O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Rafała Pawlikowskiego z firmy Agrovena, który zna bardzo dobrze rynek rumuński oraz środkowo-europejski ze względu na prowadzoną tam działalność.

Artur Tłustochowicz: Żyjemy w wyjątkowym okresie wojny na Ukrainie, która była znaczącym producentem zbóż. Czy zatem, jakoby w zastępstwie, eksport rumuńskiego zboża wpłynie na sytuację naszego rynku?

Rafał Pawlikowski, firma Agrovena: Nie. Na pewno wciąż ukraińskie zboże (pomimo wojny tamtejsze rolnictwo funkcjonuje, przyp.red.) najbardziej wpłynie na nasz rynek, a z kolei nasz i rumuński rynek zbóż dostosują się do tych zasad gry. Zboże z Ukrainy największym strumieniem płynie w świat przez Rumunię i port w Konstancy oraz przez Polskę. Rumunia bardzo mocno zaangażowała się w transport ukraińskiego zboża „idącego” na wspomniany port – aktualnie nim oraz naturalną podażą zboża rumuńskiego - „jest zapchany”.

I teraz, z jednej strony będziemy mieli rynek giełdowy, gdzie MATIF będzie wskazywał ceny wynikające z bilansu globalnego, który będzie na pewno „napięty” i wspomniane ceny będą wysokie, a z drugiej będziemy mieli poziom cen lokalnych w Polsce i w Rumunii – krajach, które są najbliżej Ukrainy, i gdzie to każde ukraińskie „ziarnko” przez nie przejeżdża, a co za tym idzie rynki lokalne dwóch krajów, będące pod wpływem dużej podaży towaru z Ukrainy.

Mając to na uwadze, będą zatem dosyć spore rozbieżności pomiędzy cenami zbóż dyktowanym przez MATIF oraz giełdy towarowe i rynki krajów zachodnich, a „naszymi” cenami lokalnymi, które zaoferuje młynarz, bądź paszarnia.

Podsumowując, według moich przewidywań oraz faktycznej sytuacji, na rynku zbóż będą duże różnice w cenach ofert oraz transakcji – szczególnie w Rumunii i Polsce, krajach, jak już wspomniałem, graniczących z Ukrainą. Wystarczy bowiem przykładowo, że jedna rakieta uderzy w tory czy w infrastrukturę ukraińską w wyniku czego zatrzyma się transport lub informacja, że Putin się z „kimś” dogadał i już będziemy mieli znaczący wpływ na poziom cen rynkowych zbóż. Rynek zbóż będzie bardzo spekulacyjny.