-Rolnicy nie muszą się obawiać o to, że zboża nie sprzedadzą - powiedział Kowalczyk.

Przypomniał, że od rozpoczęcia wojny w Ukrainie do 30 czerwca br. do Polski wwiezionych zostało ok. 640 tys. ton zbóż z Ukrainy, z czego ok. 98 proc. to kukurydza, a 2 proc. - pszenica.

-Osobiście żałuję, że tak mało pszenicy, bo prawdopodobnie pszenicy będzie brakować na całym świecie w drugim półroczu - ocenił.

Kowalczyk mówił, że skup zbóż w Polsce jest prowadzony po cenach rynkowych.

-Gwarantujemy skup zboża dla wszystkich rolników. A jeśli spekulanci mający własne firmy pod szyldem PSL-u próbują oszukiwać rolników i próbować zaniżać ceny, to apeluję do rolników: nie korzystajcie z tych pośredników. Przywieźcie zboże do Krajowej Grupy Spożywczej - powiedział.

Jak dodał, tuż przy granicy polsko-ukraińskiej cena skupu pszenicy kształtuje się na poziomie ok. 1400 zł za tonę, zaś na północy Polski ona jest wyższa, sięga 1500-1550 zł za tonę.

-Oprócz tego, że Elewarr skupuje zboże w takiej cenie również zaproponowaliśmy skup zboża z przechowaniem u rolnika, płacąc rolnikowi już 30 proc. wartości, 70 proc. przy dostawie - powiedział szef resortu rolnictwa.

Należąca do Krajowej Grupy Spożywczej spółka Elewarr będzie prowadziła skup zbóż. Rolnik dostarczy do magazynów Elewarru 30 proc. ziarna, a pozostałe 70 proc. będzie przechowywał u siebie w gospodarstwie i dostarczy w ciągu kilku miesięcy. Możliwości magazynowe Elewarru to ponad 300 tys. ton.

Kowalczyk przekazał, że ministerstwo uzyskało od prywatnych firm deklarację skupu zbóż w wysokości ok. 6 mln ton.

-Możemy być spokojni o akację skupu zbóż. Rolnicy o tym doskonale wiedzą  - powiedział Kowalczyk.

Wicepremier w środę przekazał, że Polska w nowy sezon wchodzi z ok. 5 mln ton zapasów zbóż z poprzedniego sezonu. Szacunkowa wielkość zbiorów w tym sezonie to ok. 32 mln ton zbóż. Zapotrzebowanie na zboże w Polsce wynosi ok. 20 mln ton. Aktualne zdolności eksportowe Polski to ok. 7 mln ton zbóż.