W dniach 20-21 września br. miała miejsce międzynarodowa konferencja w ramach projektu Agrobank pt. „Bioróżnorodność – szansa i wyzwanie dla bezpiecznej i efektywnej produkcji rolnej w świetle zmian klimatycznych i rosnących potrzeb żywnościowych”. Farmer.pl był jednym z partnerów spotkania. Korzystając z okazji zadaliśmy kilka aktualnych pytań dyrektorowi IHAR, jednej z instytucji, które realizowały wspomniany wyżej projekt.

Farmer: Dlaczego tak ważna jest ochrona zasobów genetycznych w kontekście bezpieczeństwa żywnościowego, główny temat tego dwudniowego wydarzenia?

dr inż. Michał Rokicki: Konferencja jest elementem projektu Agrobank, w którym bierze udział m.in. Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin. Rozmawiamy o potrzebie zachowania bioróżnorodności, której częścią wykorzystywaną w rolnictwie są zasoby genowe. Mamy świetnych prelegentów. Są to przedstawiciele najważniejszych europejskich Banków Genów m.in. z Niemiec, Holandii, Czech i krajów nordyckich. Poruszamy na niej tematy m.in. dotyczące zasobów genowych, które są ważne dla zmieniającego się świata i klimatu. To czynniki geopolityczne, ale też środowiskowe, obecnie wymuszają na rolnikach, ale też i na hodowcach, konieczność dopasowania produkcji roślinnej do aktualnych warunków. Nie bez znaczenia jest również pandemia Covid-19, która zerwała wiele łańcuchów dostaw.

To wszystko razem wzięte powoduje, że znaczenie Banku Genów jest coraz bardziej dostrzegane. Widać to chociażby po tym, jak w ostatnich siedmiu latach zmieniło się zapotrzebowanie zwykłych użytkowników na materiały przechowywane w Banku Genów, czyli od kilkunastu zainteresowanych osób w skali roku, do dzisiaj już kilkuset zapytań i 3500 próbek pobieranych z centralnej przechowalni rocznie. To świadczy o tym, że zmieniło się też nasze podejście do zasobów genowych i ich wykorzystania. Cele są bardzo różne np. programy hodowlane czy projekty naukowe. Staje się to możliwe też dzięki coraz lepszemu opisowi materiałów w kolekcji Banków Genów. Wiedząc więcej, jesteśmy w stanie wykorzystać źródłowe odporności w poszczególnych gatunkach i wprowadzać je do współczesnych odmian. Bank Genów to też stare odmiany i populacje miejscowe, które mogą znaleźć się na rynku jako odmiany regionalne lub amatorskie, poszukiwane przez kolekcjonerów różnorodności biologicznej, którzy coraz częściej sięgają po alternatywne gatunki i odmiany.

Farmer: Wspomniał Pan o wojnie w Ukrainie. Tam niedawno słyszeliśmy o zniszczeniu przez Rosjan Narodowego Centrum Roślinnych Zasobów Genowych Ukrainy w Charkowie, które było jednym z dziesięciu największych na świecie banków roślinnych zasobów genowych.

dr inż. Michał Rokicki: Na szczęście wiadomość ta okazała się tylko w części prawdziwa. W czasie działań wojennych została zniszczona jedna ze stacji doświadczalnych banku genów, podczas gdy podstawowe kolekcje nasion są przechowywane nienaruszone w Instytucie Produkcji Roślinnej pod Charkowem. Zdarzenie to odbiło się szerokim echem w mediach na świecie i środowisku banków genów, bo taki każdy kraj posiada, w rozwiązanie problemu włączyło się również FAO. Organizowana jest pomoc finansowa i rzeczowa dla Charkowa. Ale sytuacja jest bardzo nieprzewidywalna, dlatego Prezydium Akademii Nauk Agrarnych Ukrainy podjęło decyzję o utworzeniu drugiego centrum przechowywania zasobów genowych i zwróciło się do nas o udzielenie know-how. Kilka tygodni temu zaprosiliśmy do nas ichniejszych naukowców, bo chcemy pomóc naszym sąsiadom w zabezpieczeniu ich zasobów genetycznych i stworzeniu kopii zapasowych w Ukrainie. Wstępnie ma być to lokalizacja położona w okolicach Lwowa.

