Z analizy przeprowadzonej przez Krajową Federację Producentów Zbóż wynika, że ponad 15 proc. samej pszenicy ozimej nie udało się w tym sezonie wysiać z powodu pogody.

Sytuacja jest bardzo zróżnicowana w poszczególnych regionach Polski.

- Mamy tereny Zamojszczyzny, gdzie pszenica i rzepak zostały zasiane w terminie. Wyglądają nie najgorzej. Mamy też przypadki skrajne np. Żuławy, gdzie stanowiska przygotowane pod pszenicę nie zostały wysiane nawet w 50 proc. Olbrzymia przepaść od prawie zrealizowanego planu, do połowy tylko obsiewu – mówi w rozmowie z portalem farmer.pl Rafał Mładanowicz, prezes KFPZ.

I przytacza kolejne regiony kraju, gdzie wiele z tego co wcześniej zaplanowali rolnicy, nie udało się zrealizować z powodu niekorzystnej z punktu widzenia rolniczego pogody.

- W województwie zachodniopomorskim również nie jest dobrze, lubuskie - troszkę lepiej, Dolny Śląsk ok. 10-15 proc. zbóż jest tylko nie zasianych. Wielkopolska nie wygląda najgorzej, tu mówimy o kilku procentach mniej wysiewów niż planowano. Warmia i Mazury to znowu kilkanaście procent, gdzie mamy braki w strukturze zasiewów – wylicza Mładanowicz.

Z kolei firma BASF szacuje (dane pochodzą z konferencji prasowej zorganizowanej 19 grudnia), że wysiano w tym roku o ok. 15 proc. mniej rzepaku ozimego, i o ok. 20 proc. mniej zbóż ozimych.

Mniejszy areał uprawy ozimin to nie jedyny problem tego sezonu. Kolejny to słaby stan zbóż, tych które udało się mimo wszystko wysiać.

- Rośliny nie są odpowiednio wykształcone, nie są odpowiednio ukorzenione, nie są w odpowiednich fazach rozwojowych. Mamy mnóstwo przebarwień wynikających z braku powietrza, dostępności składników pokarmowych - chodzi o strukturę gleby. Są zastoiska wodne. Prognozy pogody długoterminowe nie są sprzyjające jeśli chodzi o warunki zimowe – dodaje prezes Federacji.

Jednocześnie odkreśla, że zapowiada się strasznie dziwny rok - w tym aspekcie negatywnym i ryzykownym dla rolników.

To nie koniec problemów. Z wyżej wymienionych powodów już widać braki materiału siewnego zbóż jarych.

- Większość magazynów już jest pusta. Sam zamawiałem jęczmień browarny ponad miesiąc temu. Okazuje się, że Niemcy wykupują wszystko co było możliwe, jeżeli chodzi o materiał siewny jęczmienia browarnego, ale też pszenicę jarą – podobnie jak Litwini. Kupowana jest olbrzymia ilość na rynku wtórnym C2, żeby w jakikolwiek sposób zabezpieczyć się w materiał siewny, nawet nie kwalifikowany, ale materiał który jest w miarę dobrej jakości, o odpowiedniej sile kiełkowania – podkreśla Rafał Mładanowicz.

Trudno też przewidzieć, jaki będzie stan zbóż ozimych i rzepaku po zimie, i jak będzie przebiegała wegetacja wiosenna.

- Może zdarzyć się taka sytuacja, że wiosna może być bardzo trudna i to że ktoś będzie miał nasiona nie znaczy, że je posieje. Jęczmień browarny jeżeli nie będzie wysiany w marcu, to nie ma co ukrywać, nie da dobrych plonów. Ci rolnicy, którzy nie wjadą w pola będą podejmowali decyzje, może pod kątem wysiewu kukurydzy – dodaje.