Kolejki po mąkę indywidualnych klientów ustawiają się m.in. z Zamojskich Zakładach Zbożowych czy w Przedsiębiorstwie Zbożowo-Młynarskim PZZ w Stoisławiu. Ulice są zakorkowane, parkingi zapełnione. Sytuacja zaostrzyła się od 12 marca, kiedy poinformowano o zamknięciu szkół i przedszkoli. Zakupy są bardzo indywidualne, jedni klienci kupują po 10 kg mąki, inni tylko kilka kilogramów.

Ale już w Interchemall Zespół Młynów Jelonki mąkę można kupić tylko na zamówienie. „Od ręki” jest to niemożliwe.

Z drugiej strony podaż ziarna zbóż w ostatnim czasie się zwiększyła, bo rolnicy nie mają pieniędzy, aby kupić środki produkcji. Niestety skup jest utrudniony. Firmy mają pełne magazyny, a zdarza się, że od dzisiaj z powodu koronawirusa wstrzymują skup zboża. Bazują na zapasach, których mają bardzo dużo. Dotyczy to nie tylko młynów, ale też i firm paszowych.

Poza tym występują też problemy logistyczne. Kłopoty z transportem przede wszystkim na arenie międzynarodowej.

- Pierwszy raz jesteśmy w takiej sytuacji i trudno przewidzieć jak się ona będzie rozwijać. W perspektywie długofalowej najpewniej wpłynie na wzmocnienie rynku zbóż, ale obecnie mamy niepokój i wahania rynku. Wirus zablokuje przemieszczanie się i eksport ziarna. Magazyny są pełne. Handel zamarł, przede wszystkim eksport – mówi w rozmowie z nami Rafał Mładanowicz, prezes Krajowej Federacji Producentów Zbóż.

Cena pszenicy wykazują tendencję spadkową.