Krajowy Dzień Kukurydzy po raz pierwszy dobył się w Szepietowie. Jego organizatorami był Podlaski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Szepietowie i Polski Związek Producentów Kukurydzy w Poznaniu. Na spotkaniu można było podziwiać aż 122 odmiany kukurydzy, które pokazało 20 firm.

Odbyła się też konferencja „Kukurydza ziarnem przyszłości”, na której specjaliści wygłosili wykłady. „Sukces uprawy kukurydzy zależy od odmiany i europejskiej jakości nasion” – prof. Tadeusza Michalskiego, „Europejski Zielony ład, a ochrona kukurydzy przed chwastami, chorobami i szkodnikami” dr hab. Pawła Beresia, prof. IOR-PIB, „Wyzwania współczesnego producenta mleka, czyli jak wykorzystać potencjał europejskiej kukurydzy” dr inż. Roberta Mikuły. Był też pokaz zbioru kukurydzy na kiszonkę, pokaz „Smart farming” czy różnych zabiegów agrotechnicznych.

Gości przywitał m.in. Wojciech Mojkowski – dyrektor Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Jak podkreślał, region ten charakteryzuje się uprawą kukurydzy przeważnie przeznaczonej na kiszonkę. Areał uprawy tego gatunku w województwie to ponad 150 tys. ha. Mojkowski zaznaczał, że to już dwudzieste spotkanie tego typu w Szepietowie, a pierwsze jako Krajowy Dzień Kukurydzy, który udaje się zorganizować rok rocznie, nawet mimo pandemii koronawirusa.

- Główna idea tego święta polega na tym, że ci, którzy uprawiają kukurydzę na swoich polach, mogą się bezpośrednio spotkać z przedstawicielami firm – mówił.

Jak zatem prezentuje się w tym roku kukurydza nie tylko kiszonkowa, ale też i ziarnowa? Zapytaliśmy o to drugiego organizatora spotkania, prof. Tadeusza Michalskiego, prezesa PZPK.

- Rok ten jest stosunkowo trudny, ponieważ wiosnę mieliśmy chłodną i już wówczas było opóźnienie sięgające dwóch, trzech tygodni. Potem poprawa pogody i kukurydza to nadrobiła, ale i tak mamy od tygodnia do dwóch tygodni opóźnienia w zależności od regionu kraju i to będzie odbijało się na plonach. Mamy 12 września, a mamy pojedyncze pola zebrane, co świadczy o tym, że rzeczywiście jest opóźnienie – mówił prof. Michalski.

O stanie fitosanitarnym kukurydzy powiedział nam dr hab. Paweł Bereś, prof. IOR-PIB.

- W tym oku zaskoczyła nas ploniarka zbożówka. Widziałem plantacje, gdzie 80 proc. roślin zostało przez tego szkodnika uszkodzone i niestety dominowały uszkodzenia stożka wzrostu, więc sytuacja jest poważna – mówił prof. Bereś. Problemem jest też głownia guzowata, zróżnicowana szkodliwość omacnicy prosowianki czy wielokolbowość.

Więcej w video poniżej.