Od lat obserwuje się, że pszenica ozima wysiana w listopadzie czy nawet w grudniu plonuje zdecydowanie wyżej niż jej forma jara. System korzeniowy roślin jest budowany przy lepszym uwilgotnieniu gleby występującym jesienią, niż ma to miejsce w przypadku pszenicy jarej. Zwykle sięga on głębiej i jest bardziej rozwinięty. Taka pszenica ma więc możliwość, po wiosennym ruszeniu wegetacji, lepszego skorzystania z pozimowego zapasu wilgoci w glebie i dzięki szybszemu startowi jest mniej podatna na wiosenne i letnie susze. Potencjał plonowania zbóż jarych jest zwykle niższy, zwłaszcza w warunkach wiosennej suszy – różnica w plonie jest często bardzo widoczna i wynosi nawet 30 proc.

Uprawy późno siane (III dekada października – I dekada listopada) w okres spoczynku zimowego wchodzą słabo rozwinięte, przez co są bardziej narażone na działanie mrozu oraz wysmalających wiatrów. Pszenica ozima jest gatunkiem, który teoretycznie nie musi krzewić się jesienią, lecz zdecydowanie lepiej plonuje, gdy jest zasiana w optymalnym terminie. Opóźnienie terminu siewu pszenicy ozimej wpływa negatywnie na późniejsze rozkrzewienie się roślin oraz rozwój korzeni. Z reguły skutkiem tego jest gorsza architektura łanu, wiele pędów w łanie jest bardzo niskich, a kłosy są krótsze, mniej zbite, zawierają mniej kłosów i ziaren. Ograniczenie negatywnych skutków opóźnionego terminu siewu jest w dużej mierze zależne od prawidłowej agrotechniki i przebiegu pogody w okresie jesienno-zimowym.

Opóźniony termin siewu nie jest z góry „wyrokiem” złego przezimowania lub całkowitego wymarznięcia późno wysianych pszenic. Wschodzące w listopadzie zboża zasiane po późno schodzących z pola przedplonach mają szansę na dobre przezimowanie, jeśli wejdą w zimę w fazie 1‑2 liści. Gorzej wyglądać będzie sytuacja, jeżeli osiągną fazę 3 liści, wówczas ziarno nie odżywia się już zapasami z ziarniaka, lecz przestawione jest na odżywianie przez korzenie. Takie odżywianie może być wtedy utrudnione przez słabo wykształcony system korzeniowy oraz występujące niekorzystne warunki pogodowe, np. suszę mrozową.

Na przedwiośniu z reguły plantacje z późnych siewów wyglądają bardzo źle i na pierwszy rzut oka zbyt pochopnie można je zakwalifikować jako te nierokujące na przyszłość i przeznaczyć do przesiania. Najczęściej rośliny mają liście purpurowe, fioletowe i pożółkłe. Wynika to głównie z ich słabego odżywienia. Rośliny nie wytworzyły węzła krzewienia (kumulującego cukry), a zapasy z ziarniaka są wyczerpane. Z kolei słabo wykształcony system korzeniowy nie potrafi w niskich jeszcze temperaturach szybko dostarczyć roślinom niezbędnych składników.

Od przebiegu krzewienia zależeć będzie dalsza architektura łanu. W fazie tej bowiem różnicują się pędy i wytwarzają zaczątki kłosa. Następnie w tzw. stadium podwójnego pierścienia, czyli głównym okresie krzewienia, rozpoczyna się wyróżnienie kłosa, czyli zawiązywanie kłosków i kwiatów. Najkorzystniej jest, kiedy faza krzewienia trwa optymalnie długo i podczas niej rośliny są luksusowo odżywione. Jeśli w tym okresie roślina nie zostanie solidnie nakarmiona, to procesy te zostaną zaburzone, co będzie skutkowało redukcją najważniejszych elementów struktury plonu (wytworzeniem małej ilości pędów bocznych i kłosków).

Wiosenne nawożenie azotem

W przypadku nierozkrzewionych przed zimą plantacji w celu pobudzenia ich do krzewienia wiosennego najważniejsza jest pierwsza dawka azotu. Musi ona być odpowiednio wysoka, jak również podana roślinom możliwie jak najwcześniej. Jest ona tym istotniejsza, że po tak mokrej jesieni należy się spodziewać, iż znaczna część azotanów uległa wymyciu. Stąd zasoby glebowe na przedwiośniu mogą być wyjątkowo ubogie w ten składnik.

