Powierzchnia uprawy kukurydzy przeznaczonej na ziarno wynosiła zdaniem Polskiego Związku Producentów Kukurydzy (PZPK) w 2018 r. ok. 640 tys. ha, a w 2019 r. - 580 tys. ha. Zbiory z kolei oszacowano odpowiednio na blisko 4 mln t i 3,3 mln t. Mimo iż w dwóch przedstawianych sezonach mieliśmy ogromne problemy z niedoborami wody, to plony kukurydzy ziarnowej w 2019 r. były mniejsze od średnio osiąganych w 2018 r. o blisko 14 proc. i wynosiły ok. 5,2 t/ha. Należy też zaznaczyć, że były wyjątkowo zróżnicowane i na przykład w regionie najbardziej dotkniętym suszą, czyli w Wielkopolsce i Ziemi Lubuskiej, odnotowywano plantacje, które całkowicie nie nadawały się do zbioru i należało je zmulczować, albo też takie, które zmieniły swoje przeznaczenie i zostały zebrane zamiast na ziarno - na kiszonkę. W skali całego kraju PZPK oszacowało, że w roku ubiegłym takich plantacji było ok. 5 proc. Spore różnice w plonowaniu w tych dwóch latach pokazują też wstępne wyniki Porejestrowych Doświadczeń Odmianowych przygotowanych przez Centralny Ośrodek Badania Odmian Ro ślin Uprawnych. Widać w nich wyraźnie, że plony z roku 2019 były znacznie niższe od tych osiąganych w roku 2018. Na przykład w wypadku odmian wczesnych plon wzorca w 2019 r. wynosił 106,9 dt/ha, a w 2018 - 115,8 dt/ha. Podobna sytuacja miała miejsce w odmianach średnio wczesnych, czyli: w 2019 r. - 110,7 dt/ha, w 2018 r. - 120 dt/ha i odmianach średnio późnych, czyli: 2019 r. - 111,7 dt/ha i 2018 r. - 121,9 dt/ha. Z czego wynikają tak duże różnice w plonowaniu mimo teoretycznie podobnych, trudnych warunków pogodowych? Zapytaliśmy o to specjalistów zajmujących się uprawą kukurydzy.

SZKODNIKI I CHWASTY

Pod kątem występowania szkodników sytuację przeanalizował prof. Paweł Bereś z Instytutu Ochrony Roślin, który porównał dwa sezony uprawy tego gatunku. Jak zauważył, pomiędzy oboma latami odnotowano rekordowo wczesny pojaw motyli omacnicy oraz chrząszczy stonki kukurydzianej, co pokazuje, że nie są to incydenty, ale prawdopodobna adaptacja do zmieniającej się pogody. Chrząszcze stonki pojawiły się w III dekadzie czerwca, a omacnica na początku czerwca (1-2.06.2019 r.). - Ponieważ motyl omacnicy został odłowiony do pułapki świetlnej, można zaryzykować stwierdzenie, że latał już pod koniec maja. Jeżeli częściej tak się będzie działo, to mamy bez wątpienia nową sytuację w ochronie kukurydzy - powiedział nam prof. Bereś.

Ploniarka zbożówka w obu latach licznie wystąpiła, tak samo jak przędziorek chmielowiec, którego jest coraz więcej na polach w okresach upałów. Różnicę zauważono we wciornastkach - było ich zdecydowanie więcej w 2019 roku i zaczynają zyskiwać na znaczeniu. Wzrosła liczebność w 2019 r. urazka kukurydzianego i skrzypionek. Zmalała liczebność mszyc, którym susza nie sprzyjała. Bez wątpienia rok 2019 to rok stonki kukurydzianej - jest coraz liczniejsza i było jej więcej niż w roku 2018.

- Wśród chorób zdecydowanie więcej było sygnałów w 2019 r. o głowni guzowatej i fuzariozie kolb i łodyg w porównaniu do roku 2018. Obie choroby spotykano także na roślinach uszkodzonych przez suszę. Natomiast z uwagi na suszę zmalało nasilenie chorób liści - podał prof. Paweł Bereś.

Odnośnie chwastów trudniej porównać skalę problemów pomiędzy analizowanymi latami, gdyż skład gatunkowy jest często wręcz lokalnie warunkowany, np. systemem uprawy czy też pielęgnacją. Jedną z różnic widocznych na przykład na południowo-wschodnim krańcu Polski jest to, że w 2018 r. podczas suchej wiosny nie zawsze skutecznie zadziałały herbicydy doglebowe, więc niekiedy trzeba było powtarzać zabieg. Natomiast w 2019 r. z powodu wiosennych opadów deszczu (kwiecień) ich skuteczność była dobra.

ROZKŁAD OPADÓW NAJWAŻNIEJSZY

Przypominamy, że kukurydza najbardziej wrażliwa jest na niedobory wody na ok. 10 dni przed kwitnieniem i 3 tygodnie po nim. Zwykle ma to miejsce od końca czerwca do końca lipca. Kiedy w tym czasie zabraknie nawet przelotnych, małych opadów, wówczas można pożegnać się z wysokimi plonami. Brak deszczu bowiem stanowi zagrożenie dla żywotności pyłku, co prowadzi do zakłócenia procesu zapylania i wpływa na słabe zaziarnienie kolb, a nawet ich brak.

