W ubiegłym tygodniu mieliśmy do czynienia z bardzo dużymi skokami cen zbóż i roślin oleistych. Cena pszenicy konsumpcyjnej przekroczyła nawet 2 tys. zł za t. Obserwowaliśmy znaczne podwyżki na światowych giełdach. W naszych rodzimych skupach cenniki były wymieniane z godziny na godzinę. Zamieszanie było bardzo duże. Wszystko było związane z eskalacją wojny w Ukrainie, w kraju, który eksportował ogromne ilości m.in. pszenicy i kukurydzy.

Eksport zbóż z Polski w 2022 r.

- Jeśli chodzi o zboża, to myślę że niepotrzebna panika była wzniecana. Tym bardziej, że w tej chwili nie ma eksportu zboża z Polski. Pragnę tu oficjalnie zakomunikować. Nie ma eksportu, żaden statek nie stoi, nie jest załadowywany, wiemy to na podstawie świadectw fitosanitarnych i na podstawie transportu, więc tu nie ma żadnych ruchów w tym zakresie. Rolnicy zboże trzymają, licząc jeszcze na wzrost cen, być może słusznie. Natomiast, jeśli byłyby wzmożone próby wywozu zbóż, to wtedy będziemy zastanawiać się nad ograniczeniem. Na razie, w ogóle tego eksportu nie ma poza Unię. Dla porównania podam, że w ubiegłym roku o tej porze było wyeksportowane ok. 1 mln t zbóż, w tym roku, do tej pory wyeksportowano 74 tys. t., i to głównie na początku stycznia br. – powiedział farmer.pl wicepremier w ubiegłym tygodniu, odnośnie ewentualnego wstrzymania eksportu surowców rolnych z Polski. Wideo z rozmowy zamieszczone jest w poniższym artykule.

Co właściwie to oznacza? Czy rzeczywiście eksport zbóż z Polski w praktyce nie istnieje? Sprawdziliśmy w Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa, ile rzeczywiście takich świadectw zostało wydanych, bo instytucja ta odpowiada za ich wystawianie.

- Potwierdzam, że wypowiedź Pana Premiera Henryka Kowalczyka opierała się na danych o świadectwach fitosanitarnych dla eksportu, wydanych przez PIORiN – powiedział nam Andrzej Chodkowski, Główny Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa.

Więcej danych w tej spawie przekazała nam Agnieszka Sahajdak, dyrektor Biura Nadzoru Fitosanitarnego i Współpracy Międzynarodowej GIORiN. Poprosiliśmy o liczbę wydanych świadectw za okres od początku roku do czasu wybuchu wojny i od 24 lutego do dnia kiedy wysłaliśmy zapytanie. O takie same dane (dla porównania) poprosiliśmy w analogicznym czasie roku ubiegłego, ale trzeba wziąć pod uwagę, że sezon ubiegły był w Polsce rekordowym pod względem eksportu zbóż. Poniżej w ramce dane udostępnione nam przez GIORiN.

Wynika z nich, że eksport z Polski rzeczywiście, jak mówił wicepremier, zatrzymał się. Bo o ile w roku ubiegłym było wystawianych kilkadziesiąt świadectw, tak teraz jedynie trzy i to od początku roku do rozpoczęcia wojny, po tym terminie już nie (dane do dnia kiedy prosiliśmy o informacje).

- Zbożem, które zasadniczo jest eksportowane z Polski jest pszenica. Pozostałe, jak widać to jest margines. Dla przesyłki jęczmienia wstawiono świadectwo 04.03.2022, do MRiRW przekazywaliśmy dane za ten rok wg. stanu na koniec lutego br. – powiedziała nam dyrektor Sahajdak.

Na nasze pytanie dlaczego nie były one wydawane, odpowiedziała, że świadectwa są wydawane na wniosek eksportera po wykonaniu kontroli fitosanitarnej. - Przyczyną braku świadectw jest brak wniosków ze strony eksporterów (czyli brak eksportu) – powiedziała.

Trzeba jednak podkreślić, że wewnątrz Unii Europejskiej obowiązuje jednolity rynek. Na potrzeby statystyczne i kontroli przedsiębiorcy wypełniają tzw. deklarację INTRASTAT i informują o tym służby celne. W handlu z państwami trzecimi potrzebne są świadectwa fitosanitarne.

Co mogło być przyczyną tak słabego „ruchu” w portach? Nieoficjalnie dowiadujemy się, że eksporterzy mieli kłopoty ze skupem zbóż, choć ceny na eksport są zazwyczaj nieco wyższe niż te na krajowym rynku.

Sprawdź ceny środków produkcji na Giełdzie Rolnej.

Kilka dni temu dla PAP Izba Zbożowo-Paszowa podawała, że po bardzo słabym lutym, w marcu br. eksport pszenicy drogą morską będzie większy i powinien wynieść około 120-130 tys. ton, ale nieco mniej niż wcześniej prognozowano. - Zdaniem ekspertów wzrostu eksportu ziarna z kraju należy natomiast spodziewać się w ostatnim kwartale bieżącego sezonu (kwiecień-czerwiec). Poważne zakłócenia w eksporcie kukurydzy i pszenicy z Ukrainy zapewne przełożą się na wzrost wywozu ziarna zbóż z Polski i innych krajów UE – informowała Izba.

Czy coś się w tej kwestii zmieni? Już podobno się zmienia. Będziemy śledzić ten temat i sprawdzimy czy w kolejnych dniach wydano więcej świadectw fitosanitarnych w tej sprawie.

Zboże transportowane z Ukrainy

Pojawiły się bowiem doniesienia, że skoro Ukraina nie może przetransportować swojego zboża drogą morską to może uda się chociaż część przekierować koleją i transportem samochodowym. Bo o ile ukraiński rząd zakazał do końca roku eksportu żyta, jęczmienia, gryki, prosa, cukru, soli i mięsa. To już na pszenicę, kukurydzę i olej słonecznikowym wprowadzone są licencje eksportowe, a więc surowce te mogą zostać wyeksportowane pod tzw. kontrolą.

Pojawiły się już informacje, że z Ukrainy jest przewożone do naszych portów, zwłaszcza w Gdańsku, ziarno kukurydzy w ramach reeksportu. Ale dokładnych danych na ten temat jeszcze nie znamy. Będziemy się temu przyglądać i monitorować. Problemem może okazać się logistyka, również po polskiej stronie. Kłopoty z przeładunkiem surowca (szerokość torów), czy nawet cała infrastruktura (wagony itp.). O tym pisaliśmy w tekście poniżej.

Osoby zajmujące się tym tematem podkreślają nieoficjalnie, że nasze możliwości przeładunkowe oceniane są na 70-80 tys. t zbóż na miesiąc i to w normalnych warunkach, a w czasie wojny oczywiście to zadnie jest o wiele trudniejsze z różnych powodów.

Pewne jest, że Ukraińcom zależy na transporcie (reeksporcie) ziarna, ale też na możliwości jego przetworzenia w naszych zakładach. O tym informowała ostatnio Krajowa Rada Izb Rolniczych, która podała, że Ukraina chciałaby skorzystać z możliwości przetworzenia ziarna w zakładach znajdujących się na terenie Polski. Więcej na ten temat w tekście poniżej.