W Czechach tylko 2–3 proc. mieszkańców zajmuje się rolnictwem. A osób, które prowadzą gospodarstwo na swoje nazwisko, jest jeszcze mniej, ponieważ po reprywatyzacji spółdzielnie produkcyjne przekształciły się w  spółki prawa handlowego bądź to spółki z o.o. albo spółki akcyjne. Jedna z takich firm to Oseva w Bzenec zajmująca się głównie hodowlą kukurydzy. Znana jest również w Polsce. Jej działalność mogli lepiej poznać polscy rolnicy i przedstawiciele firm branżowych, którzy uczestniczyli w wyjeździe szkoleniowym do Czech i na Słowację zorganizowanym przez Osevę i słowacką firmę Sempol.

Jak podkreśla Vladislav Sedlák – menadżer handlu i produkcji Osevy, firma ma w Czechach ok. 25 proc. rynku nasion kukurydzy, gdzie zarejestrowanych jest blisko 370 odmian tej rośliny. Firma oferuje odmiany o liczbie FAO od 190 do 400, a najpopularniejsze są nowe mieszańce. Na rynku czeskim powodzeniem cieszą się też polskie odmiany roślin. Dzięki Osevie znalazły się na nim m.in. pszenżyto Gutek wyhodowane w HR w Strzelcach, które jest odmianą wzorcową w badaniach rejestrowych czeskiego UKZUZ (odpowiednik polskiego COBORU) pod względem parametrów jakości i plonowania. Problemem w uprawie, zwłaszcza na Morawach,  jest mała ilość opadów –  susza oraz szkodniki, jak omacnica prosowianka i stonka kukurydziana. 

Rolnicy chcą GMO
Średnia powierzchnia gospodarstwa w Czechach wynosi ok. 2 tys. ha. Plony też są  wyższe niż w Polsce, bo np. 8–10 t z hektara pszenicy. W Czechach uprawia się 280 tys. ha kukurydzy: 200 tys. ha na kiszonkę, a 80 tys. ha na ziarno. Kukurydza na ziarno importowana jest z Węgier. Na północy kraju, blisko Polski, uprawia się kukurydzę o liczbie FAO 200, a FAO 500  w południowych częściach kraju. FAO 200 odpowiada 120 dniom wegetacji rośliny, a jeśli liczba FAO rośnie o 100, to wegetacja przedłuża się o 7 dni do uzyskania dojrzałości.
Dużym problemem w uprawie są szkodniki, zwłaszcza omacnica. Stonka kukurydziana pojawiła się w Czechach pięć lat temu. Dlatego należy wybierać tolerancyjne mieszańce kukurydzy, bardziej odporne na te szkodniki. Oczywiście jest ona zwalczana także środkami ochrony.

Prezes zarządu Oseva Polska Wacław Erdmann mówi, że rolnicy czescy bardzo często wymieniają materiał nasienny, nawet połowę wszystkich gatunków roślin uprawnych. Jęczmień browarny wymieniany jest w 100 proc., ponieważ takie są wymagania słodowni, podobnie kukurydza. Pszenica natomiast w mniej więcej 70 proc.
Czesi uprawiają kukurydzę GMO, w zeszłym roku blisko 2 tys. ha, a powierzchnia ta z roku na rok się zwiększa, mimo że konsumenci są sceptycznie nastawieni do produktów z roślin genetycznie modyfikowanych. Duże zaangażowanie organizacji ekologicznych, które są przeciwne takim produktom, nie pozostaje bez wpływu na niechęć społeczeństwa do żywności GMO. Rolnicy mają więc problemy ze sprzedażą produktów GMO, ale interesuje ich, aby tych odmian było jak najwięcej, ponieważ są łatwiejsze w uprawie, odporne na omacnicę, a w przyszłości i na stonkę. Czesi mają duże areały plantacji i większe monokultury uprawy, przez to jest większe zagrożenie chorobami i szkodnikami, które rozszerzają się dalej, na północ Europy. Tak było ze stonką kukurydzianą czy chorobami wirusowymi na zbożach, które z Czech trafiły do Polski.