Wczesna regulacja zachwaszczenia jest podstawą ochrony potencjału plonowania kukurydzy
Wczesna regulacja zachwaszczenia jest podstawą ochrony potencjału plonowania kukurydzy

Prof. Tadeusz Michalski, prezes PZPK, podkreślił w rozmowie z nami, że oba lata na pierwszy rzut oka były podobne, a wspólnym ich mianownikiem była susza. Słowem kluczowym w tej układance okazał się rozkład opadów, który sprawił, że mimo iż w 2018 r. susza rolnicza była "bardziej okazała", to jej skutki dla uprawy kukurydzy nie były dotkliwe. - W 2018 r. roślina "dostała wodę" w tzw. fazach krytycznej wrażliwości, wtedy kiedy tego najbardziej potrzebowała. Rozkład opadów był też bardziej równomierny. Inaczej niż w 2019 r., kiedy były regiony, gdzie prawie wcale nie padało. Ale były też miejsca, gdzie mimo iż było sucho, przychodziła fala deszczów, która poprawiała sytuację na krótko. Najbardziej newralgicznym terminem dla kukurydzy jest czas od ok. 20 czerwca do 10 sierpnia. Jeśli w tym okresie spadły dwa deszcze, nawet nieduże, po 10-15 mm, to kukurydza szybko je wykorzystała. Natomiast brak jakichkolwiek opadów zakłóca znacząco rozwój rośliny. Jeśli nie ma deszczu w czerwcu, wówczas kukurydza jest niska, z kolei, kiedy brakuje go po drugiej połowie lipca, wtedy nie ma ona kolb. W roku ubiegłym często miała miejsce jedna i druga sytuacja - ocenił prof. Michalski.

Rozkład opadów to niejedyny czynnik, który wpłynął na wysokość plonów. Kluczowy okazał się też termin siewu, który miał szczególne znaczenie w regionie najbardziej dotkniętym suszą. Im wykonany wcześniej, tym większe zbiory. Rośliny mimo wszystko wykorzystały, co prawda niewielkie, ale zawsze, zapasy wody po zimie. Na przykład w 2018 r. te plantacje, które były wysiane ok. 15 kwietnia, wyrzuciły wiechy ok. 20 czerwca i tym samym zdążyły zawiązać ziarno tuż przed największymi upałami. W roku 2018 bardzo duże znaczenie odegrało też nawożenie organiczne lub przyorywanie słomy kukurydzianej. Na polach, gdzie zabiegi takie miały miejsce, woda była dłużej magazynowana i tym samym dłużej dostępna dla roślin. Dlaczego? Ponieważ wpływa to na zawartość substancji organicznej, co z biegiem czasu zwiększenia pojemność wodną gleby.

Kukurydza w 2019 r. była bardzo nierównomierna we wzroście
Kukurydza w 2019 r. była bardzo nierównomierna we wzroście

- Kukurydza jest rośliną, która w zasadzie wysiewana jest w ostatniej kolejności i tydzień czy dwa tygodnie opóźnienia tego zabiegu miały bardzo istotne konsekwencje dla dalszego wzrostu kukurydzy. Ilość wody, która w tym czasie uciekła, to kilkanaście milimetrów z parowania glebowego, dodatkowe straty "zabiera" uprawa przedsiewna i tym samym kukurydza nie miała z czego nadgonić już na starcie. Dlatego od dłuższego czasu obserwujemy, że im wcześniej wysiewa się ten gatunek, tym roślina później sobie lepiej radzi, bo mimo wszystko wykorzysta tę wodę pozimową. Poza tym mówi się, że odmiany wczesne lepiej dyskontują suszę letnią, dlatego że się wcześniej rozwijają. Odmiany te wcześniej też schodzą z pola i można po nich szybciej wysiać roślinę następczą - powiedział prof. Tadeusz Michalski.

Bardzo istotna, co pokazał 2019 r., jest też gęstość siewu. W warunkach suszy lepiej jest, aby na metrze kwartowym było mniej roślin, bo wtedy po pierwsze nie konkurują one ze sobą (tyczy się to późniejszych faz rozwojowych), a po drugie i najważniejsze, potrzebują do wzrostu mniej wody. Nie może być ich jednak mniej niż pięć, bo wtedy kukurydza reaguje ubytkiem plonu. - Rolnik często myśli, że jak zaplanował 9 roślin na m², a z różnych powodów obsada wyniesie 7,5 rośliny, to już musi nastąpić spadek plonu i to 20-proc. Nic bardziej mylnego. Normą jest 7-9 roślin/m², ale należy mierzyć siły na zamiary. W sytuacji np. niskiej klasy gleb obsada nie powinna być większa niż 6,5 czy 7 roślin na m². Nie należy przesadzać też z nawożeniem, bo może ono ograniczyć np. dostępność wody. Poza tym, jeśli odmiana jest wysoka, siejemy mniej, bo to kwestia wykorzystania powierzchni, a jeśli odmiana jest niska, jedną roślinę możemy dołożyć - powiedział ekspert.

O plonie decydowała też odmiana i różnice właśnie w tych suchych latach były bardzo widoczne. Dlatego zdaniem specjalistów przed podjęciem decyzji o wyborze konkretnej kreacji odmianowej warto prześledzić jej stabilność plonowania w poszczególnych latach i regionach. Niebagatelne znaczenie dla powodzenia uprawy i jej wydajności miało też zachwaszczenie i podanie w odpowiedniej wczesnej fazie wzrostu herbicydów, które poradzą sobie z intensywnie w tym czasie rozwijającymi się mimo suszy chwastami. Wpływ na nie mają na pewno takie czynniki, jak uprawa szerokorzędowa, rzadki siew, późne wschody, wolne tempo wzrostu do fazy 8 liści, a także sam pokrój roślin, które słabo zacieniają glebę. To wszystko sprawia, że poddana jest ona silnej konkurencji chwastów. - Problemem ostatnich lat jest też tzw. wtórne zachwaszczenie. Wynika ono z ograniczania możliwości aplikacji kolejnych substancji czynnych, a tym samym ograniczania stosowania środków ochrony roślin, które dłużej działają, bo takie w pierwszej kolejności wycofywane są z rynku - dodał na koniec prof. Michalski.