Farmer: Dochodzą do nas sygnały o dobrych plonach pszenicy, w cale nie rzadko przekraczających 9-10t/ha - co Pana zdaniem zdecydowało, że w tym roku (jednak stresowym) w wielu gospodarstwach udało się uzyskać tak dobre wyniki produkcyjne?

Prof. Witold Szczepaniak: Rzeczywiście ma Pani rację, że w wielu gospodarstwach pomimo warunków stresowych uzyskano zadowalające plony pszenicy. Tym niemniej warto podkreślić, że nie dotyczyło to wszystkich gospodarstw, a i w obrębie jednego gospodarstwa bywało, że plony były bardzo zróżnicowane. O wynikach produkcyjnych zdecydowało wiele czynników, tych zależnych od rolnika oraz tych, na które on nie ma wpływu, czyli chociażby czynników pogodowych a także siedliskowych. 

W takim razie które etapy wegetacji i czynniki wg. Pana w tym roku najmocniej wpłynęły na ograniczenie plonu pszenicy?

Skupiając się na odpowiedzi na to pytanie, należy przypomnieć, że plon rośliny uprawnej jest wypadkową działania szeregu czynników, które oddziałują zarówno na roślinę, jak i wzajemnie na siebie, kształtując elementy struktury plonu, tj. jego składowe. W przypadku zbóż, w tym pszenicy o plonie zasadniczo decydują trzy podstawowe elementy struktury plonu, tj. liczba kłosów na jednostce powierzchni, liczba ziaren w kłosie oraz ich masa. Każdy z elementów struktury plonu ustala się w określonych fazach rozwoju rośliny. Przy czym trzeba mieć na uwadze, że przykładowo liczba kłosów w latach suchych może kształtować się aż do dojrzałości wodnistej ziarniaka (BBCH 71). W tym okresie kształtuje się również liczba ziaren w kłosie (od fazy krzewienia), jak i ich masa (od fazy kwitnienia). Zatem powstawanie składowych plonu z jednej strony jest hierarchiczne, a z drugiej zachodzi również w tym samym czasie. Tym nie mniej przyjmuje się, że parametry kształtujące się wcześniej mają wpływ na powstające później. Przykładowo nadmierne zagęszczenie łanu (roślin/źdźbeł) powoduje najczęściej zmniejszenie liczby ziaren w kłosie, a także spadek ich masy. Natomiast w łanach rzadkich mała liczba kłosów może być kompensowana większą liczbą ziaren w kłosie lub/i ich masą. Oczywiście kompensacja ta jest uzależniona od warunków, które występują w okresie ich powstawania. Dlatego odpowiadając na pytanie, każdą plantację należałoby analizować oddzielnie. 

Czy suchy marzec oraz mniejsza efektywność pierwszej dawki azotu ograniczyła Pana zdaniem możliwości produkcyjne pszenicy?

Przekładając powyższe informacje na miniony sezon wegetacyjny należy podkreślić, że generalnie pierwszy okres krytyczny wystąpił w marcu i na początku kwietnia, w którym to praktycznie nie było opadów w Polsce. Skutkowało to tym, że w przedstawionym okresie bardzo słabo działało wczesnowiosenne nawożenie azotem (pierwsza dawka). W konsekwencji przełożyło się to negatywnie przede wszystkim na rozwój i poziom plonowania późno zasianych łanów, które w głównym stopniu krzewią się w okresie wiosennym. Natomiast w przypadku łanów zasianych terminowo i prawidłowo rozwiniętych jesienią, opady które wystąpiły dopiero pod koniec pierwszej dekady kwietnia miały mniej negatywne konsekwencje, gdyż rozkrzewienia produkcyjne wytworzyły one już w okresie jesiennym.

W tym miejscu warto przypomnieć, że największa dynamika pobierania azotu u pszenicy występuje w okresie od początku strzelania w źdźbło do kwitnienia. Zatem w łanach prawidłowo rozwiniętych jesienią, w których to nie trzeba było nadrabiać zaległości z tego okresu pomimo niekorzystnych warunków wczesną wiosną, które ograniczały dostępność azotu, w czasie największego zapotrzebowania na ten składnik rośliny miały go do dyspozycji z przeprowadzonego nawożenia, co w miarę korzystnie wpływało na kształtowanie się składowych plonu, tj. liczby kłosów i liczby ziaren w kłosie.

Kolejny silny stres pojawił się na przełomie kwietnia i trwał praktycznie do ostatniej dekady maja. W większości kraju panowała w tym okresie susza. Co zdecydowało o tym, że część plantacji obroniła się przed tym stresem? 

Faktycznie kolejnym okresem krytycznym w minionym sezonie wegetacyjnym był okres od trzeciej dekady kwietnia do trzeciej dekady maja, w którym to nie tylko odnotowano bardzo niską ilość opadów, ale nastąpił również znaczący wzrost temperatur (wysokie temperatury utrzymywały się również w czerwcu i w lipcu). To sprawiło, że szczególnie mocno ucierpiały plantacje założone na lżejszych stanowiskach lub/i zasiane z opóźnieniem, które standardowo odznaczają się słabszym rozwojem systemu korzeniowego, a tym samym bardziej są wrażliwe na stres.

Natomiast plantacje, które przetrwały ten okres, pomimo że w kolejnych dekadach warunki nie były optymalne, to były w stanie się do nich dostosować (w zależności od regionu od trzeciej dekady maja do lipca włącznie sukcesywnie notowano mniejszą lub większą ilość opadów), co skutkowało tym o czym już wspomniano, że w wielu gospodarstwach osiągnięto satysfakcjonujące plony. Dlatego szczególnie w regionach gdzie w czerwcu pojawiały się znaczące opady, tam plonowała dobrze pszenica. Warto tu także zaznaczyć, że generalnie w tym roku nie notowaliśmy także większego problemu z chorobami zbóż, co z perspektywy fizjologii roślin odegrało to także duże znaczenie w kształtowaniu się plonu ziarna. 

Dziękujemy za rozmowę.