Farmer: Teraz zmieńmy trochę temat. Latem Komisja Europejska ogłosiła w ramach Europejskiego Zielonego Ładu i strategii „Od pola do stołu” konsultacje społeczne w sprawie nowych technik genomowych (NGT). Czy Pana zdaniem jest to przełom i te nowoczesne metody naukowe stosowane do modyfikacji genomów w celu ulepszania pewnych cech roślin, takich jak tolerancja na suszę i odporność na organizmy szkodliwe, będzie wreszcie inaczej traktowana w UE jak GMO?

dr inż. Michał Rokicki: To jest złożony temat. Ja wypowiem się od strony osoby prowadzącej programy hodowlane. Wykorzystanie nowoczesnych technik hodowli jest niezbędne do tego, żeby postęp hodowlany mógł następować. Kilka metod, które mogłyby być dzisiaj wykorzystane w hodowli roślin, a ich efekty wdrażane do produkcji rolniczej, ma pewne ograniczenia legislacyjne. To jest temat, który jest dzisiaj w Europie mocno dyskutowany.

Rozmawia się o tym, które metody ewentualnie mogłyby być wykorzystane w programach hodowli roślin, które z tych metod nie stwarzają zagrożenia m.in. dla środowiska, zdrowia ludzi czy bezpieczeństwa żywnościowego. Na pewno to zagadnienie cały czas wymaga wielu konsultacji i rozmów na wielu poziomach społecznych. W tym celu niezbędne staje się opracowanie zapisów legislacyjnych dla wspomnianych technik hodowlanych, tak aby były one spójne dla wszystkich krajów w Europie, i mogły być wykorzystywane przez szeroko pojęte rolnictwo. Tylko jasne przepisy będą pozwalały na właściwe i skuteczne korzystanie z tych metod.

Farmer: Postęp biologiczny to też stosowanie kwalifikowanego materiału siewnego, a z tym w Polsce nadal jest olbrzymi problem.

dr inż. Michał Rokicki: Uważam, że kwalifikowany materiał siewny jako podstawowy czynnik wnoszący postęp biologiczny do produkcji roślinnej, jest tym elementem procesu produkcji, który daje rolnikom gwarancję, że będą oni uzyskiwać wysokie plony a ich plantacje będą charakteryzować się wysoką zdrowotnością i walorami jakościowymi. Coś o czym musimy mówić i przekonywać m.in. rolników jest dla nas oczywiste, potwierdzają to wyniki wielu badań i opracowań naukowych oraz wyniki badań rejestrowych prowadzonych przez COBORU. Warto wykorzystywać postęp biologiczny w większym zakresie, tak abyśmy mieli produktywność na wyższym poziomie.

Farmer: Teraz to przekonywanie jest też jeszcze trudniejsze, chociażby ze względu na jego wysokie ceny.

dr inż. Michał Rokicki: Ten temat zawsze był trudny, a w perspektywie obecnej sytuacji rynkowej jest jeszcze trudniejszy. Jest to związane przede wszystkim z wojną w Ukrainie i jej konsekwencją w postaci drastycznych wzrostów cen środków do produkcji rolniczej. To wszystko powoduje, że dzisiaj rolnik patrzy na to za co ma je kupić i w pierwszej kolejności wybiera zakup nawozów, a kwalifikowany materiał siewny schodzi na dalszy plan. Zmiana podejścia do wspomnianych kwestii to jest wielkie wyzwanie jakie stoi przed hodowcami, naukowcami czy wreszcie doradcami rolniczymi, , tym bardziej w kontekście spodziewanych ograniczeń zużycia środków ochrony roślin.

Do tej pory, nowoczesne rozwiązania hodowców wdrażania genetycznej odporności do produkcji rolniczej uzupełniały się z pestycydami, ale obecnie to odporność genetyczna zyskuje pierwszeństwo, a więc nasza odpowiedzialność za programy hodowlane, które dedykowane są naturalnej odporności roślin też nabiera nowego znaczenia. Jesteśmy w tym momencie w bardzo trudnej sytuacji rynkowej związanej z wojną na Ukrainie, również pandemia Covid-19 wywarła piętno na aktualną sytuację, co spowodowało, że powinniśmy uwzględnić te czynniki przy realizacji założeń Europejskiego Zielonego Ładu tak by zadbać w szczególności o bezpieczeństwo żywnościowe Świata. Warto postawić sobie pytanie, co w obecnej sytuacji jest najważniejsze?

Farmer: Dziękuję za rozmowę.