- W pierwszym okresie raportowania nie stwierdzamy zagrożenia wystąpienia suszy rolniczej na obszarze Polski. Wartości Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW), na podstawie których dokonywana jest ocena stanu zagrożenia suszą, są na większości obszarów Polski ujemne, jednakże wartości te są dla upraw wyższe od wartości krytycznych – informuje prof. Andrzej Doroszewski z IUNG.

Instytut opracowuje wartości klimatycznego bilansu wodnego dla wszystkich gmin Polski (3064 gmin) oraz w oparciu o kategorie gleb określił w tych gminach aktualny stan zagrożenia suszą rolniczą dla następujących upraw: zbóż ozimych i jarych, rzepaku i rzepiku, buraków cukrowych, krzewów i drzew owocowych oraz truskawek.

- Najniższe wartości KBW występowały na Ziemi Lubuskiej, wynosiły one od -120 do -139 mm. Niskie wartości KBW występowały również na pozostałym obszarze Pojezierza Wielkopolskiego od -120 do -129 mm. Wartości te były bardzo bliskie wartości krytycznych, jednakże nie zostały one przekroczone, co oznacza że w obecnym okresie sześciodekadowym nie wystąpiły warunki wilgotnościowe powodujące obniżenie plonów na poziomie gminy o 20 proc. względem plonów średnich wieloletnich z powodu występującego niedoboru wody – czytamy w raporcie.

Natomiast najwyższe wartości KBW (zbliżone do zera) odnotowano w Polsce wschodniej i południowo – wschodniej, w niektórych rejonach tej części kraju notowano nawet wartości dodatnie wynoszące od 20 do 40 mm.

Z danych IUNG wynika, że kwiecień w tym roku był w normie na obszarze od Zatoki Gdańskiej przez centralne terytoria kraju, na Lubelszczyźnie oraz na wschodzie Polski. Natomiast na pozostałych terenach kraju notowano temperaturę wyższą od średniej od 0,5 do 1,5ᵒC.

Tegoroczny maj pod względem termicznym należy sklasyfikować jako stosunkowo chłodny.

Co z opadami? - W kwietniu stwierdzono bardzo duże zróżnicowanie pod względem występowania opadów atmosferycznych. Bardzo niskie opady, poniżej 20 mm wystąpiły na Pojezierzach: Poznańskim, Gnieźnieńskim, Krajeńskim, Szczecineckim, Wałeckim, na Wzniesieniach Zielonogórskich, na Nizinie Śląskiej, stanowiły one na tych obszarach od 50 do 60 proc. normy wieloletniej. Niskie opady wynoszące 20-30 mm wystąpiły na przeważającym obszarze kraju, stanowiąc w tych rejonach 60-90 proc. normy. Natomiast należy również zaznaczyć stosunkowo wysokie opady występujące na Pojezierzu Litewskim oraz na Pobrzeżu Gdańskim, wynosiły one w tych regionach od 40 do80 mm, stanowiąc od 110 do 150 proc. normy wieloletniej. Najwyższe opady atmosferyczne odnotowano w Tatrach, ponad 100 mm – czytamy w raporcie IUNG.

W maju opady atmosferyczne były bardzo zróżnicowane. - Niskie opady wystąpiły na dużym obszarze w zachodniej i środkowej części kraju. Najniższe opady wystąpiły zwłaszcza na Ziemi Lubuskiej, w Wielkopolsce oraz na Kujawach, nawet poniżej 20 mm. Im dalej na wschód od tych obszarów, tym wartości opadów były większe. Najwyższe opady odnotowano na Wyżynie Lubelskiej, we Wschodnich i Zachodnich Beskidach, na Podhalu oraz w Tatrach, od 100 do powyżej 220 mm – mówi prof. Andrzej Doroszewski.

Na terenie kraju w obecnym okresie sześciodekadowym występowało bardzo duże zróżnicowanie pod względem zasobów wody dla roślin uprawnych.

- W zachodniej części Nizin Środkowopolskich notowano duży deficyt wody, który może spowodować znaczne obniżenie plonów. Zwłaszcza dotyczy to upraw zlokalizowanych na glebach słabych i bardzo słabych, na glebach cięższych problem niedoboru wody jest mniej odczuwalny. Brak wody zauważalny jest zwłaszcza u zbóż jarych i ozimych, krzewów owocowych oraz wśród truskawek. Szczególnie trudna sytuacja występuje zwłaszcza w uprawach, które wysiewane są późno, a więc wśród warzyw gruntowych oraz kukurydzy, przejawem czego są nierówne i długotrwające wschody – czytamy.

Z kolei obfite opady deszczu jakie wystąpiły w południowo-wschodniej i wschodniej części kraju mogą spowodować znaczne porażenie upraw zbożowych i rzepaku. Istnieje duże ryzyko pojawienia się rozwoju wielu chorób grzybowych u zbóż jak: septorioza liści i plew, rdza brunatna, a w przypadku rzepaku - zgnilizny twardzikowej – prognozuje prof. Doroszewski.