Nawożenie dolistne zbóż wpisuje się coraz częściej w zakres zabiegów obowiązkowych do wykonania w czasie ich wiosennej wegetacji. Nabiera większego znaczenia, gdy ich potencjał plonowania wyszacujemy na 7,0 t/ha i więcej ziarna (wyższy plon, wyższe potrzeby pokarmowe). Jednak to niejedyne argumenty. Uzasadnione jest także w sytuacjach, kiedy gleba odznacza się niską zasobnością w dany składnik lub z różnych względów pobieranie składników pokarmowych z gleby jest utrudnione (susze, nadmierna wilgotność gleby, uszkodzenia systemu korzeniowego, niedoskonałe pH itp.). Ma ono głównie sens w fazach intensywnego wzrostu rośliny (w przypadku zbóż od fazy krzewienia do kłoszenia), kiedy biomasa szybko przyrasta. Natomiast obligatoryjnie wykonuje się je w przypadku stwierdzenia wizualnych (bądź spodziewanych) niedoborów poszczególnych składników. Wówczas takim nawożeniem możemy uratować część traconego z tego tytułu plonu.

UZUPEŁNIAJĄCO NPK

Podstawowe makroelementy rośliny pobierają w dużych ilościach, dlatego całość zapotrzebowania na te składniki należy zapewniać roślinom poprzez nawożenie doglebowe. Z praktyki wiemy jednak, że nie zawsze to się udaje, zwłaszcza w latach z małą ilością opadów, tak niezbędnych do prawidłowego rozpuszczenia się nawozów mineralnych, przemieszczenia się jonów w głąb gleby czy wreszcie dla pobierania składników pokarmowych przez rośliny. Podobnie jest, gdy gleba odznacza się niską zasobnością w potas czy fosfor lub wystąpią warunki utrudniające pobieranie (np. dla fosforu niskie bądź wysokie pH, niska temperatura). W takiej sytuacji rozsądnym rozwiązaniem wydaje się aplikacja nawozu dolistnego z dużym udziałem tego składnika. Wówczas zniwelujemy stres rośliny spowodowany powstałymi niedoborami i pozwoli to roślinie na przetrwanie okresu krytycznego do momentu uruchomienia składnika z gleby (bieżąca mineralizacja). Należy jednak pamiętać, że nawożenie dolistne nie naprawi podstawowych błędów agrotechnicznych, które i tak w większym bądź mniejszym wymiarze wpłyną na wyniki produkcyjne. Komplet podstawowych makroelementów możemy dostarczyć roślinom w postaci bardzo szeroko rozbudowanej na rynku oferty nawozów wieloskładnikowych. Takie odżywki zazwyczaj wzbogacone są także o składniki drugoplanowe (magnez, siarka) oraz ważne dla zbóż mikroelementy (miedź, cynk, mangan, molibden).

MOCZNIK Z SIARCZANEM MAGNEZU

Gdy na plantacji zbóż dostrzeżemy wyraźne przejaśnienia, z dużym prawdopodobieństwem świadczyć one będą o niskiej podaży azotu lub o niedoborach siarki (S) czy magnezu (Mg). W przypadku niewielkiego głodu azotowego możemy sięgnąć po dolistną aplikację mocznikiem. Wybierając to rozwiązanie, musimy ostrożnie dobierać stężenie tworzonego roztworu, które musi być dostosowane do fazy rozwojowej zbóż (Tab.1). Sam oprysk bezwzględnie należy wykonywać w optymalnych warunkach temperaturowych i wilgotnościowych. W przeciwnym razie narażamy plantację na poparzenia. Do tworzonej cieczy opryskowej warto dodać siarczan magnezu. Związek ten rozpuszczając się, podnosi temperaturę roztworu (mocznik natomiast obniża), co wpływa korzystnie na rezultaty wykonywanych oprysków. Do nawożenia można wykorzystać siarczan magnezu jednowodny w stężeniu 2,5 proc. lub siarczan siedmiowodny w stężeniu 5 proc.

Taki zabieg wielu plantatorów wykonuje standardowo podczas wiosennej wegetacji. Zazwyczaj rolnicy decydują się na dwukrotny zabieg dokarmiania. Pierwsza aplikacja najczęściej zostaje wykonana na plantacjach zbóż w momencie, gdy rośliny kończą się krzewić, a jeśli na to warunki nie pozwalają, zostaje przesunięta do momentu strzelania w źdźbło. Drugi oprysk wykonuje się najczęściej w fazie pod koniec strzelania w źdźbło lub ukazania się liścia flagowego.

WAŻNE MIKROELEMENTY

W nawożeniu dolistnym nie możemy zapomnieć o mikroelementach, które pełnią w roślinach bardzo ważną rolę. Należy bowiem pamiętać, że o wysokości plonu decyduje składnik, który znajduje się w minimum. W strategii nawozowej należy zatem uwzględnić także zapotrzebowanie na te składniki (tab. 2). Co ważne, całość zapotrzebowania zbóż możemy zrealizować przy pomocy takich aplikacji. W programach nawożenia zbóż najczęściej kładzie się nacisk na dwa mikroelementy – miedź (Cu) oraz mangan (Mn). Przy spodziewanych deficytach warto wprowadzić je do rośliny przy pomocy nawozów jednoskładnikowych. W pozostałych przypadkach można je podać wspomagająco za pomocą koktajlu wieloskładnikowego. Dlaczego te dwa mikroelementy są takie ważne? Ponieważ zboża są wrażliwe na ich niedobór (tab. 3), a ich deficyt zmniejsza plonotwórcze działanie azotu i prowadzi do strat ilości i jakości ziarna. Ponadto miedź działa fungistatycznie i zmniejsza podatność roślin na wyleganie. Włączenie tych dwóch mikroelementów powinno być standardem w dokarmianiu dolistnym wysoko plonujących odmian pszenicy. Dowodem jest wiele prac naukowych w tym zakresie uzasadniających aspekt ekonomiczny takich zabiegów. Dokarmianie tymi składnikami powinno być przeprowadzone od fazy pełni krzewienia do początku strzelania w źdźbło. Wspomagają one wówczas działanie azotu stosowanego w pierwszych dwóch wiosennych dawkach w postaci nawożenia mineralnego. W zależności od potrzeb w tym czasie można wykonać jeden lub dwa zabiegi. Jednocześnie przeprowadzone badania dowiodły, że nawożenie w późniejszym terminie, tj. w fazie pełni strzelania w źdźbło, jest znacznie mniej efektywne, a miedź stosowana w większych ilościach bywa nawet fitotoksyczna. W późniejszych fazach nawożenie mikroelementowe realizuje się głównie za pomocą nawozów wieloskładnikowych, które z reguły zawierają nie za wysokie (ale często wystarczające) stężenie mikroelementów.