- Bezśnieżna zima, mała ilość opadów po suchym lecie ubiegłego roku spowodowały, że zapasy wody w glebie są bardzo niewielkie. Obserwując przebieg pogody i złe prognozy na zwiększoną ilość opadów zalecamy rolnikom uprawiającym kukurydzę przyspieszenie siewu w bieżącym roku. Wczesne siewy pozwolą na wykorzystanie zapasów wody z zimy, co jest szczególnie istotne dla kukurydzy uprawianej na glebach lekkich – napisał na początku kwietnia w specjalnym komunikacie Polski Związek Producentów Kukurydzy.

Ale już kilka dni później prof. Tadeusz Michalski, prezes PZPK, ze względu na utrzymujące się niskie temperatury sięgające w nocy do nawet -10 st. C, nie rekomendował szybkiego siewu. Mimo to wielu rolników z Polski południowej zdecydowało się na niego.

Większość jednak musiała poczekać na ocieplenie gleby i siewy kukurydzy na dobre zaczęły się w trzeciej dekadzie kwietnia i teraz w maju zostały już nieliczne pola do obsiania. Jak teraz wyglądają plantacje?

- Część osób śledząc komunikaty pogodowe o nadchodzących opadach deszczu czekała do tego momentu, żeby po siewie rośliny jak najszybciej dostały wodę. Obecnie jeszcze trwają siewy, ale już większość pól jest posiana, w tym są już wschody. Wcześnie siane rośliny mają już niekiedy po 1-2 liście – mówi w rozmowie z portalem farmer.pl prof. Paweł Bereś z Instytutu Ochrony Roślin – PIB.

Jak dodaje, aktualnie poza ciągłym niedoborem wody większych problemów nie ma.

- Jest jeszcze chłodno, w tym zapowiadają spadki temperatur do 1-3 stopni Celsjusza lokalnie, stąd mogą pojawić się pewne problemy z pobieraniem składników pokarmowych, głównie fosforu. Wzrost wilgotności przynajmniej w powierzchniowych warstwach gleby powinien też poprawić skuteczność działania herbicydów doglebowych jakie były lub obecnie są stosowane – uważa prof. Bereś.

Jak zaznacza, nie ma obecnie jeszcze sygnałów o jakimś większym zagrożeniu ze strony szkodników, ale trzeba trzymać rękę na pulsie, gdyż już lata ploniarka zbożówka. W przypadku omacnicy prosowianki warto też zaznaczyć, że jej orientacyjna śmiertelność po zimie to już około 5 proc. Jest to nadal bardzo mało.