O tym, że Chiny mogą ukrywać swoje potrzeby importowe na surowce rolne pisaliśmy jeszcze w maju tego roku.

Nie od dzisiaj bowiem wiadomo, że kraj ten odbudowuje swoje pogłowie trzody chlewnej po stratach związanych z ASF. Potrzebują do tego olbrzymich ilości paszy i swoimi działaniami bardzo wpłynęli na światowy rynek płodów rolnych.

Niedawno też informowaliśmy, że kupili oni np. bardzo dużo nowej kukurydzy od Stanów Zjednoczonych.

Czy potrzeby Chin są jeszcze większe i tym samym mogą wpływać na ceny surowców rolnych?

Trudno jednoznacznie się o tym przekonać u źródła. Bo jak podawał serwis nasaq.com, jeszcze w maju wpływowy chiński dostawca danych rolniczych: Cofeed, zawiesił działalność bez wyjaśnienia, pozostawiając lukę w wysoko cenionych informacjach na temat dostaw zbóż i nasion oleistych u największego na świecie nabywcy soi. Co ciekawe, lokalny posterunek policji odmówił komentarza i skierował przedstawiciela agencji Reutersa, która chciała rozwikłać nagłe zawieszenie działalności firmy, do Biura Bezpieczeństwa Publicznego w dzielnicy Changping w Pekinie. Biuro okręgowe skierowało Reutersa do miejskiego PSB, które nie odpowiedziało od razu na prośbę o komentarz.

Teraz z informacji opublikowanych przez ABC News, wynika, że niezależni analitycy tej firmy, którzy informowali o chińskim przemyśle zbożowym, zostali podobno aresztowani lub przebywają w areszcie domowym. Ich firmy, internetowe zamknięto, aby powstrzymać ich od mówienia prawdy o plonach poniżej średniej w tym kraju. A inna firma o nazwie JCI z siedzibą w Szanghaju również zatrzymała pracownika.

Andrew Whitelaw z Thomas Elder Markets mówi, że bardzo trudno jest uzyskać wiarygodne dane na temat tego, co dzieje się w rolnictwie w Chinach.

Z kolei Mirosław Marciniak z Info Grain podkreślił w mediach społecznościowych, że zapasy zbóż w Chinach to jedna wielka niewiadoma. A takie informacje tylko podsycają spekulacje na temat faktycznego stanu chińskiego bilansu....