Graniczny termin siewu pszenicy ozimej na Mazowszu to 30 września, a na Podlasiu i Lubelszczyźnie 20 września. Oczywiście jak każdego roku, w wielu gospodarstwach nie jest on dotrzymywany. Przeciągający się okres bez deszczu spowodował spowolnienie wzrostu początkowego pszenicy. Spóźnialscy, zaniepokojeni tym zjawiskiem pytają czym grozi słaby rozwój roślin przed zimą i czy można „nadrobić” stracony czas.

Zacząć wypada od stwierdzenia, że pszenica ozima powinna wejść w stan spoczynku zimowego w fazie krzewienia, które rozpoczyna się po wytworzeniu przez nią 4-go liścia. Jest to ważne z dwóch powodów. Pierwszy dotyczy zmiany fizjologii roślin. Do 4-go liścia, występuje u nich tylko zjawisko wzrostu – rozwój wegetatywny. Z chwilą rozpoczęcia krzewienia, w roślinach rozpoczyna się rozwój generatywny – rozmnażanie. Na rozwijających się źdźbłach powstają zaczątki kłosów. Pszenica ozima jest wprawdzie zdolna do dokłoszenia się wiosną, ale kłosy powstałe w tym okresie są zdecydowanie mniejsze, od wytworzonych jesienią. Przekłada się to w oczywisty sposób na wysokość plonu ziarna.

Drugi powód dla którego pszenica powinna wytworzyć przed zimą chociażby 5–6 liści, to jej znacznie wyższa odporność w tej fazie rozwojowej na niskie temperatury zimą. Upraszczając znacznie sprawę, sprowadza się to do tego, że rośliny w węźle krzewienia gromadzą cukry, białka kriogeniczne i usuwają z komórek znaczną ilość wody, przez co wzrasta ich odporność na zamarzanie.

Co się dzieje, kiedy pszenica wchodzi w przerwę wegetacyjną w fazie 3–4 liścia? Nie mając węzła krzewienia, nie może podjąć wewnętrznych zmian fizjologicznych, podnoszących jej odporność na mróz. Do silnego przerzedzenia zasiewu nie dochodzi tylko wówczas, gdy zima (tak jak ta ostatnia) jest łagodna. W każdej innej sytuacji, obsada roślin na jednostce powierzchni jest znacznie redukowana.

Odpowiedź na pytanie jak wzmocnić rośliny przed zimą rozpocznę pytaniem do Czytelników. Ile dni musi upłynąć od wschodów do początku krzewienia? Średnio jest to ok. 4 tygodni. Zatem gospodarując na Mazowszu i siejąc pszenicę 5–6 października, nie można się spodziewać już teraz fazy 4-go liścia. Na wschody trzeba czekać (w sprzyjających warunkach) 10 do 12 dni. Zatem obserwacja pszenicy w 2–3 liściu na początku III dekady października, znamionuje jej dobry wigor wzrostu początkowego.

Przechodząc do właściwej odpowiedzi, znowu spytam. Który czynnik agrotechniczny wykorzystujemy do pobudzenia wzrostu roślin? Oczywiście nawożenie azotowe. Jesienią, w sytuacji nieprzewidywalności terminu nadejścia przerwy zimowej, nie można po niego sięgnąć. Zresztą w warunkach tegorocznej suchej jesieni, jego szybkie, pobudzające działanie jest bardzo wątpliwe. Spóźnione, tuż przed mrozami zagraża katastrofalnymi stratami – azot jak wiadomo podnosi uwodnienie tkanek. Jedynym rozwiązaniem jakie się nasuwa, jest ewentualne zastosowanie biostymulatora zawierającego w swym składzie auksyny – hormony wzrostu. Otwartym pozostaje pytanie, jak rośliny zareagują na takie „popędzanie” i czy nie zaczną występować objawy chorób fizjologicznych, wynikających z niedoboru tego, czy innego składnika pokarmowego. Poza tym, powierzchnia liści pszenicy jest w tej chwili niewielka, zatem ilość preparatu jaka do nich dotrze również będzie daleka od zalecanej. Czy zatem można liczyć na skuteczny zabieg? Osobiście nie podnosiłbym nakładów na pszenicę. Jest sucho, mimo to wzrost roślin przebiega prawidłowo i bardziej bym się zainteresował obecnością mszyc (postawił żółte naczynia), niż myślał o stosowaniu „dopalacza”.