Rolnik jest tą osobą, tym zawodem, dzięki, któremu mamy co jeść. To dzięki jego ciężkiej pracy, wymagającej czasu i systematyczności, zwłaszcza w produkcji zwierzęcej, kiedy w tzw. świątek czy piątek, trzeba rano i wieczorem nakarmić czy wydoić krowy. Nie ma tutaj mowy o wakacjach czy dniu wolnym. Mimo to rolnicy są niedoceniani, a nawet wręcz hejtowani. Za co? Na przykład za to, że „biorą” dopłaty z Unii Europejskiej i na tę Unię narzekają. Za to, że pracują, czyli wykonują opryski lub zbierają plony, w godzinach wieczornych – przeszkadzając tzw. mieszkańcom wsi, którzy z rolnictwem nie mają nic wspólnego. Za to, że w gospodarstwach utrzymujących się z produkcji zwierzęcej – unosi się w powietrzu nieprzyjemny zapach. Za to, że żywność na półkach sklepowych jest droga, a zwykle to pośrednik, a nie producent zarabia na tym najwięcej. Za to…. i tu można niestety mnożyć wyrzuty.

Z badań przeprowadzonych wśród mieszkańców największym polskich miast na zlecenie Bayer na początku tego roku, jeszcze przed rozpoczęciem pandemii, wynika, że wizerunek rolnika w ogólnej świadomości jest w miarę pozytywny. Trzy najczęściej wymieniane cechy, którymi ankietowani opisywali rolników, to kolejno: pracowici (58 proc.), rodzinni (35 proc.) oraz zaradni (32 proc.). W pierwszej piątce znalazło się stwierdzenie, że rolnicy są roszczeniowi (22 proc.) oraz rozwijający się (22 proc.).

Z kolei z badań prowadzonych jeszcze jesienią ubiegłego roku na zlecenie firmy Corteva Agriscience wynika wprost, że Polska powinna podnieść prestiż zawodu rolnika, by zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe. A niewłaściwe postrzeganie sektora rolniczego przez młodzież może stanowić przeszkodę dla jego dalszego rozwoju. Ponad połowa ankietowanych nastolatków (56 proc.) nie wyraziła żadnego zainteresowania rolnictwem.

Jak z tym walczyć? Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja. To słowo klucz.

Dlatego cieszy, że rolnicy, zwłaszcza z pomocą mediów społecznościowych, pokazują jak ciężką i ważną pracę wykonują, tłumacząc tym samym wieś. Promują przy tym tzw. hasztagi (hasła), które podkreślają, jak ważny jest to zawód. Takim przykładem są na przykład #zpolskiejwsi, czy #doceńRolnika, bo #JestRolnikJestŻywność. To ostanie chyba w najprostszy sposób pokazuje dlaczego warto doceniać rolnika. Ale spotkało się ono też z hejtem, gdyż jego pomysłodawcą jest przedstawiciel firmy fitosanitarnej, która produkuje środki ochrony roślin. Doszukiwano się w nim promocji koncernu. Moim zdaniem, niezależnie od „barw” firmowych, ważny jest cel, czyli promocja i budowanie wizerunku rolnika w sieci.

Pewnie powstanie jeszcze wiele haseł tego typu, których pomysłodawcami będą również i firmy, ale istotne jest tutaj, aby wszyscy „grali do jednej bramki” i propagowali wizerunek rolnika, który produkuje żywność, bo mleko nie bierze się ze sklepu.

Zachęcam do przesyłania pomysłów na nowe hasztagi, które promują ten cenny zawód. Moją propozycją jest #PolskiFarmerPolskaSiła. Jaki jest Twój?

A poniżej, jak Unia Europejska chce "docenić" rolnictwo, czyli cel aby do 2030 r. m.in. o 50 proc. zmniejszyć zużycie środków ochrony roślin, czy o 20 proc. zużycie nawozów. Coraz trudniej być rolnikiem.