– Rok jest dosyć nietypowy, trudny, ponieważ wiosenne chłody spowodowały około dwutygodniowe opóźnienie całego rozwoju kukurydzy, w efekcie również zbiorów – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes prof. dr hab. Tadeusz Michalski, prezes Polskiego Związku Producentów Kukurydzy. – Opóźnienie wynika stąd, że kukurydza nieco przedłużyła wegetację, a poza tym ziarno ma dużą wilgotność, co oznacza, że trzeba czekać na wysuszenie - dodał.

Jak ocenia szef PZPK, ceny skupu w tym roku podlegają wyjątkowym wahaniom. Jeszcze przed sezonem ceny za kukurydzę z ubiegłorocznych zbiorów były dość wysokie, nawet do 900 zł za tonę, ale potem zaczęły szybko spadać, osiągając poziom 600 zł za tonę. W tej chwili średnio w Polsce to jest 650–700 zł za tonę suszonego ziarna oraz 420–450 zł za tonę ziarna mokrego, prosto z pola przy wymaganej wilgotności 30 proc.

Niedobór opadów w sierpniu zaszkodził zbiorom kukurydzy w Polsce. Unijna Jednostka Monitorująca Zasoby Rolne (MARS) w swojej sierpniowej prognozie dla Polski obniżyła oczekiwany plon z 6,80 do 6,68 t/ha (średnia dla UE to 7,42 t/ha). To jednak nadal jest o prawie 10 proc. więcej niż średnia przeciętna z lat 2015–2019.

– Kukurydza jest ciepłolubną rośliną pochodzącą z Meksyku, czyli ocieplenie klimatu pracuje na jej rzecz. Jednak jest jedno ale: jeśli jest ciepło, to potrzeba dużo wody – mówi prof. Tadeusz Michalski. – Kukurydza jest jedną z najoszczędniejszych roślin uprawnych, ale też najbardziej wydajną z jednostki powierzchni, czyli wiadomo, że tej wody będzie potrzeba dużo. Braki wody są u nas głównym problemem agrotechnicznym i w tym roku obserwowaliśmy w wielu rejonach kraju mniejsze lub większe zagrożenia rozwoju z tytułu suszy - podkreśla prezes PZPK.

Kukurydza jest jednak rośliną bardzo odporną i zdolną do przystosowania nawet w przypadku uprawy na bardzo nieurodzajnych glebach. Dlatego też rolnicy są skłonni ją uprawiać, nawet zbierając plon raz na dwa lata.

– Satysfakcjonujący plon to jest w tej chwili około 8 ton surowego ziarna z hektara, a cena około 650 zł za tonę. Ten poziom właściwie zapewnia zwrot nakładów, natomiast o zyskach trudno mówić – wyjaśnia prezes Polskiego Związku Producentów Kukurydzy.

IGC szacuje, że w tym roku światowa produkcja kukurydzy sięgnie 1156 mln ton, co jest lepszym wynikiem niż w poprzednich sezonach. Będzie to ilość, która prawie dorówna rosnącej konsumpcji (1173 mln ton).

– Europa niestety, poprzez różnego rodzaju, niezbyt chyba przemyślane działania polityków, rokrocznie importuje około 20 mln ton ziarna kukurydzy. Dla porównania produkcja w Polsce to 4 mln ton ziarna. Współpracując z licznymi organizacjami europejskimi, wiemy, że spokojnie moglibyśmy jako Unia Europejska tę ilość kukurydzy wyprodukować – mówi prezes PZPK.

Plony w Polsce nie należą do najwyższych. Z krajów naszego regionu są nieco wyższe niż w Bułgarii czy Rumunii, podobne jak w Czechach i na Słowacji czy na Węgrzech. Nasz kraj ma generalnie słabe warunki glebowe, natomiast kukurydza dzięki swoim możliwościom przystosowawczym opanowała nawet gleby lekkie. W sierpniu bieżącego roku jednak nie tylko w Polsce susza zaszkodziła uprawom, bo również we Francji, Rumunii, Bułgarii i na Węgrzech.

– Polska jest w stanie wyeksportować około miliona ton kukurydzy, w bieżącym roku nawet 1,5 mln ton. Naszymi konkurentami są unijne kraje południowo-wschodniej Europy i Ukraina – mówi prof. Tadeusz Michalski. – W całym basenie Morza Czarnego panowała susza i Ukraińcy też mają pewne ubytki, więc być może presja ze strony kukurydzy ukraińskiej będzie trochę mniejsza. Nawet Stany Zjednoczone narzekają, że w tym ich słynnym pasie kukurydzianym też było nie najlepiej, ale i tak te plony są w miarę przyzwoite. Generalnie tutaj zbiór kukurydzy znowu będzie rekordowy, ale to wynika ze stałego, rokrocznego postępu - ocenia w wywiadzie prof. Michalski.