Teraz, w związku z rosyjską inwazją wojskową, ilość ta spadła do 0,5 mln ton zboża miesięcznie. W związku z tym kraj stracił 1,5 mld dolarów – powiedział Taras Wysocki, pierwszy wiceminister polityki rolnej i żywnościowej Ukrainy.

Według Wysockiego Ukraina ma teraz trzy sposoby eksportu: porty naddunajskie, koleje i autostrady. Jednak każdy sposób rodzi problemy.

Porty Dunaju odpowiadają za około 30 proc. eksportu. Mają ograniczoną przepustowość, ponieważ nie ma wystarczającej liczby barek, miejsc do cumowania i terminali. Wcześniej Ukraina tak naprawdę nie korzystała z tego sposobu eksportu swoich produktów, więc nikt nie inwestował w te obiekty.

Istnieją też problemy z kolejami, z którymi można eksportować około 70 proc. produktów. Kolej europejska nie była aktywnie wykorzystywana do transportu zboża. Ukraina ma inny rozstaw szyn i inny tabor. Trzeba dokonywać przeładunku produktów na tory o węższym rozstawie. W Europie taka praktyka nie jest powszechna, dlatego brakuje lokomotyw i punktów przeładunkowych z terminalami. – Obecnie Ukraina aktywnie współpracuje z europejskimi partnerami w tej kwestii, bo w przeciwnym razie wyeksportowanie ukraińskich produktów zajmie 3 lata – powiedział Wysocki.

Jednocześnie dodał, że obecnie koleją eksportuje się do 30 tys. ton ukraińskich produktów zbożowych dziennie.

Niemniej wspólnie z partnerami Ukraina robi wszystko, aby zintensyfikować procesy eksportowe. Jako światowy lider żywnościowy Ukraina ponosi odpowiedzialność nie tylko za siebie. W wyniku wojny z Rosją dziesiątki krajów znajdą się w epicentrum głodu. Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres stwierdził, że świat stoi przed załamaniem się całego światowego systemu żywnościowego. Ukraina pracuje, aby temu zapobiec – podsumował pierwszy wiceminister.