• Wciąż sytuacja transportu zbóż z Ukrainy pozostaje nierozwiązana.
  • Ekspert rynku zbóż przewiduje, jak wojna w Ukrainie wpływa na rynek zbóż w Polsce.
  • Budowa silosów na granicy, w ocenie Marciniaka, to inwestycja czasochłonna. Ich budowa może zająć znacznie więcej czasu niż wskazuje minister Kowalczyk. 
  • W sezonie 2022/23 Polska będzie dysponować nadwyżką eksportową w wysokości 9 mln ton - wynika z prognoz analityka.
  • A gdzie trafia ukraińskie ziarno? 

Odnosi się on do trudnej sytuacji na rynku zbóż spowodowanej pomocą w transporcie ziarna z ogarniętej wojną Ukrainy, ale też i wpływem na nasz krajowy rynek. A więc wprost – jego destabilizację.

Brak dialogu odnośnie rynku zbóż

W ocenie Mirosława Marciniaka, nie ma dziś dialogu z szeroko rozumianą branżą zbożową, bezpośrednio zaangażowaną w pomoc Ukrainie.

- Szkoda, bo tylko w ten sposób możemy wypracować rozwiązania, które pomogą w zwiększeniu eksportu ukraińskich zbóż, nie szkodząc jednocześnie polskim rolnikom, którzy już odczuwają skutki silnej konkurencji z Ukrainy. A sytuacja całego sektora zbożowego może ulec w kolejnych miesiącach dalszemu pogorszeniu, kiedy na rynek trafi ziarno z tegorocznych zbiorów. Stratni mogą okazać się nie tylko rolnicy, lecz także przetwórcy i firmy handlowe. Ci pierwsi będą mieli problemy ze sprzedażą swoich zbóż, drudzy zaś z dostępem do środków transportu, nie mówiąc o stawkach, które już dziś są rekordowo wysokie – pisze w komentarzu analityk.

Budowa silosów przy granicy z Ukrainą

Analityk przedstawia też swoje stanowisko dotyczące planowanej w Polsce budowy tymczasowych silosów zbożowych dla ukraińskich zbóż. Przypomina bowiem, że w minionym tygodniu krajowe i światowe media informowały o planowanej przez Stany Zjednoczone i UE budowie silosów zbożowych przy granicach Ukrainy, które mają pomóc w eksporcie ukraińskich zbóż.

Wspomniane silosy mają także zostać wybudowane w Polsce.

- Według polskiego ministra rolnictwa, budowa silosów zbożowych potrwa 3-4 miesiące. Minister nie wspomniał jednak, ile czasu zajmie przygotowanie całej inwestycji – może się okazać, że mówimy o perspektywie 9-10 miesięcy – zaznacza na wstępie Marciniak.

Jego uwagę, zwróciła jednak inna wypowiedź ministra rolnictwa, którą powtarzały krajowe media, a mianowicie o możliwościach wywozu ukraińskich zbóż przez Polskę na poziomie aż 1,5 mln ton miesięcznie.

- Tak duży import z Ukrainy może doprowadzić do całkowitego paraliżu krajowego rynku zbóż. Według bilansu, miesięczny obrót krajowymi zbożami (zarówno do przetwórców, jak i na eksport) wynosi ok. 1,7 mln ton. Zwiększając import ukraińskich zbóż o 1,5 mln ton miesięczne, podwoimy podaż ziarna na rynku. Czy logistyka jest na to przygotowana? Czy mamy dwa razy więcej taboru kolejowego i samochodowego? Odpowiedź brzmi: Nie – ocenił w komentarzu Mirosław Marciniak.

Przepustowość polskich portów

Kolejną kwestią, którą analityk „wziął na tapetę” jest przepustowość polskich portów. – Przepustowość na chwilę obecną wynosi 600-700 tys. ton miesięcznie, bez możliwości szybkiego zwiększenia potencjału przeładunkowego (na to potrzebne są olbrzymie środki, a przede wszystkim czas). To oznacza, że nawet niewielkie zwiększenie przeładunków ukraińskich zbóż przez polskie porty, ograniczy możliwości eksportu krajowych zbóż. A według mojego bilansu, w sezonie 2022/23 Polska będzie dysponować nadwyżką eksportową w wysokości 9 mln ton – podkreśla przedstawiciel InfoGrain.

Co z transportem drogą lądową? Owszem jest jeszcze taka możliwość, aby eksport odbywał się drogą lądową na zachód Europy. - Ale i w tym przypadku problemem jest dostępność środków transportu. W połowie maja, kiedy KE przedstawiła ambitny plan wywozu 20 mln ton ukraińskich zbóż w ciągu 3 miesięcy (dodajmy, że przez miesiąc Ukraina wyeksportowała ok. 1 mln ton), unijni urzędnicy obiecywali przysłanie niemieckich czy holenderskich wagonów na granicę z Ukrainą. Póki co, jesteśmy zdani na własne środki transportu i nic nie wskazuje na to, aby to się miało w najbliższym czasie zmienić – zaznaczył we wpisie Marciniak.

Czy ziarno ukraińskie z Polski trafia do krajów Afryki i Bliskiego Wschodu?
To jest bardzo dobre pytanie.

- Politycy bardzo często podkreślają konieczność pomocy nie tylko Ukrainie, lecz przede wszystkim krajom Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, które w największym stopniu ucierpią wskutek blokady ukraińskiego eksportu. Strasząc głodem i falą migracji (co jest jak najbardziej realne), ganią wszystkich, którzy zwracają uwagę na możliwą destabilizację rynku krajowego – podkreśla Mirosław Marciniak.

A jak jest naprawdę?

- Prawda jest jednak taka, że jak dotychczas, importowana z Ukrainy kukurydza (bo głównie to ziarno jest przedmiotem handlu), trafia nie do Afryki czy na Bliski Wschód, a do Europy. Nawet statki z ukraińską kukurydzą, opuszczające porty w Rumunii czy Polsce, o których tak szeroko rozpisywały się światowe serwisy informacyjne, ostatecznie docierają do Hiszpanii – pisze na koniec analityk.