Jak ocenia Stanisław Kacperczyk, Prezes PZPRZ, stopień zróżnicowania zasiewów ozimych zbóż przed zimą był bardzo duży. Część plantacji z optymalnych terminów siewu weszła w okres zimy dobrze rozkrzewiona, natomiast rośliny z opóźnionych siewów (których w bieżący sezonie było dość sporo) w okres zimy weszły nie osiągając fazy krzewienia. Warunki przed zahamowaniem wegetacji sprzyjały dobremu zahartowaniu zbóż, a poza tym w okresie silnych mrozów pojawiły się stosunkowo obfite opady śniegu, które zabezpieczyły zasiewy przed wymarzaniem. Straty wywołane pleśnią śniegowej również były stosunkowo niewielkie. W związku z powyższym, przesiewy zbóż dotyczyły tylko jednostkowych przypadków.

- Rozkład opadów w kwietniu i maju był dość dobry, chociaż - w wielu przypadkach - spora ilość opadów z deszczem utrudniała terminowe wykonanie siewów zbóż jarych. Należy jednak też zauważyć, że w niektórych rejonach wystąpiły dość duże niedobory opadów, ale nie miały one zasięgu przekraczającego rejon gminy czy powiatu - podkreśla Prezes PZPRZ.

Jak również zauważa, sporym problemem wiosną tego roku były stosunkowo niskie temperatury (zarówno w kwietniu jak i maju). - Ten fakt na pewno nie sprzyjał dobremu dokrzewianiu się zbóż ozimych i krzewieniu wysiewanych wiosną jarych - zaznacza Prezes Kacperczyk.

- Generalnie należy jednak założyć, że jeśli warunki pogody w kolejnych dekadach znacząco się nie pogorszą, to zbiory będą dość duże, chociaż ze względu na przedstawione wyżej powody mogą one nie być tak wysokie, jak w minionym sezonie. Na pewno jednak pojawią się znaczne nadwyżki ziarna ponad zapotrzebowanie wewnętrzne i już teraz należy poszukiwać rynków zbytu na tegoroczne zbiory - ocenia Prezes PZPRZ.

- Z naszych informacji wynika, że producenci nie dysponują już dużymi zapasami ziarna z ubiegłorocznych zbiorów i w związku z tym przed żniwami zwiększonej podaży ziarna nie należy oczekiwać - dodaje.

Poniżej prezentujemy wypowiedzi rolników, przedstawicieli PZPRZ, z różnych regionów Polski:

Alfred Kieloch, rolnik z woj. dolnośląskiego:  Zapasy zbóż ze zbiorów 2020 r. w regionie dolnośląskim, z tego co obserwuję wśród rolników w okolicach Wrocławia, są już praktycznie niedostępne. Niektórzy rolnicy posiadają jeszcze pewne ilości ziarna, ale są one już zakontraktowane przez podmioty skupowe. Ja osobiście mam w swoim gospodarstwie jeszcze kilkaset ton zboża konsumpcyjnego, ale dzwoniąc po różnych podmiotach skupowych widzę, że zainteresowanie zakupem jest niewielkie i głównie zależy od oferowanej ceny. Notowania zbóż w połowie czerwca - w ciągu tygodnia - znowu spadły o 30-40 zł/t. Podmioty skupowe oferują coraz niższe ceny, gdyż wiedzą, że zboże składowane w magazynach, które jeszcze nie jest sprzedane - rolnicy i tak do żniw muszą sprzedać, żeby przygotować powierzchnie pod nowe zbiory. Młyny wykorzystują tą sytuację oferując coraz niższe ceny. Bulwersująca jest sytuacja, gdzie zboża w porcie kosztują o 100 zł, a nawet więcej za tonę, niż na w pozostałych regionach kraju. Z informacji jakie posiadam po rozmowach z podmiotami skupowymi i młynami wynika, że duże młyny są zaopatrzone w zboża do nowych zbiorów i dlatego oferują niższe ceny skupu, na zasadzie: jak chcesz to sprzedaj taniej, bo nam nie zależy, gdyż zboże do przemiału mamy. Powyższe podmioty mówią, że na rynku pokazało się dużo zboża z Czech, oferują go po 1000 zł/t i jest ono kupowane, a nasze z kolei chcieliby nabywać znacznie taniej. Zboża w wystarczającej ilości nie posiadają wytwórnie pasz ani małe młyny. Kupują praktycznie pod bieżące potrzeby i też chcą go kupować taniej, niż oferuje to rynek.

Marcin Sobczak, rolnik z woj. lubelskiego: Sytuacja podażowa na obszarach Zamojszczyzny nie jest tak zła, jak pewne grupy biznesu próbują ją dziś przedstawić.

Mimo, że mamy już niewiele czasu do żniw, to część gospodarstw pozostałe partie zbóż (w rejonie Zamojszczyzny to głównie pszenica) sprzedaje na kontrakty z dostawą już w lipcu i sierpniu. Wcześniej zawarte umowy są przesuwane w czasie. Wyraźne ożywienie kupujących widać dopiero po podwyżkach na giełdzie matif. Natomiast jeszcze półtora miesiąca temu, gdy mieliśmy spadki notowań, a w kurnikach szalał wirus - większość dużych firm wstrzymywała zakupy tłumacząc to dostatkiem surowca do samych żniw. Oczywistą sprawą jest, że kupujący chcą zapłacić jak najmniej, ale próby sztucznej regulacji podaży w sytuacji, gdy zboże w relacji rok do roku zdrożało 10-12%, a na przykład nawozy 30-40% skończy się źle w pierwszej kolejności dla gospodarstw, a w drugiej dla podmiotów skupujących, a zwłaszcza dla niewielkich, często rodzinnych firm.

Piotr Doligalski, rolnik z woj. kujawsko-pomorskiego: W bieżącym sezonie zboża: pszenica, jęczmień ozimy, pszenżyto na terenie Kujaw przezimowały bardzo dobrze. Na ten moment zboża wyglądają bardzo dobrze, możemy spodziewać się dobrych plonów natomiast nie wiemy, jaka będzie ich jakość. Ogólnie stan zbóż w połowie czerwca zarówno jarych jak i ozimych jest dobry. Jeśli chodzi o kukurydzę, ma spore opóźnienia wzrostowe spowodowane chłodną wiosną. Ciężko na ten moment ocenić, jakie będą plony kukurydzy.

Marian Hadrian, rolnik z woj. łódzkiego: W rejonie łódzkim dostępność zbóż jest dość duża. Świadczą o tym duże stany magazynowe w młynach i ograniczanie przyjęcia. Ponadto rolnicy przechowują jeszcze dość dużo zbóż we własnych magazynach. Uważam, że zboża w okresie przedżniwnym nie zabraknie ani w naszym rejonie, ani w całym kraju.