Aby uprawiać GMO, wystarczy przesłać informacje do ministerstwa rolnictwa, zachować izolację przestrzenną i informować konsumentów, że jest to produkt genetycznie modyfikowany. To jednak teoria, a życie wygląda trochę inaczej. W Boleraz, w zachodniej Słowacji, znajduje się olbrzymi zakład produkcji skrobi kukurydzianej (Solamyl), którego podstawową zasadą jest produkcja wolna od GMO. Czeskie firmy dostarczały tam  bardzo duże ilości surowca – ziarna kukurydzy. Podczas częstych w tej firmie  badań na występowanie produktów GMO w jednej z próbek stwierdzono pozostałości GMO. Ze względu na to, że była  to partia ziarna pochodząca z  Czech, firma nałożyła embargo na zakup ziarna od firm czeskich.   

Na słowackich polach
Na Słowacji, podobnie jak w Czechach, w rolnictwie pracuje 2–3 proc. społeczeństwa. Ze względu na bogate ukształtowanie terenu i pola położone wysoko nad poziomem morza kraj ten podzielony jest na rejony uprawy. Inaczej jak w Polsce, bo u nas podział następuje ze względu na klasę gleby. Na Słowacji  można wyróżnićtrzy rejony uprawy: kukurydziany, buraczany i ziemniaczany. W rejonie uprawy ziemniaków uprawia się jeszcze wczesne odmiany kukurydzy kiszonkowej, natomiast w rejonie kukurydzianym – późne. Stopień wczesności jest bardzo szeroki: od FAO 200 do 540. Późne mieszańce uprawia się na biomasę, np. do produkcji biogazu. Na Słowacji przeważa uprawa kukurydzy na ziarno, która wynosi około 130 tys. ha, a na kiszonkę – 90 tys. ha. Proporcja ta jeszcze parę lat temu była odwrotna. Ze względu np. na chorobę wściekłych krów zmieniły się nawyki żywieniowe i spadło pogłowie bydła.

Problemy na plantacjach
Dużym problemem na polach są chwasty. W zeszłym roku wydano zakaz stosowania atrazyny, a  środki bez atrazyny, które zastosowała firma Sempol, nie zadziałały i dlatego zdarzają się zachwaszczone plantacje. A w produkcji nasiennej jest mało środków ochrony dopuszczonych do stosowania. Problemem jest również dobranie środków do kukurydzy, która ma swoją specyfikę w produkcji nasiennej, gdyż komponenty żeńskie i męskie wysiewane są w różnych terminach. W nasiennictwie jest zasada, że wysiewa się najpierw linię żeńską, a później linię męską w dwóch terminach. W związku z tym rośliny na jednym polu znajdują się w bardzo różnych stadiach wegetacji i dlatego są bardzo duże problemy z doborem herbicydów.
Na Słowacji nie uprawia się roślin genetycznie modyfikowanych, ale są w obrocie ze względu na ich import z zagranicy. Teoretycznie nie ma żadnych ograniczeń w uprawie odmian GMO, należy zgłosić ją w Ministerstwie Ochrony Środowiska, musi być także zachowana izolacja przestrzenna 200 metrów i system oznakowania produktu. Przedstawiciele firmy Sempol uważają, że ta sytuacja może się zmienić. Najbogatsze koncerny mogą wpłynąć na rolników, m.in. obniżając cenę materiału siewnego.


Wizytówka firm
Firma Oseva ma swoją siedzibę w Bzencu, gdzie znajduje się największy zakład produkcyjny, oprócz niego są jeszcze cztery filie zajmujące się produkcją materiału siewnego zbóż. Oseva posiada certyfikat ISO 9001:2001, dzięki czemu do rolników w całej Europie trafia certyfikowany materiał siewny bardzo dobrej jakości, wyprodukowany przy zachowaniu szczególnych procedur. 
Firma Sempol  ma 50-letnią tradycję w hodowli i nasiennictwie roślin uprawnych. Jest właścicielem m.in. 46 mieszańców kukurydzy, która jest główną gałęzią produkcji w firmie, razem z pszenicą ozimą i jęczmieniem jarym. Możliwości produkcyjne firmy to ponad  5 tys. ton nasion  kukurydzy i 26 tys. ton pozostałych nasion innych roślin (zboża, trawy, groch).

Źródło: Farmer 13/2007