – trudno było dostrzec wyraźny efekt zastosowania go. W stosunku do kontroli jęczmień po zastosowaniu wymienionych środków ochrony był nie tylko wyraźnie skrócony, ale też wolny od chorób liści. Mimo to po ok. 2,5 tygodniach od pierwszego zabiegu fungicydowego zastosowałem fungicyd Priaxor, który miał chronić liść flagowy i kłos. Niestety, w czerwcu widać już było wyraźnie, że z powodu nikłych opadów plantacja traci wigor. Można jednak było zauważyć, że rośliny „chronione” zdecydowanie dłużej pozostawały zielone i wolne od chorób.

Czwarty tydzień czerwca – łan jest zdrowy, ale mocno przerzedzony przez suszę).
Czwarty tydzień czerwca – łan jest zdrowy, ale mocno przerzedzony przez suszę).

Żniwa bez entuzjazmu

Pod koniec czerwca i na początku lipca pojawiły się opady, ale dla jęczmienia było już za późno, by odbudował plon. W efekcie bez większego optymizmu przystąpiliśmy do żniw. Po skoszeniu okazało się, że zmierzony plon wyniósł 4,3 t z ha. Jak go ocenić? Podstawowe pytanie, jak kształtowałby się plon, gdyby nie zastosowano kompleksowej ochrony? Sądząc po wyglądzie pasa kontrolnego, byłby jeszcze niższy. Oczywiście, patrząc przez pryzmat tegorocznej suszy i wyników u sąsiadów uzyskane 4,3 t z ha i tak trzeba uznać za dobry wynik – wielu z nich tegoroczny plon jęczmienia jarego mocno rozczarował. Osobiście żałuję, że niekorzystny rozkład opadów nie pozwolił na dokończenie doświadczenia w optymalnych warunkach.