Opisaliśmy już dokładnie, jak postrzega on rynek pszenicy w najbliższym czasie (tekst poniżej). Teraz skupiamy się na omówionym przez niego bilansie kukurydzy, ale też i podsumowaniu sytuacji na szeroko pojętym rynku płodów rolnych w związku z agresją Rosji w Ukrainie.

Bilans kukurydzy i prognoza suszy na lato 2022

Analityk przedstawił m.in. bilans produkcji kukurydzy dla świata, ale też i dla Polski na najbliższy sezon. Dokładne tabele poniżej.

Slajd z wystąpienia M. Marciniaka
Slajd z wystąpienia M. Marciniaka

I jak podkreślił, założył też, że jej import do Polski będzie dużo większy niż się wcześniej spodziewano, bo na razie to właśnie te nasiona są sprowadzane najczęściej z Ukrainy do naszego kraju.

- To właśnie kukurydza głównie wjeżdża do Polski. Część z niej zostaje w kraju, część jedzie bezpośrednio do portów. Spodziewam się rekordowego poziomu eksportu w tym nadchodzącym sezonie. Wszystko pod warunkiem, że będziemy w stanie zebrać te blisko 7 mln t kukurydzy – powiedział podczas wykładu Marciniak.

Slajd z wystąpienia M. Marciniak
Slajd z wystąpienia M. Marciniak

Powołał się jednak na prognozy pogody, które mogą nie być, sprzyjające uprawie tego gatunku. Ponieważ według serwisu AccuWeather lato tj. czerwiec, lipiec i sierpień, mają być w Europie (ale też i w Ukrainie i na południu Rosji) ciepłe i suche. - Oby te prognozy się nie sprawdziły, aczkolwiek śledzę ten portal z długoterminowymi prognozami dosyć długi czas i niestety muszę powiedzieć, że ich prognozy są bardzo często trafne. To jest to ryzyko dla Europy zwłaszcza dla kukurydzy – mówił.

Co wiemy o rynku zbóż na początku czerwca 2022 r.?

Analityk wymienił kilka czynników, które niewątpliwie odcisną swoje piętno na rynku.

Jak podkreślił analityk w podsumowaniu swojego wykładu, już pierwszy, majowy raport Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) wysłał sygnał, że bilanse produkcji zbóż będą gorsze niż wcześniej zakładano.

- Skurczy nam się lista eksporterów pszenicy w tym sezonie, „wypada” z niej Ukraina i Indie. Zostaje tych krajów, zwłaszcza w pierwszej części sezonu mniej, bo to będzie UE, USA i Kanada. Argentyna Australia mogą się włączyć do tego rynku, ale dopiero w drugiej części sezonu – podkreślał na spotkaniu Mirosław Marciniak.

Kolejnym czynnikiem jest zwiększony popyt ze strony importerów ziarna, ale też i przebieg pogody. Zwłaszcza najbliższe 5-6 tygodni będzie miało kluczowe znaczenie dla uprawy pszenicy na półkuli północnej. Dodatkowo pod znakiem zapytania są też zbiory kukurydzy. To wszystko wpływa na wahania cen. Niedawno mówiono przecież o możliwości otwarcia tzw. korytarzy humanitarnych umożliwiających odblokowanie portów. Ale ostatnie działania Rosji, jak widać w poniższej informacji, mogą temu przeczyć.

Co może odwrócić ten trend wzrostowy? Szybkie zakończenie wojny, ale raczej nikt się tego nie spodziewa. Jednak jak zauważa analityk, a mało się o tym mówi, długotrwała wojna, może odcisnąć swoje piętno na kolejnych sezonach.

- To może mieć kluczowe znaczenie dla bilansów w sezonie 2023/2024, gdzie już zapasy początkowe będą niskie. Żeby odbudować zapasy do komfortowego poziomu potrzeba dwóch, trzech lat rekordowych zbiorów na świecie. Nie wiadomo, co z pogodą, która jest przecież z roku na rok nieprzewidywalna. I osiągnięcie wysokich zbiorów jest coraz trudniejsze – zauważył.

Dysproporcje cenowe w Polsce z powodu wojny w Ukrainie

Jego zdaniem wyznacznikiem cen w Polsce pozostaną porty.

- Rynek eksportowy będzie napędzał ceny w Polsce. Już widzimy coś, czego nigdy wcześniej nie obserwowałem, żeby ceny na tym etapie, już w maju z nowych zbiorów były porównywalne czy nawet wyższe momentami niż ceny pszenicy ze starych zbiorów. Spodziewany jest silny popyt eksportowy – podkreślał Marciniak.

Ale też kolejny raz zaznaczył o czym pisaliśmy w poprzednim artykule, że spodziewa się dużej destabilizacji rynków lokalnych.

- Będą bardzo duże dysproporcje cenowe pomiędzy północno-zachodnim regionem, tym bliżej rynków eksportowych, a południowo-wschodnim, gdzie oprócz tego że będzie dostępna kukurydza czy pszenica z Ukrainy też będą rosnące koszty transportu. Dzisiaj przewiezienie kukurydzy transportem samochodowym z granicy ukraińskiej do polskiego portu to są stawki przekraczające 220-240 zł. To są takie stawki za które można przewieźć pszenicę z Polski do Arabii Saudyjskiej. To pokazuje jak ta sytuacja ma konsekwencje dla transportu i cen ostatecznych dla rolnika – mówił analityk InfoGrain.

Jak odpowiedział na pytanie czy światu grozi głód?

- Światu nie grozi głód, ryzyko jest bardzo duże dla Afryki i Bliskiego Wschodu, dla krajów uzależnionych od dużego importu zbóż, zwłaszcza z regionu Morza Czarnego – zauważył. I dodał, że już wcześniej można było wysnuć takie wniosek, a sama wojna ten proces przyspieszyła o kilka lat.

W jego ocenie istotne jest też w tej kwestii zaprzestanie marnowania ogromnych ilości żywności, ale też i kwestia produkcji biopaliw.

- Duża część zbóż, zwłaszcza w USA jest zużywana na biopaliwa. Pytanie czy w obliczu ewentualnego głodu nie zrezygnować z produkcji biopaliw? – pytał.