Plantacje późno siane, które są w fazie 1-2 liści, wymagają wczesnej aplikacji nawozu azotowego w tzw. dawce uderzenieniowej
Plantacje późno siane, które są w fazie 1-2 liści, wymagają wczesnej aplikacji nawozu azotowego w tzw. dawce uderzenieniowej

Najlepszym rozwiązaniem jest zastosowanie 50-70 proc. azotu przeznaczonego pod pszenicę już na przedwiośniu. Orientacyjnie oznacza to, że na start roślinom musimy zaaplikować 70-90 kg N/ha. Dobrze do tego celu sięgnąć po nawozy, które choć część azotu mają w formie azotanowej. Forma ta działa najszybciej i najlepiej pobudza do krzewienia. Należy jednak sięgać po nią w rozsądnych terminach (nie za wcześnie). Powoduje bowiem silne uwodnienie tkanek oraz spadek stężenia cukrów, co może być niekorzystne w warunkach wystąpienia silniejszych przymrozków. Forma azotanowa jest także słabiej pobierana przez rośliny w niższych temperaturach i niewykorzystana ulega szybko wymyciu. Dlatego na start bezpieczniej jest stosować nawozy w dwóch formach: wspomnianej azotanowej i amonowej. Amonowa forma wszak działa wolniej, ale nie rozhartowuje gwałtownie roślin i może być przez pewien czas przetrzymana przez kompleks sorpcyjny. By azot był dobrze wykorzystany przez rośliny, należy pomyśleć także o podaniu oziminom siarki oraz magnezu. Rośliny muszą być także dobrze zaopatrzone w fosfor i potas. W fazie pełni krzewienia i wyraźnego pobudzenia wegetacji nie można także zapomnieć o cennych mikroskładnikach: miedzi, cynku i manganie. Należy je dostarczyć w formie nalistnej aplikacji.

Dokrzewianie chemiczne

Poprawę krzewistości produkcyjnej pszenicy ozimej można uzyskać, stosując regulatory wzrostu, co spowolni rozwój dominującego źdźbła głównego, a przyspieszy rozwój źdźbeł bocznych. Substancje regulujące z jednej strony hamują aktywność giberelin (hormonów roślinnych), a z drugiej stymulują aktywność cytokinin. Dzięki temu roślina jest pobudzona do intensywniejszego procesu krzewienia. Zanim jednak sięgniemy po regulatory, wcześniej plantacja musi być już pobudzona za pomocą pierwszej dawki nawozów azotowych.

Pamiętajmy, że zabieg taki możemy wykonać mniej więcej do pierwszej dekady kwietnia (im wcześniej, tym lepiej), tj. w okresie dokrzewiania wiosennego pszenicy. Późniejsze zabiegi przy użyciu substancji regulujących będą pełniły funkcje głównie skracającą łan i nie wpłyną już na poprawę krzewistości.

Najczęściej do zabiegu przystępuje się (w zależności od użytej substancji czynnej) w fazach BBCH od 27- 29 (w fazie krzewienia), a najwcześniej, gdy korzenie przybyszowe roślin osiągną długość 3 cm. Do dokrzewiania roślin można sięgnąć po chlorek chloromekwatu (CCC), na którym opiera się kilkanaście dostępnych preparatów. Wpływ na wspomaganie krzewienia mają także trineksapak etylu oraz w zdecydowanie mniejszym zakresie także niektóre triazole. Należy jednak zwrócić uwagę, że poszczególne preparaty różnią się zawartością substancji czynnej. W przypadku chlorku chloromekwatu (CCC) są takie środki, które mają 620, 675, 720, 725 i 750 g/l preparatu. Stąd bardzo ważne jest ustalenie odpowiedniej dawki. Proces pobudzania krzewienia następuje po zastosowaniu 200-500 g s.cz./ha. Decyzja, czy dawkę podnieść, czy obniżyć, zależy od wielu czynników, które akurat występują w okresie aplikacji. Rośliny słabiej rozwinięte oczywiście wymagają dawek wyższych i odwrotnie. Należy także mieć na uwadze, że większość regulatorów działa już od 5 st. C. Jednak ich optymalny zakres działania zaczyna się zazwyczaj po przekroczeniu 10 st. C.