Na temat przedsięwzięcia, jakim będzie Europejska Giełda Towarowa (European Commodities Exchange ECE) dla branży paszowo-zbożowej i całej infrastruktury tego rynku, rozmawiamy z Claudio Bongiovannim - prezydentem European Commodities Exchange, a także Christine Hoppé – sekretarz generalną ECE. Poruszamy też kwestie aktualne dotyczące m.in. światowej sytuacji na rynku zbóż, wyzwań związanych z Europejskim Zielonym Ładem i kosztami produkcji.

Farmer: Pan jest związany z branżą od lat. Zna Pan zarówno rynek zbóż, pasz i wyrobów młynarskich.

Claudio Bongiovanni: Tak. Jestem założycielem Molini Bongiovanni, jednego z najważniejszych graczy na włoskim rynku młynarskim. Ale też młynarzem z wyboru. Rozpocząłem swoją przedsiębiorczą drogę z tym biznesem w 1984 roku. Dziś, oprócz działalności przedsiębiorczej, sprawuję urząd prezesa „Associazione Granaria di Torino”, Turyńskiego Stowarzyszenia Handlu Zbożami, którym kieruje od 2014 roku. W 2016 r. właśnie w Turynie zorganizowano 56. imprezę ECE. Jestem też oczywiście prezydentem ECE i cieszę się, że niedługo to wydarzenie odbędzie się w Polsce.

Farmer: Czym jest Europejska Giełda Towarowa?

Claudio Bongiovanni: Jest stowarzyszeniem zrzeszającym 38 giełd z dwunastu krajów europejskich. Jej celem jest organizowanie, od 1961 r., efektywnych spotkań pomiędzy importerami i eksporterami, a także całej infrastruktury związanej z rynkiem i handlem surowcami rolnymi, od kolei, po porty, młyny itd. Spotkanie odbywa się w różnych miejscach Europy. Raz w roku.

Farmer: Kto jest adresatem tego wydarzenia i czemu ma ono służyć?

Claudio Bongiovanni: Zainteresowanie okazywane naszej organizacji nadało jej rangę międzynarodową, a średni udział w europejskich dniach wymiany rośnie w siłę. Podmioty działające na rynku rolno-spożywczym oraz przedstawiciele zawodów związanych z tym rynkiem, m.in. banki i agenci spedycyjni, porty, młyny i przedsiębiorstwa, aktywnie uczestniczą w corocznych spotkaniach. Sama Europejska Giełda Towarowa ma za zadanie ułatwić wymianę handlową w świecie surowców rolnych.

Farmer: Gdzie ostatnio odbywała się ECE?

Christine Hoppé: W 2019 roku 59. Europejska Giełda Towarowa, której organizację powierzono Giełdzie Wiedeńskiej, gościła 3346 uczestników z całego świata. W 2020 roku 60. ECE w Berlinie musiała zostać odwołana z powodu pandemii Covid-19. Niedawno, bo 7-8 października gościliśmy w Kopenhadze. Z kolei w przyszłym roku spotkanie będzie w Walencji.

Farmer: W 2023 r. po raz pierwszy odbędzie się ona w naszej części Europy. Co zdecydowało o tym, że spotkanie odbywa się w Polsce?

Christine Hoppé: W 2018 r. uzgodniono kandydaturę Polski i wówczas zdecydowano, że 62. Europejskie Dni Giełdy Towarowej odbędą się w 2023 r. w Warszawie. Podczas niedawnych spotkań ustalono już konkretną datę, czyli 12-13 października 2023 r. Zależało nam na rozszerzeniu naszej inicjatywy o giełdy z Europy Środkowo-Wschodniej i się to udało. Ale trzeba było na to trochę poczekać. Ponieważ Izba Zbożowo-Paszowa do naszego konsorcjum „weszła” w 2016 r., a musi upłynąć minimum sześć lat zanim, członek naszego stowarzyszenia może zorganizować ECE.

Farmer: Czy indywidualni rolnicy również mogą wziąć udział w spotkaniu?

Claudio Bongiovanni: Aby uczestniczyć w Europejskiej Giełdzie Towarowej wystarczy zapłacić za bilet. Ale jest ona dedykowana do przedsiębiorstw, które mają wypracowaną strukturę organizacyjną, a nie dla indywidualnych rolników. Liczymy na wystawienie się na niej dużych przedsiębiorstw z rynku rolno-spożywczego i firm, które z nim kooperują.

