Przypominamy, że według naszej cotygodniowej sondy Farmera - cena pszenicy konsumpcyjnej pod koniec listopada kształtowała się na poziomie od 780 do 870 zł/t netto, a paszowej dochodziła do 810 zł/t. Za tonę rzepaku można było otrzymać 1800 zł, a za suchą kukurydzę 770 zł. Soja kosztowała nawet 1850 zł/t netto. Na światowych giełdach notowane były również zwyżki.

O to dlaczego mamy pod koniec roku właśnie takie ceny, zapytaliśmy Mariusza Dziwulskiego z Departamentu Analiz Ekonomicznych Banku PKO BP.

- Według danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi dynamika cen pszenicy przyspieszyła w listopadzie – przeciętna cena skupu pszenicy konsumpcyjnej w połowie miesiąca (15-22.XI) była wyższa o 18% r/r. Kukurydza paszowa w analogicznym okresie podrożała o 22% r/r. Podwyżki cen są wypadkową wielu czynników o charakterze podażowo-popytowym. Mimo prognoz wzrostu produkcji na świecie, mniej zbóż (pszenicy i kukurydzy) wyprodukowano w UE, co lokalnie wspiera wzrosty cen – mówi nam Dziwulski.

Jak dodaje, na uwagę zasługuje przede wszystkim wyraźny wzrost zapotrzebowania na zboża paszowe w Chinach, związany z odbudową pogłowia świń w tym kraju oraz gorszymi zbiorami w Państwie Środka.

- Czynnikiem oddziałującym w kierunku wzrostu cen jest też niższa tegoroczna produkcja kukurydzy na Ukrainie, która znacząco ograniczyła unijny import. USDA (WASDE) w listopadzie oszacował ukraińskie zbiory na poziomie niższym aż o 20,6% r/r, podczas gdy miesiąc wcześniej wskazywano na ich wzrost o 1,7% r/r. Co ciekawe, Chiny w pierwszych pięciu miesiącach sezonu 2020/2021 stały się pierwszym importerem kukurydzy z UE i drugim w przypadku pszenicy – dodaje Mariusz Dziwulski.

Na rynku pojawiła się niepewność co do podaży zbóż na świecie w kolejnym roku gospodarczym, związana z trudnym początkiem sezonu wegetacyjnego w niektórych krajach półkuli północnej.

- W pierwszej połowie listopada pojawiły się też zapowiedzi wprowadzenia przez Rosję limitów na eksport zbóż od lutego 2021. Choć warto zauważyć, że od początku sezonu 2020/2021 rosyjski eksport utrzymuje wysoką dynamikę. Obawy o dalszy rozwój pandemii COVID-19 częściowo nasilają handel zbożami na świecie – podkreśla ekspert.

Jak zauważa, w kierunku wzrostów oddziałują prognozy spadku produkcji pszenicy w Argentynie, z uwagi na długotrwałą suszę. Niemniej kontrastują one z doniesieniami o lepszych, od oczekiwanych, zbiorach tego zboża w Australii, zdecydowanie lepszych niż przed rokiem.

Co się dzieje w naszym kraju?

- W Polsce wzrostom cen zbóż sprzyja sytuacja na rynkach walutowych, tj. osłabienie się złotego w stosunku do głównych walut, wzmacniające popyt na polskie zboża na rynkach zagranicznych. O ile, unijny eksport pszenicy zwyczajnej na rynki trzecie w okresie 1 lipca-30 listopada 2020 zmalał aż o 24% r/r (dane KE), o tyle w analogicznym okresie polski eksport poza UE zwiększył się o 20,5% r/r (choć tu należy uwzględnić też duży wpływ większych tegorocznych zbiorów w kraju) – podkreśla w rozmowie z portalem farmer.pl Mariusz Dziwulski.