Zależy nam na tym, żeby 62. Europejskie Dni Giełdy Towarowej, które odbędą się 12-13 października 2023 r. w Warszawie były wielkim wydarzeniem. Aby były one dobrze zorganizowane, tak żeby spotkanie przyciągnęło wszystkich tych którzy są w jakimkolwiek sposób powiązani z branżą rolną.

W trakcie rozmowy na temat ECE w Warszawie, fot. IZP
W trakcie rozmowy na temat ECE w Warszawie, fot. IZP

Farmer: Sytuacja w rolnictwie jest dość trudna. Przed nam wejście w życie zasad Europejskiego Zielonego Ładu, ale mało mówi się o skutkach ekonomicznych jego wprowadzania. Badania zrealizowane przez niemiecki Uniwersytet Kiloński sugerują, że Europa mogłaby stać się importerem netto żywności? My idziemy w kierunku ekologizacji, a co z innymi częściami świata? Czy nie jesteśmy w tym odosobnieni?

Claudio Bongiovanni: Cały świat rolniczy, ale i nie tylko idzie, w kierunku spełnienia wymogów EZŁ. Jest to nieuniknione, bo wartości związane z ochroną klimatu są dla nas priorytetem, ale też te założenia niosą ryzyko np. wzrostu cen. Europejski Zielony Ład to dopiero początek, bo proces ten jest też bardzo kosztowny, ale niestety nie możemy go uniknąć i musimy się do niego dostosować.

Poza tym Europa jest zbyt mała, żeby decydować za innych. Musimy się zaadoptować. To też kwestia wielkiej polityki, która musi w jakiś sposób dostosować wszystkie nasze wymagania i je wspierać.

Farmer: Jak podały ostatnio europejskie organizacje rolnicze, według najnowszego badania Ośrodka Badawczego Wageningen, średnia produkcja rolna po wprowadzeniu strategii „Od pola do stołu” spadnie - z powodu skumulowanych skutków celów - o 10-20 proc., a w przypadku niektórych upraw nawet o 30 proc. Czy skrócenie tej relacji będzie dla rolników korzystne?

Christine Hoppé: Pochodzę z Francji. I już przyzwyczaiłam się do tego, że zwłaszcza od „tzw. epoki COVID-owej” społeczeństwo jest bardzo wrażliwe na punkcie zakupów produktów żywnościowych i skracaniu wprost drogi od pola do stołu. Tak, aby na tej ścieżce było jak najmniej pośredników. Aby klient kupował produkty żywnościowe nie w supermarketach, ale bezpośrednio od producenta, od rolnika. I tak się dzieje we Francji. To już u nas działa.

Farmer: Analitycy z USDA dokonali kolejnych cięć światowych zbiorów pszenicy. Globalne zapasy pszenicy uległy dalszej redukcji, a ich wielkość wśród największych eksporterów znajduje się na historycznie niskim poziomie. Czy to oznacza że płody rolne nadal będą drogie?

Claudio Bongiovanni: Świat nie może sobie pozwolić na tak wysokie ceny surowców rolnych, jakie są obecnie. Zarówno dotyczy to tych, którzy pracują w sektorze rolnym, ale też i młynarskim, czy związanym z rynkiem pasz. Te rekordowe wyniki, które obecnie notowane są na giełdach towarowych, będą w dłuższej perspektywie problemem być albo nie być wielu przedsiębiorstw. Poza tym dystrybucja, supermarkety, czyli cały sektor handlu, nie chcą zaakceptować podwyżki cen.

Ceny płodów rolnych w krótkim czasie się praktycznie podwoiły. Ale rezerwy magazynowe, mimo iż się obniżyły, w moim przekonaniu nie są usprawiedliwieniem tak drastycznych podwyżek cen na rynku zbóż czy roślin oleistych.

Farmer: O trudnej i aktualnej sytuacji na rynkach należy na bieżąco rozmawiać. Temu służy też organizacja właśnie Europejskiej Giełdy Towarowej. W 2023 r. spotkamy się w Warszawie. Dziękuję za rozmowę. Do zobaczenia.